<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031</id><updated>2012-03-21T10:41:38.445+01:00</updated><title type='text'>karafkakafki</title><subtitle type='html'>Jak tu trafiłeś? Może jak jeden z bohaterów Woody Allena:
- Cóż, przyznam się, że postanowiłem iść za tobą i zobaczyć to z bliska.
- Jeżeli szedłeś za mną, to dlaczego byłeś tu przede mną?
- Szedłem za tobą... bardzo szybko.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>99</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1235753362014673373</id><published>2010-07-27T10:53:00.004+02:00</published><updated>2010-07-27T11:12:08.229+02:00</updated><title type='text'>niezły odjazd</title><content type='html'>Laski z Sex and the city, mają taki zwyczaj, że się spotykają systematycznie w czwórkę na lunch i gadają o facetach. To ja mam trochę inaczej. Spotykam się w czwórkę, ale na śniadaniu i gadam o dupach. Trzech facetów i lesbijka, więc inne tematy nie wchodzą w rachubę. No, czasem trochę pogadamy też o interesach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie jednego z takich spotkań okazało się, że Madzia rzuciła robotę w cholerę. Następnego dnia podjeżdża nowym kabrioletem i wysiada z Louis Vuitton pod pachą. Nagle jebnęło wielkim światem.  Ja też tak chcę! Po powrocie składam wypowiedzenie. A potem na zakupy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie ostatnie przygotowania. Paszport z wizą odebrany. W pracy wywołało to spore rozbawienie. Jeden kolega jak zobaczył zdjęcie z czasów młodości zadał retoryczne pytanie: „Byłeś dobrym uczniem, kochałeś babcię i pomagałeś przechodzić starszym paniom przez jezdnię?”. Drugi rzucił tylko: „Wyładniałeś! To dobrze.” Pewnie, że dobrze. Na szczęście paszport po powrocie idzie do utylizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbieram także dobre rady. Kolega M. wiedziony zeszłorocznym doświadczeniem, doradzał zabranie sporej ilości wyrobów z lateksu. Każdy biały powyżej 180 cm jest tam bogiem. Z kolei J. zrobiła długą i profesjonalną listę leków, które muszę zabrać ze sobą. Czuję się gotowy do wyjazdu. Następny meldunek z miejsca docelowego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1235753362014673373?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1235753362014673373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/07/niezy-odlot.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1235753362014673373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1235753362014673373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/07/niezy-odlot.html' title='niezły odjazd'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7245269329586997907</id><published>2010-07-21T00:43:00.003+02:00</published><updated>2010-07-21T00:57:31.987+02:00</updated><title type='text'>zobaczymy</title><content type='html'>Jestem. Madzia ma więcej blogów niż ja palców u obu rąk i daje radę je obskoczyć, Boruc codziennie te swoje kubki z płynami też wrzuca, kilka innych zaprzyjaźnionych ładnie działa, czyli czas się zabrać do roboty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas pretensjonalno-infantylnej zabawy formą już dawno minął, będziemy produkować coś na inną modłę. Na razie będzie dziennik podróży.Może coś się ciekawego wydarzy, podpatrzy i będzie godne zapisania. Zobaczymy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co widzę, że na półkach nie ma żadnych książek o Chinach. Zdziwiło mnie to. A potem taka refleksja. To zbyt wielki kraj, żeby tak sobie jedną książkę kupić, przeczytać i co dalej? To zawsze był interesujący temt, ale zbyt duży, żeby się do niego zabierać zupełnie przypadkowo. Teraz trzeba nadrabiać zaległości i wsiąkać w kulturę, historię i politykę Kitajców. Stosik najważniejszych pozycji już gotowy do czytania. Fascynujący temat dopadł zupełnie przypadkowo. Ale przecież w życiu nie ma przypadków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7245269329586997907?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7245269329586997907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/07/zobaczymy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7245269329586997907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7245269329586997907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/07/zobaczymy.html' title='zobaczymy'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7999463601862149630</id><published>2010-04-11T02:52:00.003+02:00</published><updated>2010-04-11T02:59:35.030+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Nie wiem co jest w tym poecie. Ale to jego wiersz towarzyszył całemu światu w tragedii 11 września. Z kolei ten pasuje do teraz:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechodziłem pod namiotami drzew&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i krople deszczu dosięgały mnie niekiedy,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jakby pytając:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czy chcesz cierpieć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy chcesz płakać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powietrze było wilgotne,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liście błyszczące,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapach wiosny i nieszczęścia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7999463601862149630?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7999463601862149630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/04/nie-wiem-co-jest-w-tym-poecie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7999463601862149630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7999463601862149630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/04/nie-wiem-co-jest-w-tym-poecie.html' title=''/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4143238508275427522</id><published>2010-03-08T00:05:00.003+01:00</published><updated>2010-03-08T00:19:08.921+01:00</updated><title type='text'>183</title><content type='html'>Normalnie nie mogłem uwierzyć. Trzy razy czytałem i z podziwu wyjść nie mogłem. W ubiegłym tygodniu rzuciła mi się informacja, która o drżenie serca przyprawiła mnie, a innych z pewnością przyprawi. Z zazdrości. Jednych, że mają za mało, innych, że za dużo. Okazuje się, że ja akurat mam w sam raz. Jestem idealny, perfekcyjny, jakby na wymiar robiony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; „Idealnie zbudowanych mężczyzn jest naprawdę niewielu. Ideał kultury Zachodu to 183 cm wzrostu i 83 kg wagi, z wcięciem dokładnie w połowie sylwetki i torsem w kształcie litery V. Idealny mężczyzna to taki, który jest wystarczająco wysoki, żeby dobrze prezentować się w każdym otoczeniu, ale nie tak wielki, żeby straszyć dzieciaki. Nie za bardzo umięśniony ani nie za chudy, czyli o sylwetce przypominającej posągi ze starożytnej Grecji.” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic dodać, nic ująć. Wiosna zapowiada się obiecująco.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4143238508275427522?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4143238508275427522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/03/183.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4143238508275427522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4143238508275427522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/03/183.html' title='183'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-6273012595966115491</id><published>2010-02-18T14:02:00.003+01:00</published><updated>2010-03-06T10:45:21.499+01:00</updated><title type='text'>Nowe życie</title><content type='html'>Jest coś w tych Turkach. Oczywiście myślę o tych prawdziwych, z krwi i kości, a nie wymyślonych przez blogera na potrzeby konkretnego święta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W podeszłym wieku trudno się zakochuje. A już zupełnie ciężko wykrzesać w sobie nową miłość literacką. A jednak zdarza się. Mnie się tak ostatnio stało. Kto tak namieszał? Orhan Pamuk mu dali na chrzcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od „Stambułu”, a potem już poszło. Przeczytasz jedno, chcesz więcej i więcej. Tak jest z „Nowym życiem”. Książce o książce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele takich było w literaturze. Każda na swój sposób fascynująca. A to schulzowski motyw księgi tajemniczej, która odkrywa nowe światy przed młodym adeptem sztuki życia i czytania; „Cień wiatru”, ta wyśmiewana przez niektórych, a przez znakomitą większość krytyków chwalona powieść przygodowa. Uwodzi tajemniczością i bezpretensjonalną radością z czytania;„Nocny pociąg do Lizbony”, odzierający warstwa po warstwie, tajemniczą postać autora jednej ledwie książki; długo by tak wymieniać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książki o książkach są chyba najciekawsze. Potrfią ostro namieszać w życiu. Czasem nawet wywrócić do góry nogami. W „Nowym życiu” przeczytamy:&lt;br /&gt;„Byłem skłonny uwierzyć, że cała moja przyszłość należy do mnie, lecz tak naprawdę to ja znalazłem się we władaniu książki. Ona nie tylko przeniknęła mnie, niczym jakaś tajemnica czy grzech, ale sprawiła, że wpadłem w dziwny stan, jak ze snu - oniemiałem.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest też dobre: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Czytając książki, zawsze podkreślam wybrane zdania. Panu radzę robić to samo.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście podkreśliłem sobie podwójnie!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś wyjątkowo ta książka mnie zafascynowała. Ale są też głosy odmienne. I niestety, bardzo bolesne dla mnie. Opinia panny M. mnie powaliła. Tego się po niej nie spodziewałem. To ja ją zawsze bronię na forum publicznym, a ona mi taką krecią robotę funduje! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Czy może być prawdziwie wielkim pisarzem ktoś, kto karmi czytelników takimi frytkami z ketchupem jak "Nowe życie”, udając, że to jest autentyczna strawa duchowa? (...) I myślę sobie, że być może międzynarodowe sukcesy Pamuka wynikają właśnie z tego, że jest to pisarz szczególnie pasujący do dzisiejszej duchowości przeciętnego zachodniego konsumenta. Przedstawia świat baśniowo, czyli w formie archetypów - ale takich trochę rozmytych, nie przesadnie głębokich i wstrząsających. Przerysuję, mówiąc, że trąci mi to trochę twórczością Coelhów, Danów Brownów i innych specjalistów od marketingu, wykorzystujących dzisiejszą potrzebę szybkiej i taniej głębi - ale coś tu jest, niestety, na rzeczy.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cholera. Sam już nie wiem, czy Noblista wielkim pisarzem jest. W każdym razie pannie M. już dziękujemy. Niech ona zajmie się swoją cudowną karierą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-6273012595966115491?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/6273012595966115491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/02/nowe-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6273012595966115491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6273012595966115491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/02/nowe-zycie.html' title='Nowe życie'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2133767122309219758</id><published>2010-02-09T17:47:00.005+01:00</published><updated>2010-02-10T11:53:59.026+01:00</updated><title type='text'>Wojewódzki (ale urząd pracy)</title><content type='html'>Choć w jakimś sensie pierwsze skojarzenie trafne. Przecież za stolikiem siedzi trzech gniewnych i odpytuje wystraszone kandydatki. A jeden to nawet w okularach i z takimi nastroszonymi piórami, co to może rzeczywiście W. przypominiać. Dlatego jutro idzie do pani Ani, popracować nad imidżem. Najlepiej tak, żeby do W. być podobnym już tylko w co złośliwszym komentarzu. Oj, a jest co złośliwie komentować. Dziś sobie odpuściłem. Jutro znów, a napiszę jak było wczoraj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znaleźć sekretarkę do biura wcale nie tak łatwo. Myśleliśmy, że to pikuś. Już nawet nie Pan Pikuś, ale taki zwykły, mały. Nic z tego. Z ponad tysiąca odwiedzin ogłoszenia, kilkudziesięciu pecevałek wysłanych na nasze skrzynki, wybraliśmy około 15 niewiast. Wyglądały na kumate. Okazało się, że tylko wyglądały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jakieś gazety biznesowe w tym kraju są?&lt;br /&gt;- No pewnie jakieś są.&lt;br /&gt;- Aha, jakieś tytuły. Np. tych codziennych.&lt;br /&gt;- Yyyyy. Może Forbes. Ale to chyba nie jest za bardzo biznesowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- W zainteresowaniach pisze pani „kultura Wschodu”, co się kryje pod tym tajemniczym hasłem?&lt;br /&gt;- No Rosją się interesuję i wschodem.&lt;br /&gt;- A wie pani, co się dzieje teraz na Ukrainie?&lt;br /&gt;- No nie bardzo, co?&lt;br /&gt;- Wybory prezydenckie się odbywają.&lt;br /&gt;- Aha, no ja ostatnio na tym nie bazuję i mi umknęło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- O studiowała pani w Kanadzie?&lt;br /&gt;- Tak.&lt;br /&gt;- Może nam pani przetłumaczyć fragment korespondencji z Komisji Europejskiej?&lt;br /&gt;- Yyyyy, nie bardzo rozumiem ten tekst.&lt;br /&gt;- W jakiej części Kanady pani studiowała?&lt;br /&gt;- W anglojęzycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Gazety codzienne w ręku się czasem pojawiają?&lt;br /&gt;- Czasem.&lt;br /&gt;- Jakie?&lt;br /&gt;- No Wyborcza.&lt;br /&gt;- A wie pani kto jest naczelnym tej gazety?&lt;br /&gt;- Hmmmm, wypadło mi z głowy.&lt;br /&gt;- Adam Michnik, kojarzy pani takie nazwisko?&lt;br /&gt;- Kojarzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tylko przykłady kilku rozmów. Mnie ujęła najbardziej pewna brunetka o nienagannej figurze i dającej się zauważyć już na pierwszy rzut oka urodzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zainteresowania: sport. Pod tym się kryje się wszystko i nic. Coś więcej?&lt;br /&gt;- Wzywyż skakałam.&lt;br /&gt;- Oooooooooooo! Ile i kiedy?&lt;br /&gt;- W gimnazjum. Trzy metry.&lt;br /&gt;- Ile??? Rekord świata mężczyzn wynosi 2.40! Chyba za pomocą tyczki te trzy metry.&lt;br /&gt;- No tak.&lt;br /&gt;- No to nie wzwyż, ale o tyczce skok.&lt;br /&gt;- Racja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i książki czyta. Nie żeby od razu Llosa, Hrabal czy Woolf. Ale grunt, że coś tam w ręku zdarza się jej trzymać. Ostatnio książkę o miłości. Ale spokojnie, nie romans. Tylko taką instrukcję naukową miłości. Że to podobno działa jak narkotyk, że się człowiek uzależnia, a potem to już ciężko się z tego wygrzebać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle to moja faworytka. Nie dość, że bystra, to jeszcze ładna. A i dopytać będę musiał potem jeszcze o tę miłość. Jak zrobić, żeby się pochopnie nie zakochiwać i jak się skutecznie odkochać. Bo może w tej książce też o tym było. Zawsze na przyszłość dobra wiedza. Będę na nią głosował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I po tych przesłuchaniach jak z idola, jedna refleksja. Niewielu ma talent. Dlatego moi drodzy, spieszcie się kochać inteligentnych przyjaciół, tak szybko odchodzą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2133767122309219758?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2133767122309219758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/02/wojewodzki-ale-urzad-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2133767122309219758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2133767122309219758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/02/wojewodzki-ale-urzad-pracy.html' title='Wojewódzki (ale urząd pracy)'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8629171245261750409</id><published>2010-02-03T11:35:00.002+01:00</published><updated>2010-02-03T11:41:29.920+01:00</updated><title type='text'>bez głowy</title><content type='html'>Wczoraj robiłem jakiś risercz i zagnało mnie na forum niepelnosprawni.pl. Dwa razy czytałem jeden z wpisów, zastanwiając się, czy oni sobie jaja robią ze mnie, czy z siebie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Teraz moje pytanko (czas na coś nieco trudniejszego):&lt;br /&gt;Włóczyłem się nikomu nie wadząc, aż tu nagle on się zjawia i mnie uzdrawia. Byłem dobrze zarabiającym trędowatym, a stałem się bankrutem bez środków do życia.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak to się bawią, przerzucając cytatami z filmów. Ale za to z dystansem do siebie. Ot, żywot. Briana.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8629171245261750409?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8629171245261750409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/02/bez-gowy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8629171245261750409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8629171245261750409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/02/bez-gowy.html' title='bez głowy'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-3103897640380084112</id><published>2010-02-02T15:35:00.002+01:00</published><updated>2010-02-02T15:55:59.782+01:00</updated><title type='text'>sama trójka</title><content type='html'>Marek Niedźwiecki wraca do Trójki. Niespodzianka. Sam przyznaje, że wraca mocno poobijany. Koledzy w nowej-starej pracy śmieją się, że poszedł na dwa lata do złotych beretów. Trudny to powrót, ale przynajmniej będzie u siebie. Wraca też Chajzer Czejarek do Jedynki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przypadkiem żegnałem się w roku ubiegłym po radiowemu. Też chciałbym wrócić. Skoro chłopaki wracają...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to już będzie inny blog. Pisany nie dla jednej osoby. Teraz odbiorcą będzie everyman. Będą zapiski dotyczące; i tu chciałem napisać, że z... ale przecież książek nie czytam, tylko kupuję, na filmy do kina raczej nie chodzę, a gust muzyczny mam z dupy. A coś trzeba będzie pisać. Już się o Was zaczynam martwić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-3103897640380084112?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/3103897640380084112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/02/sama-trojka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3103897640380084112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3103897640380084112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/02/sama-trojka.html' title='sama trójka'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7691837570512047596</id><published>2010-01-25T00:13:00.007+01:00</published><updated>2010-01-25T17:14:45.428+01:00</updated><title type='text'>WCK</title><content type='html'>- Punk? Nie może być romantyczny! &lt;br /&gt;- Wszystko może.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film tyle dni temu obejrzany, a wciąż gra w środku. Dialog dwójki bohaterów miłości w czasach zarazy. Stan wojenny takim był. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jeden fragment. Tym razem dłuższy. Przeczytany pod koniec ubiegłego roku w jednym z periodyków literackich. Choć rozmowa bliższa, tak mi się wydaje, Gazetowej „Męskiej Muzyce”. Wywiad z młodym tureckim prozaikiem porównywanym do Kereta. Sekvet Kahveci tako rzecze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jest pan autorem książek, w których bohaterowie dużo czasu poświęcają miłości. Ale nie pisze pan o niej w sposób dosłowny. Więcej tam niedopowiedzeń, ironii, gry półsłówkami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem Stendahlem, nie chcę pisać jak Marquez, Goethe czy Bułhakow. Moim zdaniem miłości nie da się opisać. Dla każdego będzie czym innym. Nie ma jednego wzorca. Dlatego nigdy nie piszę o niej wprost. To byłoby zbyt łopatologiczne. Dla jednego słowo: „kocham Cię” będzie oznaczać: „uwielbiam jak mi rano robisz kawę”, dla innego: „dziękuję, że mnie nie zostawiłeś, gdy amputowali mi nogi”. Miłość niejedno ma imię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wierzy pan w miłość?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Droga pani, wierzy się w Mahometa, Jezusa czy Buddę. Miłość to się przeżywa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czym dla pana jest miłość?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedzialnością i radością. Zawsze staram się pisać tak, by bohaterowie nie byli oderwani od swoich czynów. Żeby ponosili konsekwencje decyzji. Nie można oszukiwać czytelnika. W życiu też nie można. Dlatego tak ważna jest dla mnie odpowiedzialność. A bez radości i uśmiechu to żadna namiętność nie wystarczy za paliwo w miłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Często pan mówi kocham?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bardzo rzadko. W zasadzie wcale. Konkretnie to tylko raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bo to trudne. Zresztą tak naprawdę, to nie ma na to najlepszego momentu. Gdy zna się kogoś trzy miesiące lub rok, to trudno stwierdzić czy się kogoś kocha. Można to zakomunikować z pełną odpowiedzialnością i przekonaniem po jakichś 20, 30 latach wspólnego życia. Tylko wtedy to już nie ma sensu tego mówić, bo oboje świetnie to wiedzą. Sama pani widzi, że to trudne. (śmiech) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Najpiękniejsze fragmenty o miłości w literaturze?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To chyba dobry temat na kolejną książkę. (śmiech) Odpowiem fragementem wiersza naszego narodowego poety Nazima Hikmeta: „Najpiękniejszych dni /  Nie przeżyliśmy jeszcze / I najpiękniejszych słów, które powiedzieć tobie chciałem / Nie wymówiłem jeszcze.” Staram się tego trzymać w moich książkach. Dosadność jest nudna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Trudno się pisze o miłości?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na statystyki to chyba nie. Co druga książka, a także fim oraz płyta są o miłości. Ludziom się wydaje, że to nic trudnego opisać emocje. A to okropne wyzwanie. Wtedy się przeżywa a nie myśli. A do pisania potrzebne jest głównie myślenie. Dlatego wiele z tych książek, filmów czy płyt to zwykłe gnioty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Co pan lubi w kobietach najbardziej?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dziewczęcość oraz samodzielność. Dłonie są też bardzo ważne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy kobiety da się zrozumieć?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem pani. (śmiech)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;To inaczej, czy dla pisarza mającego nakreślić portret kobiety jest to spore wyzwanie? Jest w stanie to zrobić w sposób rzetelny i uczciwy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gdyby tak nie było, to kanon literatury światowej oparty byłby na parytecie. A tak nie jest. Wciąż dominują mężczyźni. Kobiety to kupują, więc mężczyźni chyba trafnie piszą o ich emocjach. Tak mi się wydaje, ale nie jestem kobietą, więc mogę się mylić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jest pan w Turcji osobą bardzo popularną. Kobiety na pewno lgną do pana. Kocha pan kogoś?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(milczenie) Odpowiem za 20, 30 lat. (śmiech) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Punk's not dead. Romantic też.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7691837570512047596?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7691837570512047596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/01/wck.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7691837570512047596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7691837570512047596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2010/01/wck.html' title='WCK'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8822851802393207360</id><published>2009-12-08T22:54:00.006+01:00</published><updated>2009-12-09T10:10:47.286+01:00</updated><title type='text'>i już</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana;"&gt;M. ostatnio podzielił się refleksją, że ostatnie wpisy są nazbyt pretensjonalne. No, jeśli ten stary wyga, który zna mnie na wylot, mówi takie rzeczy, to nie jest dobrze. Chyba czas powiedzieć: dość. Zdaje się, że formuła naszych spotkań się wyczerpała. Dziękuję wszystkim trzem, czterem czytelnikom, którzy tu zaglądali. Pojawiło się 90. wpisów w ciągu całego roku. Nie wiem czy dużo czy mało. Dzięki za wszystkie komentarze. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Jak wszystko pójdzie dobrze, to może spotkamy się w innej formule. W moim ukochanym od dziecka środku masowego przekazu, nigdy nie żegnają się na amen. Zawsze mówią: do usłyszenia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8822851802393207360?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8822851802393207360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/12/i-juz.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8822851802393207360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8822851802393207360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/12/i-juz.html' title='i już'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-210737507975756881</id><published>2009-11-29T21:56:00.004+01:00</published><updated>2009-11-29T23:12:47.786+01:00</updated><title type='text'>dies irae</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Trzy dni temu obchodziłby urodziny. Dziwny gość. Całe życie w swoich czterech ścianach. Tylko do radia na audycje wychodził. Nie potrzebował ludzi do szczęścia. Nienawidził komputerów. Pracował na maszynie. Do kawy sypał siedem łyżeczek cukru. Zawsze powtarzał, że trzeba jeszcze mieć coś lżejszego do słuchania oprócz tych swoich floydów, zeppelinów czy innych mozartów. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Pamiętam tylko jedną audycję. Odtworzoną zresztą po jego śmierci. Nagrana na kasecie jeszcze gdzieś w domu leży. Lacrimosa przetłumaczona i zaprezentowana w całości. Robiło spore wrażenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Siedzę w kinie mojego życia, wszystkie miejsca są zajęte&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Sam spoczywam na dostawionym krzesełku, przyszło zbyt wiele widzów&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Gaśnie światło, zaczyna się film&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Powracają wspomnienia, odżywają stare chwile&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Jakieś obce ja zagląda mi w twarz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Widzowie na sali pękają ze śmiechu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Powracają dawne pytania o sens życia i śmierci&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Wtedy nie znałem na nie odpowiedzi, dziś ją znam&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Wciąż nie wiem po co żyję, mam nadzieję, że umrę szybko&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Ten film pokazuje moją śmierć, nareszcie i ja mogę się uśmiechnąć&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Lecz wtedy tysiąc oczu odwraca się od ekranu i spogląda na mnie z przerażeniem&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Człowiek w teatrze życia codziennego. Jedni grają pierwszoplanowe role, inni drugo. Jeszcze inni są jak marionetki wyciągnięte z magazynu. Chwila zabawy i znów powrót między pajęczyny i resztę mniej potrzebnych staroci. A potem znów się przypomni, że taki w magazynie jeszcze jest i do paru rzeczy się nadaje. Krótkie występy na scenie w świetle reflektorów i na powrót do magazynu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Dla czego warto było żyć? M.in. Echa Pink Floyd, coca-cola i ketchup, Kobieta Wąż, Atom Heart Mother, Czas Apokalipsy, O Furtuna Carmina Burana, Twin Peaks, Miłość w czasach zarazy. Okazało się za mało. 24. grudnia powiedział dość. Równo dziesięć lat temu. Powód? Bo nowy Bond miał być czarny. A on kochał Bonda. Wszytkie je przetłumaczył. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;This is the end, beautiful friend - lubił powtarzać za Morrisonem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-210737507975756881?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/210737507975756881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/dies-irae.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/210737507975756881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/210737507975756881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/dies-irae.html' title='dies irae'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8197816195671253293</id><published>2009-11-27T23:48:00.008+01:00</published><updated>2009-11-30T06:44:39.566+01:00</updated><title type='text'>huzun pod rękę z saudade</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Przeciwieństwa się przyciągają. Podobno. Czasem ma to tragiczne skutki, czasem błogosławione. Ta para jest dla siebie stworzona. Najpierw pojawiła się ona. Nieziemsko piękna, znająca swoją wartość, dumna, z przeszłością. Brakowało dla niej odpowiednika. Lata mijały i nic. Trzy, może cztery. Czas szybko leci. Aż pojawił się teraz. Pozostający na uboczu, choć widoczny. Wydawał się mało realny, bo przecież tak odległy. A jednak udało się. W ten sposób Stambuł dołączył do Lizbony.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Dlaczego one? Bo paradoksalnie wiele je łączy. Dwa krańce kontynentu. Dwa różne światy. Jak opisać ich wyjątkowość? Poprzez nieprzetłumaczalne saudade i huzun? Nostalgia, melancholia? To ma być kluczem do tych miejsc? To nie są chwilowe emocje, chwilowe uniesienia. Saudade i huzun to stany wpisane na stałe w egzystencję mieszkańców tych miejsc. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Saudade. Tęskonta za czymś co odeszło, a pewnie nigdy nawet nie było. Może tylko wyobrażenia o tym co mogłoby się wydarzyć. Przekonanie, że przeszłość jest lepsza od przyszłości. Przygnębienie, które jest pogodzeniem się z losem. A wszystko zanurzone w rytmach fado.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Huzun to także przygnębienie. Zawieszone między smutkiem a fizycznym bólem. „Stambuł nie traktuje huzun jak choroby, na którą jest lekarstwo, ani jak bólu, od którego trzeba się uwolnić. Cierpi z wyboru.” „Sugeruje utratę potrzeby walki ze starymi wartościami i obyczajami. Zachęca do poprzestania na małym, wychwala zalety harmonii, monotonii, pokory. Uczy cierpliwego znoszenia biedy i braku uczuć”.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Gdzie można tego doświadczyć? Ot, choćby w małej uliczce w dzień wyjazdu. Najbardziej ruchliwa ulica w mieście już się wyludniła a knajpianego gitarzystę słucha ledwie kilka osób. Wszystkie pieśni w niezrozumiałym języku wydają się pożegnalną dedykacją. Czasem bardziej wesołą, czasem mniej. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Lizbona zawieszona między kontynentem a oceanem. Bezkresną przestrzenią, która zaczyna się niemal na progach domów Alfamy. Stambuł wrzucony między pagórki dwóch kontynentów, przecięty Bosforem. Z jednej strony znajoma Europa, z drugiej tajemnicza i potężna Azja. Rozdarty między Wschodem a Zachodem. Mieszkańcy Stambułu tak samo obcy dla jednych i drugich. Nigdzie nie będący u siebie.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;To są te dwa. Więcej na razie nie trzeba.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8197816195671253293?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8197816195671253293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/huzun-pod-reke-z-saudade.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8197816195671253293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8197816195671253293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/huzun-pod-reke-z-saudade.html' title='huzun pod rękę z saudade'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7645740427589855302</id><published>2009-11-22T23:46:00.003+01:00</published><updated>2009-11-23T00:04:25.766+01:00</updated><title type='text'>duplo sruplo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:verdana, serif;"&gt;Włączyłem dziś na chwilę tivi. Akurat leciała reklama batoników duplo. Rany, ale się ucieszyłem. Smak dzieciństwa przywołany w jednym obrazie. Pamiętam jak mi to szmuglowali z enerdowa niemal przez zieloną granicę. I batoniki Kinder i soczki pomarańczowe w kartonikach. I najważniejsze, rolowane Haribo, czarne jak smoła i smakujące okołoanyżowo. Pewnie nie wiecie jak to wygląda i jak smakuje, ale zaręczam, boskie. OK., jedna osoba na pewno wie. Za te Haribo byłem w stanie sprzedać nie tylko siostrę, ale i ukochane korkotrampki z czerwonej gumy i namiotowego materiału. Nie wiem skąd mi wytrzasnęli takie cacka, ale nie dość, że miałem w domu piłkę, to jeszcze takie wypasione buciory do gry. A to czasy jeszcze przed bechamowskim metroseksualizmem na boisku. Tak czy siak, na osiedlu z tymi korami i piłą, byłem prawie Bogiem. Ale wracając do dupli. Uderzyło mnie po chwili, że muzyczka w reklamie to... MGMT. O cholerka, sobie pomyślałem, no zajebiaszczo. Mają gust. Skupiłem się prawie jak na maturze z niemieckiego i odcyfrowałem tytuł: Time to pretend. I jakbym młotkiem dostał przez łeb. I to nie gumowym! Przecież ta piosenka pasuje do batoników jak Renata Beger do reklamy owsa.   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;„Czuję się nieokrzesany, czuję się niedojrzały, jestem w kwiecie wieku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Stwórzmy trochę muzyki, zaróbmy trochę pieniędzy, znajdźmy jakieś modelki na żony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Przeprowadzę się do Paryża, wstrzelę sobie trochę heroiny i będę się pieprzył z gwiazdami. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Ty będziesz używał kokainy i eleganckich samochodów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;To jest nasza decyzja by żyć szybko i urzeć młodo. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Mamy wizję, teraz zabawmy się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;(...)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Udławimy się naszymi wymiocinami i to będzie koniec. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Jesteśmy przeznaczeni do udawania.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Smacznego batonika.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7645740427589855302?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7645740427589855302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/duplo-sruplo.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7645740427589855302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7645740427589855302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/duplo-sruplo.html' title='duplo sruplo'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8990126552533437061</id><published>2009-11-21T23:38:00.008+01:00</published><updated>2009-11-22T01:02:54.501+01:00</updated><title type='text'>wspomnienia i miasto</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:verdana, serif;"&gt;M. bardzo chciała żebym coś opowiedział o Stambule. Ale jak? Słów brakuje, emocje jeszcze nie opadły, wciąż przed oczami kręte uliczki, przewalający się tłum przez Istiklal Caddesi, turecka muzyka w uszach, smak Efes w ustach, zapach Bosforu oraz dymiących kasztanów. „Obserwowanie miejskich widoków to umiejętność łączenia obrazów z uczuciami.” Może choć trochę to widać na zdjęciach? Ile mi się dostało za fotografowanie wszystkiego i wszystkich, to tylko jeden Wierzba wie. Jemu zresztą też się dostało. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;O Stambule można na różne soposoby. Można mądrze:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana;"&gt;„Kiedy tylko zaczynam mówić o Bosforze, Stambule, poezji i uroku ciemnych uliczek, jakiś wewnętrzny głos powstrzymuje mnie przed wyolbrzymieniem urody tego miasta”. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Można zabawnie:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Prosisz panią kelnerkę o chleb, ona kiwa głową, uśmiecha się, przynosi przyprawy. Gdy zamawiasz, kelner uważnie wszystkich wysłuchuje, potakuje, a potem i tak zapomina czegoś przynieść. Jak już dojdzie do płacenia, to okazuje się, że rachunek jest wielki, ponieważ „menu pochodzi z sąsiedniej restauracji, tam jest jedzenie i dlatego kawa i herbata tańsze niż w miejscu, którym siedzisz i spożywasz”. Nie masz wyboru, musisz zapłacić, przecież nie wytłumaczysz im, że cię kantują, bo nie znasz tureckiego. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Można sentymentalnie: &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:verdana, serif;"&gt;„Kto wie, może Stambuł wydaje mi się tak smutnym miejscem dlatego, że większość jego dzielnic, bocznych uliczek i ten szczególny widok, który zobaczyć można tylko ze szczytu jednego wzgórza, poznałem właśnie wtedy, gdy utraciłem pachnącą migdałami ukochaną?” Zastanawialiśmy się, czy aby nie zostać dłużej. Wierzba powiedział, że gdyby była Asia, to mógłby zostać jeszcze. Chciałem napisać, że ja mógłbym zostać i bez „Asi”. Dziś chyba już tak nie napiszę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;PS. Przed wyjazdem oglądałem „Życie jest muzyką” Fatiha Akina. Rzecz o muzykach i muzyce Stambułu. Superancki film. Wczoraj, gdyby wyprawa do kina nie zakończyła się klapą, nie obejrzałbym „Głową w mur”, tego samego artysty. Cholernie mocna rzecz. Małżeństwo jako transakcja. Niemiecka Turczynka wychodzi za mąż za niemieckiego Turka, żeby rodzice dali jej święty spokój. Żyją osobnym życiem. Pewnego razu robi na kolację nadziewane papryczki. Coś w nich pęka. Kończy się gra i zabawa a zaczyna życie. Pojawia się uczucie. Strasznie chore, pokręcone, trudne. Chyba bez happy endu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Nawet nie pytajcie co dziś było na kolację. Bo nie wiem, czy specjalnie, czy przypadkowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8990126552533437061?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8990126552533437061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/wspomnienia-i-miasto.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8990126552533437061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8990126552533437061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/wspomnienia-i-miasto.html' title='wspomnienia i miasto'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2728898642232009360</id><published>2009-11-13T21:15:00.008+01:00</published><updated>2009-11-13T22:45:10.221+01:00</updated><title type='text'>kobiety na traktory</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Trzy kobiety, jedeń dzień i facebook. Pierwsza rano obwieściła, że zbiera podpisy pod parytetem. Wiecie, takie tam równouprawnienie, że niby same żarówki będą sobie wkręcać, fedrować węgiel i pralkę naprawiać, a faceci ogólnie do szczęścia im nie potrzebni. Czekać niewiele trza było, bo przyszła godzina popołudniowa i pojawił się komunikat drugiej damy:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'lucida grande', tahoma, verdana, arial, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;„Po półtora roku posiadania samochodu, dopiero dziś się zorientowała, że ma w nim opcję spryskiwania tylnej szyby. Stanie w korku bawi i uczy.”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'lucida grande', tahoma, verdana, arial, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Fajne co? Też się uśmiałem. W godzinach wieczornych pojawił się kolejny głos w dyskusji:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;„jak zaoszczędzić na mechaniku? poprosić panów z transportu w firmie o pomoc / wymianę koła na koło zapasowe. Tak też dziś zrobiłam. Panowie przystępując do pracy zatrzasnęli mi jedyny klucz w bagażniku. Skończyło się na wzywaniu fachowca, który za kasę włamał mi się do auta :) Opona nadal nie zmieniona... :)”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Nie, no o równość to my bedziemy walczyć do krwi ostatniej. Inaczej smutno będzie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2728898642232009360?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2728898642232009360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/kobiety-na-traktory.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2728898642232009360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2728898642232009360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/kobiety-na-traktory.html' title='kobiety na traktory'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4744824426406456160</id><published>2009-11-04T23:07:00.004+01:00</published><updated>2009-11-04T23:54:33.149+01:00</updated><title type='text'>pisactwo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana;"&gt;Pisanie sprawia przyjemność. Pierwsza oznaka grafomanii. Coraz bardziej zaczynam jej doświadczać. Coraz bardziej zaczynam się tego bać. I jak zawsze rację mają wyświechtane frazesy. Zaczynamy coś doceniać, jak to tracimy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Jedna z moich ulubionych bohaterek serialowych przekonywała: „Nie wierzę w emaile, jestem staroświecka. Wierzę w dzwonienie i rozłączanie się”. A co zrobić, gdy nie umie się sprawnie opowiadać, każda narracja przychodzi z trudem, źle się akcentuje końcówki, brak dowcipu, błysku i jeszcze tego czegoś, co zawsze robi różnicę? Wtedy pozostają mejle. I drogiej koleżance z Wielkiego Miasta powiem, że jak się dostaje wiadomość: „trochę się stęskniłam za twoimi mejlami”, to telefon można wyrzucić do Potomaku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:verdana, serif;"&gt;Równo rok temu Barack Obama został prezydentem USA. Spełniły się marzenia wielu. Marzenia niektórych się nie spełniły. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4744824426406456160?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4744824426406456160/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/pisactwo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4744824426406456160'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4744824426406456160'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/pisactwo.html' title='pisactwo'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1533676478265455657</id><published>2009-11-02T20:54:00.006+01:00</published><updated>2009-11-03T00:00:44.306+01:00</updated><title type='text'>strach przed paniką</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Gorączki nie ma. Kaszlu też nie. Mięśnie nie bolą. Wygląda na to, że grypy niet. Cieszyć się, czy smucić? Zdrowie ważne, ale sława była tak blisko. I ta świadomość, że przez chwilę byłeś jednym z bohaterów legendarnej powieści. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Być jak doktor Rieux? Czemu nie? „Zarazy są w istocie sprawą zwyczajną, ale z trudem się w nie wierzy, kiedy się na nas walą. Na świecie było tyle dżum co wojen. Mimo to dżumy i wojny zastają ludzi zawsze tak samo zaskoczonych”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Na początku nic nie zapowiadało, że historia pozwoli zostać świadkiem wydarzeń, o których opowiadać będzie jeszcze wiele pokoleń. Przejazd przez granicę jest jak cofnięcie się o co najmniej dwa dziesięciolecia. Gdzieniegdzie podświetlone wystawy sklepów. Latarnie chyba są, ale raczej nie chcą się narzucać ciemności własną obecnością. Kierowcy swoimi Ładami po śliskich, brukowanych galicyjskich ulicach, mkną z niewiarygodną prędkością. Na przechodniów nie zważają, bo raczej nie ma pasów. Podobnie jak tabliczek z nazwami ulic, kierunkowskazami, ba, rozkładem jazdy autobusów. Stajesz na przystanku i czekasz. Podjeżdża, wsiadasz i jedziesz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Egzystencja na wschodzie jest wielką tajemnicą. Kto nie zna lokalnego robactwa zginie. Nic nie przeczyta, nic nie będzie wiedział. Na szczęście we Lwowie mówią po polsku. Wszyscy. Jak ten taksówkarz w Mercedesie sprzed lat 40, który chwyciwszy kierownicę, uczynił z niej tym samym obwarzanek. Monstrualna postać aż wylewała się zza siedzenia. Gdy naszą uwagę zwrócił różaniec zawieszony przy lusterku, jął tłumaczyć z czułością. Dostał go od polskich turystów. Kiedyś nawet Jezusek jeszcze był przyczepiony, ale ręce mu się odkleiły. Spadł na podłogę. Jeszcze go potem szukał, ale nie znalazł. Ten z Kijowa był za to suchy i niewysokiego wzrostu. U niego Jezusek wisiałby jeszcze krócej. Po jednym kursie spieprzałby z opuchniętymi uszami. „Job twoju mać”, „bladź” i jeszcze kilka innych zaklęć ułatwiających poruszanie się po zatłoczonej stolicy, nie schodziły mu z ust. Wysiadłem bardziej rozbawiony, niż zawstydzony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Ale po takiej wyprawie coś na uspokojenie. Do kiosku po piwo. Bo gazety są tam tylko dodatkiem do tego bogatego asortymentu. Albo do księgarni po książkę. Kupisz, pod warunkiem, że dostrzeżesz zza lady interesującą Cię pozycję. Pani ekspedientka na pewno Ci poda. W kasie dworca kolejowego na potwierdzenie zakupu dostaniesz pakiet świstków, wypełnianych przez kalkę. Taką prawdziwą, fioletową. Wszystko idzie sprawnie. Po pół godzinie masz bilet w garści. Mało czasu na pociąg, to biegniesz do najbliższego fast foodu. A tu, na wielkiej tablicy wypisany asortyment, dumnie zachęca do konsumpcji. Na pierwszym miejscu pręży się wódka, potem jest koniak i piwo. Dopiero dalej hot-dog i hamburgery.   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Przy takiej diecie może się w głowie pomieszać. W Galicji wszystkie niewiasty w ekskluzywnych kozaczkach. Najczęściej białych. Do tego coś na kształt spódnicy i płaszczyk w radosnych kolorach. Garderobą perfekcyjnie potrafią ukryć walory własnej urody. Idealne do żurnalowej rubryki pt. „Jak się nie ubierać”. Za to o kijowskich wypowiadać się nie będę. Nie wiem jakie są odpowiednie słowa do opisu Louisa Vuitton, Burberry, Bulgari, Cartiera i dziesiątek podobych. Jedna z ich miłośniczek, też mieszkająca w wielkim mieście, mawiała: „Mogę tu zostać i pisać o życiu, albo wyjechać i przeżywać własne.” To ja przepakowuję walizkę i ruszam dalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1533676478265455657?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1533676478265455657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/strach-przed-panika.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1533676478265455657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1533676478265455657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/11/strach-przed-panika.html' title='strach przed paniką'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4348926458973554290</id><published>2009-09-28T21:54:00.003+02:00</published><updated>2009-09-28T22:02:53.931+02:00</updated><title type='text'>żal mi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;W tivi Polański, w kinach Galerianki. I w jednym, i w drugim chodzi o to samo. Nie żal mi starucha. Nie wiem skąd to całe współczucie, poruszenie wszystkich możliwych ministrów i środowisk twórczych. Media trąbią nieustannie jakby to było coś ważnego. A co w tym sensacyjnego, że zamknęli starego oblecha, który za młodu spił, nakarmił narkotykami i przeleciał dziecko? A potem jeszcze uciekł przed wymiarem sprawiedliwości. Przestępca musi ponieść karę. Powinien trafić do więzienia. Na długo. Naprawdę mi go nie żal. Trzymam kciuki za Amerykańców. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Młodych mi żal. W Warszawie mają Złote Tarasy, Arkadię czy GalMok. W Łodzi Manufakturę a w Poznaiu Stary Browar. A co mają powiedzieć dziewczęta z małych miejscowości? One mają tylko Biedronki. Tych mi żal.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4348926458973554290?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4348926458973554290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/zal-mi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4348926458973554290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4348926458973554290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/zal-mi.html' title='żal mi'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4142834192992530274</id><published>2009-09-21T20:08:00.005+02:00</published><updated>2009-09-23T20:04:08.992+02:00</updated><title type='text'>zupełnie nowy rok</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ale ten czas leci. Dziś już poniedziałek. A w piątek zaczął się Nowy Rok według kalendarza żydowskiego. 5770-ty. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4142834192992530274?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4142834192992530274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/zuepnie-nowy-rok.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4142834192992530274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4142834192992530274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/zuepnie-nowy-rok.html' title='zupełnie nowy rok'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7944258682423181374</id><published>2009-09-20T23:52:00.004+02:00</published><updated>2009-09-28T22:30:43.317+02:00</updated><title type='text'>z tarczą czy na tarczy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;W kraju histeria. Amerykanie nie zbudują tarczy. Wystraszyli się Ruskich. Jednym słowem zdrada. Znów zostaliśmy oszukani przez sojusznika. Znów sami przeciw całemu światu. A przeczytałem właśnie u mojego ulubionego pisarza:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;„My na przykład mamy zdecydowanego hysia na punkcie Polski. Ta biedna Polska to jak wspaniały obraz powleczony nieskończoną ilością farby przy ciągłym „odnawianiu”. Farby o dziwnym składzie chemicznym, gdzie Matka Boska miesza się z bigosem i barszczem z uszkami, Mickiewiczem i grą w bridge'a, katolicyzmem i Towiańskim, przedmurzem i bizantyjskim anarchizmem (to całkiem specjalna cecha polska, wyrażająca się w skrócie: uwielbiam cię, ty sk...) i absolutnym obowiązkiem umierania za ojczyznę nie tylko, gdy potrzeba, ale przede wszystkim, gdy nie potrzeba. Spróbuj wtedy nie umrzeć. Potrzebna śmierć nie liczy się, bo to podejrzane. Umrzyk mógł mieć jakiś interes osobisty. Prawdziwe bohaterstwo, to umrzeć niepotrzebnie i koniecznie z fasonem. I umieramy niepotrzebnie i wspaniale.” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ale swoją drogą to Barack zachował się wyjątkowo słabo. Tak przywazelinić Rosji? No, ale on nigdy do najtwardszych zawodników na na boisku nie należał.   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7944258682423181374?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7944258682423181374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/z-tarcza-czy-na-tarczy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7944258682423181374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7944258682423181374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/z-tarcza-czy-na-tarczy.html' title='z tarczą czy na tarczy'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-5336733179307246061</id><published>2009-09-15T21:25:00.004+02:00</published><updated>2009-09-15T21:36:56.013+02:00</updated><title type='text'>początek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Pierwsze zdanie w książce. Najważniejsze? Pewnie nie, ale ważne. Ostatnio wpadło mi do oka takie: „Miłość wisiała w powietrzu, więc w drodze na róg ulicy brnęliśmy przez nią oboje.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms', serif;"&gt;Zgrabnie napisane. Dalej podobnej ironii równie wiele.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-5336733179307246061?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/5336733179307246061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/pierwsze-zdanie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5336733179307246061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5336733179307246061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/pierwsze-zdanie.html' title='początek'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2699767166983873097</id><published>2009-09-06T21:40:00.003+02:00</published><updated>2009-09-21T21:51:44.169+02:00</updated><title type='text'>przeczytane w weekend</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Byliśmy w twoim mieście już kilka razy i zawsze uderza nas pewien rodzaj uroku i mistycyzmu unoszącego się nad Warszawą. To miejsce bardzo wiele przeszło i jest pokaleczone, ale jest w nim jednocześnie coś majestatycznego - trochę jak w wojowniku wracającym do domu po bitwie.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Lalkami bawiłam się do końca liceum, jak mnie ludzie nie widzieli. Nie mogłam się pogodzić, że będę musiała przestać. Mam siostrę Matyldę, dużo młodszą. W kółko ją przebierałam. Kazałam jej iść w rajstopach na głowie do sąsiadki i powiedzieć po angielsku, że Klaudia z Ameryki przyjechała. Zagrała to, chociaż nie znała angielskiego. Matylda się skarżyła: „Mamo, ona ciągle każe mi się bawić”. Chciałam być żoną Przybyszewskiego, udawałam Dagny. Teraz lalki wymieniłam na aktorów i dzięki temu nadal jestem w innym świecie. A Matylda pomaga mi w filmie, robi ciuchy.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Na komisji co powiedzieli?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Nic. Major spojrzał między nogi i wlepił kategorię D. Ale przynajmniej dostałem jakiś dokument, bo do tamtej pory nie miałem nic.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2699767166983873097?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2699767166983873097/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/przeczytane-w-weekend.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2699767166983873097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2699767166983873097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/09/przeczytane-w-weekend.html' title='przeczytane w weekend'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2426163228809752726</id><published>2009-08-04T00:40:00.004+02:00</published><updated>2009-08-04T08:21:08.273+02:00</updated><title type='text'>bandyta</title><content type='html'>&lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 16.0px Trebuchet MS"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Właśnie skończył się w tivi. Film jak film. Raczej słabszy, niż arcydzieło. Temu drugiemu bliższa natomiast muzyka. Porywająca. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 16.0px Trebuchet MS; min-height: 19.0px"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 16.0px Trebuchet MS"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Czasem tak jest, że najpierw dociera do nas muzyka, a potem oglądamy film. Tak było w tym przypadku. Taniec Eleny. Od pierwszych taktów zrobił piorunujące wrażenie. Kto to napisał, skąd to jest, gdzie to znaleźć? Okazało się, że z filmu. Dla mnie, najlepszy fragment muzyczny w polskim kinie. Słychać echa Bolera, może trochę Greka Zorby, no i tradycyjnej polskiej muzyki. Kompozytor osiągnął mistrzostwo, łącząc dwie skrajne emocje. Napisał utwór, który jest radosny, wesoły, zachęca do tańca. Jednak, gdy się wsłuchać, radość zacznie przełamywać jakaś przedziwna melancholia, niepokój. Muzyka zaczyna wirować coraz szybciej i szybciej, ale z wyraźnym grymasem smutku na twarzy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 16.0px Trebuchet MS; min-height: 19.0px"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 16.0px Trebuchet MS"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Na YouTube przed chwilą wzrosła gwałtownie liczba odtworzeń tego utworu. Pojawiły się świeże komentarze. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 16.0px Trebuchet MS"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 16.0px Trebuchet MS"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Jest jeszcze jeden przypadek, kiedy to muzyka wyprzedziła film. Blade runner. Obszerne fragmenty usłyszane w radiu i potem gorączkowe poszukiwania całej płyty. I kombinowanie, co to za niezwykły film musi być z TAKĄ scieżką dźwiękową? Film niedoceniony w momencie premiery, dziś kultowy. Muzyka perfekcyjna w całości. Genialna od początku do końca. Idealnie dopełniająca grozę i chłód Los Angeles przyszłości. A i sentyment podwójny, bo ścieżka dźwiękowa jest tak stara jak ja. O ile te same płyty można słuchać wielokrotnie, to z filmami nie jest to takie proste. Jest zaledwie kilka, które oglądam z przyjemnością raz za razem. Blade runner był pierwszym z nich. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2426163228809752726?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2426163228809752726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/08/bandyta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2426163228809752726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2426163228809752726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/08/bandyta.html' title='bandyta'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-6917707733775875387</id><published>2009-08-02T21:56:00.006+02:00</published><updated>2009-08-03T22:31:59.854+02:00</updated><title type='text'>Ten, kto wraca, nigdy nie wyjechał</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stoję na balkonie i próbuję wypatrzeć gwiazdy. Nic nie widać. Ledwie kilka przebija zza chmur. Tam w nocy one rządzą. Tysiące. Wielkie i jasne. Sprawiają wrażenie, że są na wyciągnięcie ręki. Przez dwa tygodnie można się przyzwyczaić do nowego krajobrazu. Zaadoptować do nowych warunków i zacząć żyć rytmem tego miejsca. Przestać się dziwić, że wieczór zapada natychmiast. Jest tylko dzień i noc. Zmierzch nie istnieje. Jakby słónce codziennie konczyło robotę o 20 i szło spać. Za to z rana, od razu zabiera się do pracy. Wyłonienie się zza gór u podnóża słonego i wyschniętego jeziora, zajmuje mu jakieś siedem minut. Jakby ktoś wciągał je na sznurku. Bardzo sprawnie i metodycznie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rok temu też stałem na balkonie. W tym samym mieszkaniu, ale jakże innym. 1 sierpnia. Dobrze wrócić do tego miasta w tym czasie. Spacer odświętnymi ulicami, znów uświadomił jak szybko tu się wszystko zmienia. Nowe knajpy, kawiarnie, sklepy. Miło jest wrócić do domu. No i najmilszy komplement od kilku tygodni. „Źle mi się prowadziło, gdy cię nie było”. Nawet jeśli to tylko kurtuazja, to i tak rozczulająca. Nadająca sens porannemu wstawaniu o nieludzkich godzinach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tam radia nie było. Kierowcy autobusów i busów słuchają muzyki. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby totalnie nie lekceważyli lokalnej muzyki. Tylko amerykańska. W dodatku same hiciory. Sprzed lat dwudziestu i z... kaset. Tam nikt nie używa płyt CD w samochodach. A sklepy i stragany są pełne kaset magentofonowych! Króluje Dr. Alban i jemu podobni. Czy u nas można jeszcze kupić gdzieś kasety?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tytuł zaczerpnąłem od Farhiego. Od razu mi się spododbał. Tak jak cały przedostatni rozdział „Młodych Turków”. Książki ważnej, ciekawej, zdradzającej spory talent narracyjny żydowsko-tureckiego pisarza. O dojrzewających dzieciakach, głównie chłopcach. Ale i kraju, który też dojrzewa. Pod wodzą Ataturka rodzi się nowy byt, któremu trzeba nadać sens i wypełnić nowoczesną treścią. „Młodzi Turcy” to wołanie o poszanowanie różnorodności i krytyka ślepego nacjonalizmu. A także chęć rozliczenia się z czasów dzieciństwa. Próba uchwycenia tej krótkiej chwili, między okresem dziecięctwa, a momentem, gdy sobie uświadamiamy, że dziećmi właśnie przestaliśmy być. Każdy w innym momencie i za inną przyczyną. Ot, takie przejście od dnia do nocy. Krótkie, intensywne, natychmiastowe. Albo też od nocy do dnia. Jak się komu ułoży. Bo to gorzka książka. Każdy rozdział traktujący o losach innego bohatera kończy się bez happy endu. Jak ten wpis.&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-6917707733775875387?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/6917707733775875387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/08/ten-kto-wraca-nigdy-nie-wyjecha.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6917707733775875387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6917707733775875387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/08/ten-kto-wraca-nigdy-nie-wyjecha.html' title='Ten, kto wraca, nigdy nie wyjechał'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-528988452457521508</id><published>2009-07-31T20:44:00.005+02:00</published><updated>2009-07-31T21:57:54.643+02:00</updated><title type='text'>po polsku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Ziiimnaaa wooodaaa zdrooowia doda!!! Piiiwo z rana jak śmietaaana!!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Wychodzących z wąwozu Chebika witał miejscowy sprzedawca. Mieszkający od pokoleń na pustkowiu Berber, zachęcał do kupna schłodzonych napojów nienaganną polszczyzną. Mimo pięćdziesięciu stopni, chętnych niewielu. A woda w tym klimacie cenniejsza niż miłość kobiety - jak mawiają Berberowie. Partnerem wody jest przewiew. Nawet nie cień, a właśnie wiatr. Choćby najdelikatniejszy podmuch wtłacza nowe siły w szybko słabnące w tym upale ciało. Słońce stoi nad nami pionowo i grzeje z bezwzględną stanowczością. Nie ma przed nim ucieczki. Gdy z jeepów wysypują się turyści chętni obejrzeć wykute w skale domy Berberów, nie mogą się ich nigdzie dopatrzyć. Ci śpią. Dla nich jest za gorąco. Wszystko co mają zrobić, robią albo wczesnym rankiem, albo po południu. Najgorętszą część dnia starają się przeżyć, tracąc jak najmniej sił. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Za to polscy turyści nigdy sił nie tracą. Dlatego, że są zaopatrzeni w odpowiedni strój wyjściowy. A ja głupi naiwniak myślałem, że skarpety i snadały, to już w mitach o zacofanych Polakach zostały. Rodacy nie dawali się słońcu i ochoczo podziwiali widoki niedostępne w kraju między Odrom a Nysom. W swej poznawczej ekstazie tak się zapamiętali, że biedna - dosłownie - pani kilka godzin potem, tłumaczyła rozłoszczonemu panu od wielbłądów, że nie może mu więcej za zdjęcie zapłacić, bo już nie ma dinarów. - Nie mam! Jak przyjedziesz do Polski zaproszę Cię na kawę! - artykułowała głośno i wyraźnie, ale miejscowy jakby nie bardzo rozumiał mickiewiczowską mowę, choćby i najprzedniej dykcyjnie wypowiedzianą. W ogóle za granicą Polacy mówią ładniej i wyraźniej. Jak ten nasz koleżka z hotelu, który tłumaczył przy basenie zbaraniałemu kelnerowi - Za-raz przy-niosę. Po-czekaj - i pokazywał na tacę, którą mu wyrywał z ręki ów kelner. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Wiadomo, że Polak lubi to, co zna. Jak ta pani w tamtejszym odpowiedniku Biedronki. - To są ich miejscowe. Zostaw. Tam wcześniej były normalne Laysy - mówiła do swej przyjaciółki, wybierając chipsy dla swych pociech. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Podróże kształcą. Podróże z Polakami kształcą jeszcze bardziej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;   &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-528988452457521508?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/528988452457521508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/07/zimna-woda-zdrowia-doda-piwo-z-rana-jak.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/528988452457521508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/528988452457521508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/07/zimna-woda-zdrowia-doda-piwo-z-rana-jak.html' title='po polsku'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-5230874300528850620</id><published>2009-07-12T02:17:00.005+02:00</published><updated>2009-07-12T03:01:19.614+02:00</updated><title type='text'>jak sie masz</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój ulubiony węgierski pisarz w dzienniku pod datą 1973 zapisał: „Jeśli istnieje naród, który nie ma „kompleksu niższości”, są to zapewne Austriacy. Jeśli istnieje typ człowieka, który jest wolny od „kompleksów seksualnych”, to znów są to Austriacy. Jeśli istnieje zdrowa zmysłowość, jej atmosfera jest odczuwalna w Wiedniu. Wszelkie „kompleksy” leczono tu w działaniu - na kanapce kawalerskiego mieszkanka, bez zbędnej analizy wyzwalano się z tego, o czym inni, gdzie indziej, na kanapkach psychoanalityków godzinami tylko rozprawiali.” To właśnie stąd wziął się Bruno. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-5230874300528850620?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/5230874300528850620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/07/jak-sie-masz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5230874300528850620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5230874300528850620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/07/jak-sie-masz.html' title='jak sie masz'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-83188206563224093</id><published>2009-07-07T15:51:00.009+02:00</published><updated>2009-07-07T22:48:38.659+02:00</updated><title type='text'>Susanna</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times; "&gt;&lt;div style="border-top-width: 0px; border-right-width: 0px; border-bottom-width: 0px; border-left-width: 0px; border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; padding-top: 3px; padding-right: 3px; padding-bottom: 3px; padding-left: 3px; width: auto; font: normal normal normal 100%/normal Georgia, serif; text-align: left; "&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; "&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Zakochałem się. Tak, wiem. Westchniecie pewnie z politowaniem, i zapytacie: znowu? Ale ja już tak mam, że co najmniej dwa razy w ciągu tygodnia musi tak być. Inaczej tydzień można uznać za stracony. Ale nowa miłość jest wyjątkowa. Powyjazdowa. W zasadzie po to są podróże, by przywozić z nich nowe zauroczenia, znajomości, fascynacje. Bo niby czemu nie? Ale nim więcej o tej niesamowitej kobiecie, trochę o obrazach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Wizyta w galerii to zawsze święto. Tym razem było to intensywne świętowanie. Ledwie godzina piętnaście na przebiegnięcie po National Gallery. W ten sposób obrazów nie da się oglądać. No bo jak? Przebiec obok każdego poświęcając mu w najlepszym wypadku minutę, a reszcie sekund trzydzieści? Wszystko się zlewa w jedną papkę i przypomina raczej skakanie po kanałach telewizyjnych, niż obcowanie ze sztuką. Wychodzi człowiek zmęczony z muzeum i tak naprawdę nie wie co widział. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Nieoceniony Gombro poszedł o krok dalej i w ogóle podał w wątpliwość zasadność funkcjonowania galerii. „Obrazy nie nadają się do tego, żeby je umieszczać jeden obok drugiego na gołej ścianie, obraz jest po to, aby ozdabiał wnętrze i był radością tych, którzy mogą na niego patrzeć. Tutaj wytwarza się tłok, ilość przytłacza jakość, arcydzieła liczone na tuziny przestają być arcydziełami.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Naprawdę trzeba mieć oczy szeroko otwarte, by arcydzieła nie umknęły pod nadmiarem sztuki. Takie słoneczniki van Gogha choćby. Od razu zwracają na siebie uwagę. Intensywna żółć świetnie się komponuje ze złotym tłem. Niby kilka przywiędłych kwiatków a robi cholerne wrażenie. Fantastyczny Canaletto, który jak się okazuje, nie tylko Warszawę portretował. Do tego wiadomo, El Greco, Cezanne, Tycjan, Rafael, van Dyck, Velazquez, i ten nie wiadomo czy bardziej przerażający czy śmieszny portret Starej kobiety, w wykonaniu Massysa. Tak często reprodukowany, gdy trzeba dowalić starszym kobietom. Na obrazie jak nic, maszkara, jakby żywcem wyciągnięta z Gumisiów, przypominająca Toediego.   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Po takiej dawce kobiecej urody stanąłem jak wryty. Zjawisko. Oczu nie można było oderwać. Anioł nie kobieta. Włosy długie, czarne, proporcjonalnie zbudowana. Jak się przyjrzeć, to można zobaczyć to i owo. No to spoglądam z lewej strony, wyraźnie na mnie patrzy. Dyskretnie zmieniam pozycję i mam ją przed sobą, ale okazuje się, że ona również ze mnie wzroku nie spuszcza. Dyskretnie przeciskam się na prawo, ale ona wciąż na mnie patrzy! Aż mi się gorąco zrobiło. Nie wytrzymałem i podszedłem bliżej. Okazuje się, że ma na imię Susanna i namalował ją Francesco Hayez w 1890 roku. Przy niej spędziłem najwięcej czasu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/SlO0aidFRxI/AAAAAAAAAGQ/s8HQz0AASYw/s1600-h/hayez-susanna-bath-L1009-fm.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 278px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/SlO0aidFRxI/AAAAAAAAAGQ/s8HQz0AASYw/s320/hayez-susanna-bath-L1009-fm.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355822749892036370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Ostatnie piętra to już ostra przebieżka, przypominająca sprint po muzeum z filmu Marzyciele. Mój wynik był zdecydowanie gorszy, ale i tak należał się zasłużony odpoczynek. Zaległem na trawie pod galerią. Przez Trafalgar Square przetaczało się morze turystów i londyńczyków. I tak sobie siedziałem bardzo długo i oglądałem ludzi. A w słuchawkach lecieli Beatlesi. I to był chyba najbardziej kiczowaty obrazek ze wszystkich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-83188206563224093?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/83188206563224093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/07/susanne.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/83188206563224093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/83188206563224093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/07/susanne.html' title='Susanna'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/SlO0aidFRxI/AAAAAAAAAGQ/s8HQz0AASYw/s72-c/hayez-susanna-bath-L1009-fm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8002430840359883222</id><published>2009-07-05T21:38:00.005+02:00</published><updated>2009-07-05T23:08:15.976+02:00</updated><title type='text'>na własne oczy</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są dwie szkoły dotyczące podróżowania. Jedna, która przed wyjazdem każe przeczytać wszystko co można znależć w księgarniach, bibliotekach czy internecie. Dopiero tak ubogaconym, można ruszać w świat. Wyznawcą tej szkoły był Ryszard K. Druga szkoła mówi zupełnie coś odmiennego. Raczej wystrzegać się dowiadywania czegokolwiek ponad to, co niezbędne do bezpiecznego i sprawnego zaplanowania podróży. Wszystko inne, będzie wpływało na nasze postrzeganie rzeczywitości już po dotarciu na miejsce. Będziemy patrzeć książkami, zdjęciami, oczami innych autorów, a nie swoimi. To nie będzie miejsce odkryte przez nas, lecz przez tych, którzy tu byli przed nami. Tej wizji podróży przychylny był Nicolas Bouvier.   &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oba podejścia są intersujące i warte rozważenia. Oba mają swoje plusy i minusy. Ja jednak całym sercem jestem za wizją naszego największego reportażysty. Oczywiście takie dywagacje raczej dotyczą miejsc odległych, egzotycznych, tajemniczych. W takim razie co zrobić choćby z takim Londynem, do którego 3/4 Narodu jeździ nie po odkrywanie nowych przestrzeni, ale do roboty? I czy w kilkadziesiąt godzin można zauważyć cokolwiek? Uchwycić rytm miasta, poczuć jego klimat i specyfikę? Pewnie nie, ale zobaczmy co przywieźliśmy po raz trzeci znad Tamizy.  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wylansowany, sztuczny, pozerski, przestylizowany. I normalnego Brytyjczyka trudno dostrzec spośród tej kolorowej magmy przetaczającej się przez główne arterie komunikacyjne miasta. Warzywniaki w każdej okolicy są, albo arabskie, albo hinduskie. Najważniejsze budynki w stolicy są nieoświetlone i klimatycznych zdjęć nocą raczej się nie porobi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Londyn zaskakuje swoją zwartością i gęstością. Jest niski, ale rozłożysty. Dominują ciągi małych budynków, które najczęsciej mają dwa, trzy piętra. Ulice wąskie a wszystko wydaje się na wyciągnięcie ręki. Wystarczy zboczyć z głownych traktów. No i wszechobecna dominacja cegły. To miasto jest rudzielcem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jakie sa inne miasta? Madryt radosny, beztroski, rozbawiony, ale i monumentalny. To pozostałość po czasach kolonialnych. Wielkość i rozmach, choć nieprzytłaczające. Berlin bardzo młody, artystowski, intrygujący architektonicznie, no i świetnie skomunikowany. Lizbona, bardzo tajemnicza, zupełnie wyjątkowa, bardzo przyjacielska. No i najpiękniejsza. Choć tak bardzo odległa.  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak to jest tak podróżować bez aparatu? Dziwnie, ale jednak można. I dzięki temu to był inny wyjazd niż zawsze. Bez patrzenia na miasto kadrami, utyskiwania, że światło nie takie, albo że ludzi za dużo i spokojnie zdjęcia nie można zrobić. Czy będzie więcej takich wyjazdów? Mam nadzieję, że nie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8002430840359883222?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8002430840359883222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/07/na-wasne-oczy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8002430840359883222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8002430840359883222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/07/na-wasne-oczy.html' title='na własne oczy'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-5040249992664017864</id><published>2009-06-29T10:26:00.003+02:00</published><updated>2009-06-29T10:30:30.529+02:00</updated><title type='text'>ten drugi</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ruszył blog numer dwa. Taki oficjalny, poważny i nudny. Ale trzeba też czasem popisać na serio o sporcie i Euro 2012. Zmówcie dziś wieczorem ze dwie blogaśki za powodzenie. Z góry serdeczne Bóg zapłać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-5040249992664017864?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/5040249992664017864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/ten-drugi.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5040249992664017864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5040249992664017864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/ten-drugi.html' title='ten drugi'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-3057152206655880718</id><published>2009-06-26T22:29:00.002+02:00</published><updated>2009-06-26T23:07:50.544+02:00</updated><title type='text'>syndrom Stendhala</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;To się wydarzyło naprawdę. Stendhal przyjechawszy do Florencji oniemiał na trzy dni. Z zachwytu. Uznano go za niespełna rozumu. W akcie desperacji wysłano do Mediolanu. Tam doszedł do siebie i odzyskał mowę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Ludzie będąc w stanie skrajnego wyczerpania, doznają czasem w podróży szoku kulturalnego. Potrafią cierpieć na zaburzenia psychiczne. We Florencji i Rzymie są kiliniki, które leczą te przedziwne schorzenia i współpracują z biurami podróży. Dziwne? Nie, gdy choć raz było się we Florencji lub Rzymie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;A Londyn? No, z tym miastem akurat mam problem. Podobnie jak z Glasgow, Dublinem czy z wyspami Aran. Niewątpliwie są to fascynujące miejsca. Piękne i pociągające. Historycznie uzasadnione domy z ceglanymi fasadami, puby niemal na każdym rogu, kultura kibicowania i otwartość na wszystkie strony świata - pozostałość po imperium. Tak, to wszystko akceptuję, podziwiam i lubię. Ale wciąż jest mi obce. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Gdy wychodzę z lotniska, gdzieś na południu, to już pierwszy promień słońca, pierwsza palma i pierwsze oznaki bałaganu i beztroski, wypełniają mnie od środka. Potrzeba tylko chwili, by przez głowę przeleciała myśl: tak, jestem u siebie. Jakoś nie umiem racjonalnie tego wytłumaczyć. Kultura śródziemnomorza zawładnęła mną na wskroś. Te zapachy, smaki i kolory. Sprawiają radość i powodują natychmiastowy wzrost optymizmu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;A nad Londynem to ja jeszcze popracuję. Od środy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-3057152206655880718?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/3057152206655880718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/syndrom-stendhala.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3057152206655880718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3057152206655880718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/syndrom-stendhala.html' title='syndrom Stendhala'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7971981103794664800</id><published>2009-06-24T23:17:00.004+02:00</published><updated>2009-06-25T00:39:33.592+02:00</updated><title type='text'>cudowna M</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Sprawa stara a jeszcze nie opisana. Już dawno miałem się tym zająć, ale jakoś nie miałem przy sobie odpowiednich wyrazów. Aż tu dziś, niespodziewanie, z pomocą przyszedł mi Jacek Dukaj. W Tygodniku Powszechnym napisał to, co ja powienien napisać już trzy tygodnie temu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Co z tego, że dostrzegam ironię i pojmuję plan, skoro po zamknięciu książki pozostanie mi głównie właśnie bajkowy obraz cud-dziewczęcia: włosy w koński ogon, obcasiki, lekka elegancja, wiosna w oczach - przepływającego na obłokach uczuć między jedną i drugą scenografią uwiędłego romansu? (...) niezależnie od autorskich intencji materiał wtłoczony w twardą intelektualną formę z formy się wylewa i nastrój przeważa nad rozumową konstrukcją.” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Nawet żaden cytat z książki nie zostaje w głowie. Wszystko zlewa się w jedną, mało wyrazistą masę. No, może: „Szczęście z mężczyzną możliwe jest wyłącznie pod warunkiem, że ci na nim nie zależy.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ale cudowna kariera Magdy M. nabrała takiego rozpędu, że aż sodówka uderzyła do głowy. Zamknęła konto na facebooku. Już nie można sobie popatrzeć na zdjęcia lub zobaczyć co dziś robi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7971981103794664800?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7971981103794664800/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/cudowna-m.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7971981103794664800'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7971981103794664800'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/cudowna-m.html' title='cudowna M'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2900524706392256793</id><published>2009-06-23T00:44:00.002+02:00</published><updated>2009-06-23T00:51:31.298+02:00</updated><title type='text'>coś im się porypało</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Czytam gazety i czegoś tu nie kumam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Co piąty mąż w domu nie robi nic. Na większą pomoc może liczyć Angielka, Portugalka czy Austriaczka. Gorzej jest tylko w Grecji i Portugalii.” Gazeta Wyborcza&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Te kilkanaście miesięcy każdy mógł wykorzystać, jak tylko potrafi. Istotne, by w grudniu 2009 zapadły dobre. ostateczne decyzje w stosunku do Ukrainy i abyśmy razem, w jednym zespole mogli przygotowywać się do turnieju.” Przegląd Sportowy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Jakoś tak się składa, że dużo ważnych stolic ma w środku rzekę. Wiedeń, Budapeszt, Paryż, Londyn, Nowy Jork, Praga, że nie wspomnę o Wenecji czy Amsterdamie.” Wojciech Mann, Stołeczna&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2900524706392256793?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2900524706392256793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/cos-im-sie-porypao.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2900524706392256793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2900524706392256793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/cos-im-sie-porypao.html' title='coś im się porypało'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1459048454721525729</id><published>2009-06-20T03:27:00.006+02:00</published><updated>2009-06-20T04:13:07.706+02:00</updated><title type='text'>„normalność bywa skomplikowana”</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Równo rok temu był ćwierćfinał Turcja-Chorwacja. To jedyny mecz Euro 2008, którego nie obejrzałem. Ale nie żałuję. Byłem w tym czasie w kinie. Sex w wielkim mieście grali. Film bardzo słaby, ale i tak warto było.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Towarzyszka kinowej wycieczki, która wychowywała się na tym serialu, zapytała, która bohaterka najbardziej mi się podobała. „Zresztą nie odpowiadaj, i tak wiem która.” Odpowiedź miała brzmieć Carrie, ale zgodnie z prawdą odrzekłem, że Charlotta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Przez cały rok nie zmieniłem zdania. Ba, utwierdzam się w przekonaniu, że miałem rację. Od kilku tygodni nadrabiam zaległości, oglądając odcinek za odcinkiem. Z dużą przyjemnością zresztą. Dobre aktorstwo, NY i błyskotliwe dialogi. „Ładnej lasce wszystko wybaczam”. Ja sobie nie mogę, że dopiero teraz odkryłem te dziewczyny. I uczciwie przyznam, że Carrie też jest fajowa. Gdyby jeszcze rzuciła palenie... Ale czy bez tego zgubnego nałogu, wymyślałaby równie zgrabne bon moty jak: „Mieszkanka NY zawsze szuka pracy, mieszkania i chłopaka.” A swoją drogą, ciekawe czego szukają mieszkanki mojego miasta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Gdy już robiło się jasno, i wydawało się, że jesteśmy ostatnimi klientami, uaktywnił się obcokrajowiec. Nawet nie zwróciliśmy uwagi, że przez kilka ładnych godzin przysłuchiwał się naszej dyskusji o wszystkim. Na zakończenie uparł się, że postawi nam drinka w podziękowaniu za intersującą konwersację. Grzecznie się pokłonił, i tylko patrzyliśmy jak chwiejnym krokiem w sobotni przedświt, udaje się do pobliskiego Sheratonu z kuflem piwa w ręku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Przez ten rok sporo się zmieniło. Jesteśmy starsi, bardziej doświadczeni, mądrzejsi. Ja także? Tak, choćby o te kilkanaście odcinków. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1459048454721525729?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1459048454721525729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/normalnosc-bywa-skomplikowana.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1459048454721525729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1459048454721525729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/normalnosc-bywa-skomplikowana.html' title='„normalność bywa skomplikowana”'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4109690166675320123</id><published>2009-06-18T20:24:00.003+02:00</published><updated>2009-06-18T20:28:50.635+02:00</updated><title type='text'>durny naród</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Najpierw przeczytałem na pasku w Polsat News, że 44 proc. Polaków uważa, że PRL był lepszy. 44 proc. było zdania, że lepsza jest III RP.&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Potem w bardzo Średnim Formacie przeczytałem kapitalny wywiad z Hertą Muller. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Polacy to jednak wyjątkowo głupi naród. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Żyję. Bo pięknie jest żyć. Bez względu na to, czy życie jest piękne, czy nie.” To pani Herta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4109690166675320123?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4109690166675320123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/durny-narod.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4109690166675320123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4109690166675320123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/durny-narod.html' title='durny naród'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4720494316180707450</id><published>2009-06-16T23:12:00.004+02:00</published><updated>2009-06-16T23:43:15.983+02:00</updated><title type='text'>Poznaj swój kraj</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;To był szalony tydzień. Warszawa-Nowy Dwór-Józefów-Sulejówek-Gdańsk-Władysławowo-Wałcz-Poznań-Zielona Góra-Żary-Warszawa-Genua. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Człowiek zjedzie prosto z pracy w rodzinne strony i moc zdziwień go czeka. Im dalej na zachód, tym ludzie coraz, hmmm mniej ładni? Uroda zmniejsza się wprost proporcjonalnie do wielkości aglomeracji. Wsiadający do autobusu, to świetny przyczynek do analiz etnograficzno-antropologicznych. Gęby nienaruszone procesem intelektualnym. Wiele osób w dresach. Nie wiadomo czy to raczej efekt dbania o kondycję czy o wygodę. Tak czy siak, wyglądają raczej słabo. Za to po drodze widziałem cztery motyle, gęś i rozjechanego jeża. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wreszcie w domu. Od razu ładniej. Choć odczuwalny pewien niepokój. Patrzę w lewo, kilka gumek do włosów, błyszczyk, tusz, jakieś niezidentyfikowane bliżej mazidła. Patrzę w prawo, na półce armia słoników na szczęście, kolejna półka: pilniczki i lusterka.  Obok stojaka z płytami półmetrowy anioło-świecznik. Nie rusza się. Chyba nieżywy. Tak, to kiedyś był mój pokój. Dawno temu. Dokładnie jakieś dwadzieścia pluszaków temu. Tych na ostatniej półce.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aha, dla jasności. Genua była w kinie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4720494316180707450?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4720494316180707450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/poznaj-swoj-kraj.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4720494316180707450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4720494316180707450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/poznaj-swoj-kraj.html' title='Poznaj swój kraj'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2920898204747297518</id><published>2009-06-04T22:01:00.004+02:00</published><updated>2009-06-04T23:41:35.232+02:00</updated><title type='text'>wynik, że mucha nie siada</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Najpierw najważniejsze. Zmieniłem kobietę. Bat for Lashes zastąpiła Katie Melua. Cały czas jest ładnie. Pulpit ważna rzecz. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Nigdy nie byłem fanem demokracji. Ale już czas uznać ankietę za rozstrzygniętą. Jeden głos za częstym pisaniem, jeden głos za ciekawszym pisaniem, reszta chyba za pisaniem od czasu do czasu. Jak mówi przysłowie: vox populi, vox Dei. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Kolejny sukces na odcinku biegackim. Wczoraj moje kółko zostało pokonane w rekordowym tempie. 24,15. Wynik poprawiony prawie o minutę. Świetny przykład, że najlepiej biega się na wkurwie. Poza tym, kobieta mnie zmobilizowała. Trudno o inną reakcję, gdy ma się do niej słabość od dawna. Gdy przeczytałem: „z treningów pozostało mi też przekonanie, że zejść z maty można dopiero wtedy, kiedy już się mdleje. Trening to walka z własną słabością”, to już samo się biegło. Im bardziej nienawidzę tego biegania, tym lepsze wyniki się pojawiają. Dziwaczne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2920898204747297518?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2920898204747297518/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/wynik-ze-mucha-nie-siada.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2920898204747297518'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2920898204747297518'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/wynik-ze-mucha-nie-siada.html' title='wynik, że mucha nie siada'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7819706732589263213</id><published>2009-06-02T21:13:00.004+02:00</published><updated>2009-06-02T21:59:24.791+02:00</updated><title type='text'>dwa zdania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Na blogu Szymona Hołowni przeczytałem, że ten gdzieś przeczytał, że kluczem do sukcesu bloga, jest by pisać chociaż dwa zdania, ale codziennie. Nie czekać, aż uzbiera się deszczówki na elaborat. „Tylko komu, by sie to chciało czytać codziennie?” - kokieteryjnie zapytuje kolega Szymon. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;A Wy jak myślicie? Lepiej codziennie ale krótko, czy raz na jakiś czas a dobrze?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7819706732589263213?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7819706732589263213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/na-blogu-szymona-hoowni-przeczytaem-ze.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7819706732589263213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7819706732589263213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/06/na-blogu-szymona-hoowni-przeczytaem-ze.html' title='dwa zdania'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2143523729397434862</id><published>2009-05-25T00:26:00.005+02:00</published><updated>2009-05-25T01:27:36.101+02:00</updated><title type='text'>prestidigitator</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Niewielkie miasteczko. Przyjeżdża cyrk. Na scenę wchodzi prestidigitator. Kilka tajemniczych ruchów, uderza pałeczką i orzech laskowy rozpada się na pół. Kilkuletni chłopiec siedzący w pierwszym rzędzie, rozdziawia buzię z zachwytu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Kilkadziesiąt lat potem te same miasteczko. Ten sam prestidigitator na scenie. Kilka szybkich ruchów, uderza pałeczką i kokos rozpada się na pół. Ten sam kilkudziesięcioletni już mężczyzna z pierwszego rzędu, aż otwiera buzię z zachwytu. Poruszony udaje się za kulisy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Jak to możliwe? Wtedy taki mały orzech laskowy, a teraz kokos?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- No wie pan, już wzrok nie ten - odpowiada z uśmiechem magik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dzisiejsze późne popołudnie. Pierwsze spojrzenie. Nie, na pewno nie. Drugie spojrzenie, eeee, chyba nie. Trzecie spojrzenie i słyszę głos. Tak, teraz skojarzyłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Nie poznałam cię. Taki nieogolony...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Ja też nie poznałem. Dopiero po głosie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;To przygnębiające. Ledwo trzy lata po studiach a my już siebie na ulicy nie poznajemy. W dodatku osób, które kiedyś podobno w nas się podkochiwały. Przynajmniej tak twierdzili koledzy. Chyba można im wierzyć, bo informacje mieli z pierwszej ręki. Tylko szkoda, że się tą wiedzą dopiero po studiach podzielili. Ja oczywiście tego nie zauważałem. Nie pierwszy raz. I nie ostatni. Już wzrok nie ten?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2143523729397434862?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2143523729397434862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/prestidigitator.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2143523729397434862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2143523729397434862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/prestidigitator.html' title='prestidigitator'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2095655600494885310</id><published>2009-05-24T13:35:00.005+02:00</published><updated>2009-06-16T23:48:20.860+02:00</updated><title type='text'>94 cm</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;MNŻ była w kinie. Wrażeniami z seansu postanowiła podzielić się z karafkąkafki. Na gorąco napisała recenzję. Ładną, o czym nie omieszkałem poinformować. W nagrodę zostałem obsztorcowany i zaszantażowany, że za naśmiewanie się, już więcej mejla nigdy nie otrzymam. Przez chwilę poczułem się jak wtedy, gdy pan Tik-Tak ogłosił, że idzie na emeryturę. Na szczęście chyba wszystko rozeszło się po kościach. Mejle spływały dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A moja entuzjastyczna reakcja była zdeterminowana wydarzeniami sprzed kilku godzin. Miałem w głowie tekst zawodowego recenzenta, z którym nieopatrznie się zapoznałem. (rzecz jasna z tekstem, nie recenzentem). I za długo siedzę w tym światku, by dać się nabrać, że każdy kto publikuje w gazecie umie pisać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„Caspa to przedstawiciel bardziej rozrywkowej gałęzi dub stepu. Jeśli więc macie ochotę zagłebić się w uduchowione i tajemnicze przestrzenie znane choćby z nagrań Buriala, to szukajcie gdzie indziej. Bo choć większość utworów z debiutanckiego krążka Brytyjczyka ucieszy klubowych sumnabulików subbasowymi potworami, od których plomby zaczynają niebezpiecznie wibrować, to oprócz transowego zapomnienia jest tu też sporo elementów grime'u czy wręcz popowych momentów.”  &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przede mną dokładnie 94 cm gazet do przeczytania. Jeśli natrafię na równie intrygujące perełki nie omieszkam się podzielić. Choć zdecydowanie wolałbym w tym czasie czytać mejle MNŻ.&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2095655600494885310?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2095655600494885310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/94-cm.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2095655600494885310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2095655600494885310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/94-cm.html' title='94 cm'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4667003537207723143</id><published>2009-05-22T20:00:00.007+02:00</published><updated>2009-05-22T22:00:17.575+02:00</updated><title type='text'>szkolenia dzień pierwszy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Był wczoraj. Człowiek tyle lat zasuwa w korporacji a teraz pierwszy raz dał się zaciągnąć na szkolnie. A to ważna rzecz. Trochę jak w szkole wizyty strażaka, kuglarza czy leśnika. Niby nic nowego smarkacz się nie dowiadywał, ale matymatyka zawsze przepadła. Tu podobnie. Unia dała pieniądze, trza było odbębnić. Owszem, miało to niby zrewolucjonizować nasze pisarstwo internetowe, ale chyba z dużej chmury mały deszcz. Drugiego gugla nie odkryjemy. A ja wynudziłem się jak nigdy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Temat szkolenia: Internetowe serwisy treściowe. Sami przyznacie, aż ocieka poprawną polszczyzną. Ale nie po to poszedłem na cztery godziny, by poprawiać pana prowadzącego i wyłapywać nieznośne kalki językowe. Lepiej się pochwalę czego się nauczyłem:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;1. Tytuł tekstu internetowego winien mieć do 30 znaków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;2. Jesteśmy internetowo za USA jakieś dwa lata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;3. Piszemy liczebniki cyfrowo. Szkoda miejsca. „Jak to sobie user przeczyta, to już jego problem”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Nie wytrzymałem. Przed oczami przewinął mi się film, w którym angielski odegrał ważną rolę w moim życiu. Były chyba ze trzy takie sytuacje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Drugi rok studiów. Wycieczki po angielski z Wóycickiego na Grochowską obrosły legendą. Czterech abnegatów, leserów i kpiarzy, robiło zawsze niezłe show, a przesympatyczna pani, tylko załamywała ręce. Po drodze też bywało ciekawie. W czasie kolejnej ważkiej dyskusji tramwajowej, obmyślającej na kogo to obstawić u buka po angielskim, przeraźliwym śmiechem wybucha Wąglas. Patrzymy na niego zdziwieni, bo przed lektoratem zawsze lekki stresik był. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Co jest?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- materejs&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- ???&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Zobaczyłem przez okno i tak to przeczytałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Odwróciliśmy szybko głowy, żeby zdążyć, a tu wielki czerwony szyld nad sklepem. Na nim napis: MATERACE. Wiem, wiem. Dobry materac, to podstawa dobrego snu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Drugi przykład. Impreza u Kapiego. Jakaś już mocno wstawiona koleżanka dosiada się z talerzykiem w ręku. Sterta zieleniny stamtąd smutnie na mnie spogląda. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Bardzo dobra rzecz. Dużo sałat, i jest jeszcze ta..., no..., yyy, jak to się cholera nazywa? O! Cranberry???!!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Żurawina - podpowiedziałem, upewniając się zerknąwszy jeszcze w talerz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;A trzeci przykład może innym razem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dziś powinien być szkolenia dzień drugi. I chyba był. Nie poszedłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4667003537207723143?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4667003537207723143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/szkolenia-dzien-pierwszy.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4667003537207723143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4667003537207723143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/szkolenia-dzien-pierwszy.html' title='szkolenia dzień pierwszy'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7985684804824244523</id><published>2009-05-18T23:49:00.002+02:00</published><updated>2009-05-19T00:33:54.885+02:00</updated><title type='text'>WS</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;„Do cech wilka stepowego należało, że był człowiekiem wieczoru. Ranek był dla niego złą porą dnia, której się lękał i która nigdy nie przynosiła mu nic dobrego. Rankiem nigdy naprawdę nie cieszył się życiem, nigdy w godzinach przedpołudniowych nie uczynił niczego dobrego, nie miewał dobrych pomysłów, nie umiał ani sobie, ani innym sprawić przyjemności. Dopiero w ciągu popołudnia rozgrzewał się powoli i ożywiał, a pod wieczór, w swych dobrych dniach, stawał się płodny i czynny, niekiedy nawet żarliwy i radosny. Z tym wiązała się też jego potrzeba samotności i niezależności.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Otóż wszelki humor wyższego rzędu zaczyna się od tego, że nie bierze się już poważnie własnej osoby.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7985684804824244523?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7985684804824244523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/ws.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7985684804824244523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7985684804824244523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/ws.html' title='WS'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-3081119184993687813</id><published>2009-05-17T23:53:00.005+02:00</published><updated>2009-05-18T08:50:47.183+02:00</updated><title type='text'>po śniadaniu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Zewsząd naciski, by jednak coś pisać. Ależ piszę. Tyle, że nie na blogu. Ale gdy w towarzyskich rozmowach wkrada się elemencik szantażu: „powiem ci, jak coś napiszesz na blogu”, to sprawa robi się poważna. Prawdę mówiąc, to lepiej gdybyście książki czytali, niż tego bloga. Chcę was do tego zachęcić. Rylski mi pomoże. Po śniadaniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Na razie zacznę od historyjki. Sytuacja sprzed dobrych kilku miesięcy. Modny warszawski klub w podziemiach legendarnej galerii, w której trupem padają prezydenci. Nowopoznana niewiasta wypala na dzień dobry: „Aaaa jaki jest twój ulubiony pisarz?” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Aż mi się nogi ugięły, oblałem się zimnym potem i serce zaczęło walić w trzecim zakresie. Absolutnie byłem przygotowany na każde pytanie z wyjątkiem tego jednego. Nigdy, ale to przenigdy, na tak osobiste tematy nie rozmawiam z nowopoznanymi dziewczynami. A pytanie o takie rzeczy, uważam za bardzo niestosowne. Ok., sex na pierwszej randce, ewentualnie może być, ale na Boga! Są granice intymności!!! Kompletnie rozbity, zdezorientowany i zagubiony, wybąkałem: „Yyyy, chyba no ten, Hesse. Zresztą nigdy się nad tym nie zastanawiałem. To nie wyścig na sto metrów. Trudno wybrać tego jednego”.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Do zrobienia rankingu zmobilizował Eustachy Rylski. Popełnił siedem esejów, wspominek, opowieści o siedmiu najbliższych sobie autorach. Wszystko w zbiorze „Po śniadaniu”. I jeszcze wyłożył dlaczego warto czytać książki. Rylski nie ma wątpliwości. „Książki o tyle są dla nas ważne, o ile opowiadają o nas takich, jakimi jesteśmy lub, co ważniejsze, moglibyśmy być.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Oto typy pisarza: Malraux, Capote, Błok, Hemingway, Iwaszkiewicz, Turgieniew, Camus&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Piszący recenzję do Dziennika Piotruś Kofta przedstawił swoje nazwiska: Haszek, Chandler, Potocki, Vonnegut, Borges, Hrabal, Czechow.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;A teraz moje:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Bouvier - za zdefiniowianie filozofii podróży&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Kapuściński - za naukę pisania&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Mann - za rozmach i możliwość powrotu do lepszych czasów&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Hesse - za Wilka stepowego. Moją autobiografię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Hrabal - za dystans i radość życia. Koty, futbol i piwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Herling-Grudziński - za zakażenie diarystyką i trzymanie się wartości&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Marai - za klasę i uniwersalność&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;To tyle artystów, których biorę w całości. A są jeszcze przecież bohaterowie jednej opowieści:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Pessoa i jego Księga niepokoju&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Bobkowski za Szkice piórkiem, moją ukochaną książkę&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Buck i jej Peonia, a w niej Żydzi w Chinach i najpiękniej opisana niespełniona miłość &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Heller za jedyny taki paragraf&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Puzo każdy chciałby mieć takiego Ojca chrzestnego&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Thoreau za udowodnienie, że życie pustelnika też może być pasjonujące&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Bułhakow - rękopisy nie płoną, a blogi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Huelle za Weisera Dawidka, numer jeden lat 80.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Salvadori - za tęsknotę za Włoskim dzieciństwem, a nie schabowymi, kompotem i bigosem &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;A, i jeszcze poeci. Miłosz z Herbertem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;To tyle. Miłego czytania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-3081119184993687813?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/3081119184993687813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/po-sniadaniu.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3081119184993687813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3081119184993687813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/po-sniadaniu.html' title='po śniadaniu'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4239742064630148773</id><published>2009-05-15T12:44:00.000+02:00</published><updated>2009-05-15T12:45:26.414+02:00</updated><title type='text'>jest ciężko jest</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Remanent. Chwilowo nieczynne. Za utrudnienia przepraszamy.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4239742064630148773?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4239742064630148773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/jest-ciezko-jest.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4239742064630148773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4239742064630148773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/jest-ciezko-jest.html' title='jest ciężko jest'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7764469169306338639</id><published>2009-05-07T23:57:00.004+02:00</published><updated>2009-05-08T01:06:44.821+02:00</updated><title type='text'>chiwawa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dzień pod psem. Dostałem polecenie dowiedzieć się od celebrytów czy Polacy dobrze traktują zwierzęta. Miałem dzwonić do niejakiego Pieróga Michała. Nie bardzo wiedziałem kto to jest. Gdy mi wytłumaczyli, zrobiłem karczemną awanturę z potokiem niecenzuralnych słów skierownych pod adresem celebryty. Ale gdy Pilch nie odbierał, Nowakowski zwierząt chyba nie uprawia a innych pomysłów było brak, zadzwoniłem. Przesympatyczny człowiek. Powiedział co trzeba, załatwiliśmy szybko, sprawnie i bez bólu. Wporzo ten Pieróg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;A potem jeden koleżka uraczył nas opowieścią z życia wziętą. Historia autentyk sprzed roku. Znajomi mieli sporego pierdolca na punkcie malutkich piesków chiwawa (czyt. cziłała). Taka atrapa czworonoga to wydatek jakichś pięciu tysięcy. Ale potem możesz sobie nosić go po kieszeniach na mieście.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Pewnego dnia pani domu postanowiła zrobić indyka na uroczystą kolację. Wyciągała go z zamrażarki. Domowa chiwawa zwąchawszy lodówkowe zapachy, natychmiast przybiegła pod chłodziarkę wypatrując smakołyków. Pani domu szarpiąc się z zamrożonym indorem, próbowała go wyciągnąć na siłę. Gdy już go miała na powierzchni, ten jej się wysmyknął ze skostniałych rąk. Usłyszała tylko krótki jęk. Podniosła z podłogi kilkukilogramowego indora a pod nim zobaczyła placek chiwawowy. Rodzina była zrozpaczona. Kolacja okazała się stypą po pupilu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dzieciaki zakochane w byłym podopiecznym męczyły ojca o kolejną maskotkę. Ten nie mogąc patrzeć na posmutniałą dziatwę, wysupłał kolejne pięc tysięcy i nabył chiwawę 2.0. Po kilku tygodniach rodzina wraz z nowym nabytkiem pojechała na działkę pod Warszawę. Wszyscy zadowoleni, piesek mikrusek biega po działce jak szalony. Ale wszyscy się zdziwli, gdy odgłosy szczekania zaczęły dochodzić nie z prawej lub lewej strony, ale z góry. Chiwawa coraz szybciej znikał na horyzoncie w zębach myszołowa.   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Gdyby przeczytał to Puzon - pies śp. Jerzego Waldorffa - to by się chyba zesrał ze śmiechu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7764469169306338639?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7764469169306338639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/chiwawa.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7764469169306338639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7764469169306338639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/chiwawa.html' title='chiwawa'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1291475602692731399</id><published>2009-05-01T13:23:00.007+02:00</published><updated>2009-05-01T13:36:09.479+02:00</updated><title type='text'>śnieg</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Zajrzałem do dziennika. Dwa lata temu zapisałem: „Pochody przeszły. Śnieg spadł. Gruby. Płatami wielkimi jak niegdysiejsze szturmówki. Walka bieli z czerwienią. Tym razem wygrała biel.” Dziś świeci ostre słońce. Reszta bez zmian.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1291475602692731399?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1291475602692731399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/snieg.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1291475602692731399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1291475602692731399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/05/snieg.html' title='śnieg'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-5236876944262439492</id><published>2009-04-28T20:55:00.007+02:00</published><updated>2009-04-28T21:36:05.842+02:00</updated><title type='text'>wojtek człowiek mann</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Wczoraj byłem trochę zabiegany. Dziś nadrabiam zaległości. Jestem fanem Wojciecha Manna. Poczucie humoru najwyższej próby. Godne pozazdroszczenia. No i jakie zdolności profetyczne! Przekonałem się o tym w poniedziałek, dzień po ostatniej niedzieli. Otóż, owej ostatniej niedzieli, miałem długą rozmowę telefoniczną z MNŻ. Dyskusja była ostra, choć tak naprawdę, co do meritum oboje byliśmy zgodni. Jednakowoż rozstawaliśmy się z przekonaniem, że stoimy na odmiennych stanowiskach. Taki rytuał. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Aha, żeby nie było. Podmiotem naszej rozmowy była osoba trzecia. I jakież moje zdziwienie było w poniedziałek, gdy zajrzałem na ostatnią stronę Dużego Formatu. Czysta poezja na czas wiosennego zakochania i świetna pointa rozmowy zarazem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Nastała wiosna, pączą się pąki, soki raźniej krążą w zdrewniałych częściach organizmów, pobudzając je do, bywa, zapomnianych zimą chęci i zainteresowań.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Komentarz muzyczny wykonał inny pan. Też fajny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"   style="  white-space: pre; font-family:Arial;font-size:10px;"&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/WTSbFtOCVxU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x402061&amp;amp;color2=0x9461ca"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/WTSbFtOCVxU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x402061&amp;amp;color2=0x9461ca" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-5236876944262439492?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/5236876944262439492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/wojtek-czowiek-mann.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5236876944262439492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5236876944262439492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/wojtek-czowiek-mann.html' title='wojtek człowiek mann'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4329128635273761289</id><published>2009-04-26T23:48:00.006+02:00</published><updated>2009-04-27T12:50:45.714+02:00</updated><title type='text'>połączyła nas piłka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;- I co, małżeństwo ci służy? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Służy. Straciłem 10 kilo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Mi też służy. Mi przybyło 10.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dialog dwóch kumpli, którzy nie widzieli się niemal dwa lata. Słuchałem rozbawiony rocznych małżonków. Duża to radość z odzyskanego przyjaciela. I gdyby nie przypadkowe spotkanie tydzień temu i dzisiejszy mecz, pewnie byśmy o sobie zapomnieli. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Tak w ogóle, to miałem oglądać szlagier wiosny z MNŻ, z trybun przy Łazienkowskiej. Nie udało się. Znów nie z naszej winy. Na pocieszenie było spotkanie w męskim gronie. Z piwem i chipsami. Choć z MNŻ mecze ogląda się świetnie, to z chłopakami też było całkiem fajnie.Tylko wynik do dupy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Skądinąd cały weekend był pod znakiem rozmów o małżeństwie. Wczoraj odebrałem zaproszenie na ślub. Wiedziałem, że tak się skończy. Znali się sześć lat. Że coś się kroi, uświadomiłem sobie późnym latem roku ubiegłego. Gdy próbowałem umeblować swoją dziuplę szwedzką tandetą, otworzyłem w tymże sklepie szafę. A tam oprócz stosu wieszaków i masy półek, dwa pudła na ubrania. W dodatku podpisane: Darek, Marta. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;No i jesienią dokonano formalności. D. zrobił niespodziankę, nakupił podgrzewczy i żeby romantycznie było, chciał ułożyć: Kocham Cię. Układał razem z przyszłą szwagierką, bo to i równo trzeba, i wszystko szybko odpalić. Wypisali już „Kocha” i zaczął się problem. Skończyły się świeczuszki a napisu brak. Siostra przyszłej panny młodej wpadła na genialny pomysł: piszemy po angielsku. „Love” świeciło się niemal po hollywódzku, a pomysł okazał się bardzo trafiony, bo M. akurat angielski trochę kmini.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Piszę o nich czule, bo to prawie moja rodzina. M. nie raz, nie dwa próbowała mnie wyswatać ze swoją siostrą. A już szczególnie, gdy przypadkowo dorwała jakieś moje zdjęcie w gazecie. Normalnie nie było opcji, żebym się nie ożenił z panną S. Za to wczoraj M. mnie zaskoczyła:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Wiesz, związała się już z kimś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Ale tak na poważnie?  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Wygląda na to, że tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Aleee, na weselu będzie taka moja koleżanka... W sam raz dla ciebie. Niesamowita lufa. Włosy do ramion, prawniczka...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;No tak, M. zawsze bardziej dbała o innych niż o siebie. Aha, i ma JESZCZE JEDNĄ młodszą siostrę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4329128635273761289?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4329128635273761289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/poaczya-nas-pika.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4329128635273761289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4329128635273761289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/poaczya-nas-pika.html' title='połączyła nas piłka'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1035086338689835877</id><published>2009-04-23T23:10:00.004+02:00</published><updated>2009-04-23T23:33:36.321+02:00</updated><title type='text'>książki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Dziś Międzynarodowy Dzień Książki. Z tej okazji przytargałem do domu trochę makulatury. W jednej z sieci prasowo-książkowo-muzyczno-perfumowej była całkiem zacna promocja. Kupisz pan dwie książki, trzecią dostaniesz gratis. Dwa razy się nie zastanwiałem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Moris Farhi - Młodzi Turcy - żeby mieć o czym z przyjacielem rozmawiać&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Kamila Sławińska - Nowy Jork. Przewodnik niepraktyczny - żeby MNŻ nie przestała mnie lubić&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Nick Hornby - Futbolowa gorączka - żeby mieć o czym pisać na nowym blogu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;No i gazet różnych też naniosłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Przekrój - kompletnie nie ma nic do czytania. Wywiad Najsztuba z Michnikiem? Nie wiem za kogo bardziej się wstydzić. Kto im to wydrukował??? Rozmowa przy piwie a nie do gazety. Nudna, przewidywalna, lizusowska, marudna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Nowe Książki - skusił wywiad z Agatą Bielik-Robson - „Nie lubię elit”. Ja też nie! Dyktatura naburmuszonej pseudointeligenckiej hordy z pretensjami do wychowywania narodu. A wywiadzie o filozofii. „po pewnym czasie zrewidowałam swoje poglądy na temat dekonstrukcji, zwłaszcza derridiańskiej, bo ona, w przeciwieństwie do dekonstrukcji de Mana, nie sprowadza się do czysto negatywistycznego, depresyjnego ćwiczenia z bezradności.” Ale AB-R jest też trochę normalna. „Dla mnie jest oczywiste, że gdzieś tam w kącie leci David Bowie, Sex Pistols, Clash, The Who, albo jeszcze coś innego, a ja czytam sobie Becketta albo „Krytykę czystego rozumu”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Brief - tu natomiast skusił Palikot w berecie na okładce. A w środku rozmowa: „Można powiedzieć, że jestem na etapie przyciągania uwagi, zdobywania 80 proc. rozpoznawalności. Swoją drogą, dość niebywałe jest, że na politycznej scenie są obecni politycy z 10-cio czy 20-letnim stażem i nie są tak rozpoznawalni jak ja...” Może dlatego, że w czasie konferencji prasowych nie gmerają przy plastikowych fallusach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Tygodnik Powszechny - rzecz jasna całość. Ale jeden wywiad szczególny. Z Bożeną Umińską-Keff.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Pierwsze skojarzenia ze słowem matka?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Dominacja i cień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Wracam do czytania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1035086338689835877?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1035086338689835877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1035086338689835877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1035086338689835877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/ksiazki.html' title='książki'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-9091354104477343166</id><published>2009-04-22T22:28:00.003+02:00</published><updated>2009-04-22T22:34:24.958+02:00</updated><title type='text'>muza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Wracjając z futbolu, spotkałem w tramwaju kolegę z pracy. Kolega zagadnął wymęczonego karafkękafki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Fajnej muzyki słuchasz. Widziałem na facebooku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;A potem się pochwalił, że jedzie do Pragi na koncert Tiny Turner.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-9091354104477343166?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/9091354104477343166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/muza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/9091354104477343166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/9091354104477343166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/muza.html' title='muza'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4190284117723457858</id><published>2009-04-21T16:14:00.007+02:00</published><updated>2009-04-22T01:25:56.876+02:00</updated><title type='text'>łyso mi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Wczoraj byłem u fryzjera. Niestety pan Tomek na urlopie. Swoją głowę musiałem oddać w ręce obcej fryzjerki. A że wiele pań poczuło dziki zew wiosny i postanowiły się wypięknić, to miałem chwilę na przegląd prasy. I tak czekając na swoją kolej, rzuciłem okiem na Fakt. Zawsze zaczynam od końca.  Aż mnie zmroziło. Mimo, że Zuzanna z Lublina (22l.) nie odbiegała jakoś od codziennych standardów Faktowych, to tekst obok spowodował, że oblałem się zimnym potem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Olga (28l.), fryzjerka z salonu w mieście Kaługa, potrafi nie tylko czesać, ale zna też sporty walki. Dzięki temu znokautowała kopniakiem bandytę, który z pistoletem w ręku wbiegł do jej zakładu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem dzielna kobieta związała go, zaciągnęła do piwnicy, przykuła do kaloryfera. Po pracy kazała mu się rozebrać, połknąć viagrę i zabawiała się z nim przez dwa dni. Później go wypuściła. Taką wersję na milicji przedstawił przerażony bandyta, Wiktor (32l.), który sam zgłosił się na komisariat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fryzjerka twierdzi natomiast, że tylko dwa razy kochała się z włamywaczem, przynosiła mu jedzenie, dała dżinsy i przed wypuszczeniem tysiąc rubli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy owak, oboje są teraz za kratkami. Ale w oddzielnych celach.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak byłem mały, chodziłem do salonu, którego właścicielką była Joanna Włosek.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4190284117723457858?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4190284117723457858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/yso-mi.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4190284117723457858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4190284117723457858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/yso-mi.html' title='łyso mi'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4888541716544480025</id><published>2009-04-19T23:41:00.007+02:00</published><updated>2009-04-20T01:30:42.506+02:00</updated><title type='text'>melanż</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ej, chłopaki, ale napiszecie o imprezie na blogach? - zapytał wczoraj Kapi. W zasadzie czemu nie? Duże zbiorowiska ludzi zawieszonych między ostatnią piaskownicą a pierwszym siwym włosem, zawsze są świetną kopalnią tematów i refleksji natury wszelakiej. W dodatku trzydziestkę kończy się tylko raz w życiu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;I impreza też była wyjątkowa. Zaczęło się od tego, że spóźniłem się na zbiórkę z MX! I to aż 10 min. Chyba drugi raz w życiu. Wszystko przez wysyłane jedną ręką smsy do MNŻ i operowanie maszynką do golenia drugą ręką. Zabiegi estetyczne okazały się konieczne, bo już powoli zaczynałem wyglądać jak nieślubne dziecko mułły Omara i Ester spod Tel-Awiwu. Teraz znów przez dwa tygodnie będę przypominał środkowego Europejczyka. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Gdyby na początek było mało kłopotów, to jubilat zdybał nas przed klatką na wpisywaniu dedykacji do książki. Oczywiście kto ją wymyślił, nie powiem, co by się nie chwalić. A brzmiała ona tak: „I stało się. Piękny Trzydziestoletni. No, w każdym razie trzydziestoletni...”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Jak weszliśmy do domu, aż nas cofnęło. Przecież on nie może mieć tylu znajomych?! Jakby pół facebooka przyszło. Dużo nowych twarzy. Nasze szczególne zainteresowanie wzbudzili młodzieńcy w gustownych bluzach i nowiutkich adidasach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Znasz ich? - zapytaliśmy jubilata. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Nie wiem kto to jest. Przyszli z moim kolegą malarzem. Zawsze z nim chodzą na imprezy. Na jego wernisażu też byli. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;No to zdębieliśmy z MX, bo w takim razie, albo ochroniarze, albo gruppies. Tyle, że ten ich malarz na jakiegoś bardzo znanego nie wyglądał, więc po co by mu ochrona? Z drugiej strony (Wisły) to chłopaki byli z Pragi, więc jak to gruppies? Do końca wieczoru pozostali dla nas zagadką, poruszając się po mieszkaniu zbitym, acz głośnym stadkiem a na ich twarzach nie odmalował się ani razu wyraźniejszy ślad głębszego procesu myślowego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dzięki MX za to ja musiałem się nagimnastykować intelektualnie, by wyjść z pata, w jaki naumyślnie wprowadził mnie mój przyjaciel. Na papierosie rzucił na głos, że jestem neokonserwatystą. Ileż to się musiałem natłumaczyć, że neokonserwatysta to zupełnie ktoś inny od konserwatysty. Prawie wykład o amerykańskiej myśli politycznej ostatniego półwiecza zrobiłem w kwadrans. Żeby było mało, potem musiałem odpowiadać na uwagi, refleksje, przemyślenia (?) - cholera wie co to było - jednej z malarek. Coś jej się ubzdurało, że jakaś rewolucja będzie, że kapitalizm ledwie się trzyma, i że ona czuje, że coś się wydarzy. No i wydarzyło się. Poszedłem z MX na kebab, bo już dłużej tych wypocin mocno zmęczonego umysłu słuchać się nie dało. Trzeba było się posiłkować wycieczką, bo na stołach zostało już niewiele. Jakaś sałatka z samej zieleniny i jakaś owocowa. Czyli coś dla królików albo dla modelek. Ja tam do żadnej z wymienionych grup się nie zaliczam, więc poszliśmy zacieśniać przyjaźń polsko-turecką.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Wróciliśmy już z pełnymi brzuchami. Trzeba było rozejrzeć się za rozwojową dysputą z niewiastami. W rogu pokoju siedziały trzy. Jak się potem okazało to dwie, ale MX chciał się zakładać, że cała trójka to babki. No i przegrałem trochę forsy. Mogłem obstawić. To ja miałem rację. W pewnej chwili doszedł do nas głos jednej z niewiast: „Życie jest pełne zła.” Aż się zapaliłem i już szturcham MX i mówię, że to prawda. Bo moim zdaniem nie jest tak, jak chciał św. Tomasz Akwinata, że zło jest brakiem dobra. To Dostojewski, GH-G i jeszcze kilku im podobnych, mieli rację, twierdząc, że zło jest immanentną częścią każdego człowieka. Jak się zawinął, ino metkę na dżinsach zobaczyłem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Atmosferę rozluźnił gospodarz, który dumnie chodził i obwieszczał, że zaraz przyjedzie osiem niewiast i będzie super fajna zabawa. No tych opowieści to my już się trochę przez parę lat nasłuchaliśmy, więc za bardzo się nie podpalaliśmy. Po dwóch godzinach panicznych telefonów dotarła... jedna. Pozostałe siedem dziewcząt z Albatrosa, zostało w knajpie, w której kiedyś podobno, spotkaliśmy tę jedną, która dotarła, i podobno ta jedna to mi się nawet podobała. Przywitałem się grzecznie, podałem łapkę, wymieniając kurtuazyjnie kilka zdań okraszonych stosownymi żarcikami, zastanawiając się jednocześnie czy ja wtedy byłem tak napruty, czy Kapi znów coś pokręcił. Znam siebie na tyle, żeby bez obaw postawić na drugą ewentualność. Trochę męczy już to wciskanie mi niewiast z co prostszymi nogami i niechby tylko w miarę kumatych. Nie ma kompromisów. Albo najwyższe noty, albo nie ma o czym gadać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;W końcu znów się nawinęła malarka przeczuwająca rewolucję (nie ma o czym gadać). Tak sobie jedliśmy w czwórkę chipsy, aż zauważyła na parapecie pokrojonego ogórka. Jeden kawałek sama zjadła, drugi próbowała nam wcisnąć. MX jak zwykle dał nogę, a ja stanowczo odmówiłem. Śmiertelnie obrażona opuściła nasze towarzystwo. Kolega, który w czasie dyskusji przyznał się, że nie wie kto to Szymon Hołownia, nie był brany nawet pod uwagę. Tacy jak on pierwsi trafiają do piekła. Nie wie kto to Hołownia??? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Co dziwne, na urodziny nie dotarła policja. To znak, że artyści nie bawią się już jak kiedyś. Za to Kapi mówi, że za tydzień znów będzie impreza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4888541716544480025?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4888541716544480025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/melanz.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4888541716544480025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4888541716544480025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/melanz.html' title='melanż'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1779246230663084462</id><published>2009-04-18T00:32:00.005+02:00</published><updated>2009-04-18T01:08:47.346+02:00</updated><title type='text'>5-10-15</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dziś Moja Niedoszła Żona zapytała mnie czy może sobie kupić różowe trampki. No, w zasadzie tak. Różowy to ładny kolor. Nawet ta, jak jej tam, Joanna Rutowicz, nie zniechęci mnie do tego koloru. Skądinąd ja kiedyś MNŻ pytałem czy zielone trampki dla chłopca to nadmierna ekstrawagancja. Powiedziała, że nie. Fajnie. Wszystko wskazuje na to, że oprócz białych, szarych, czarnych i granatowych, będę miał też zielone. W dodatku dziś ulubiona gazeta MNŻ na okoliczność nowego filmu Allena, napisała o Javierze Bardemie: „macho w trampkach”. Spodobało mi się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;PS. Wiecie co? Jestem z siebie cholernie zadowolony. Udało się okiełznać piętnastkę. Oj, źle kombinujecie robaczki... O bieganiu mówię. Dwa tygodnie temu było pięć kilometrów, tydzień temu dziesięć, a dziś wreszcie udało się pokonać piętnaście. 1. 17 min.  Za tydzień dwadzieścia i kończymy zabawę. Starczy tego dobrego.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1779246230663084462?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1779246230663084462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/5-10-15.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1779246230663084462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1779246230663084462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/5-10-15.html' title='5-10-15'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8743250545466334146</id><published>2009-04-14T00:18:00.004+02:00</published><updated>2009-04-14T00:50:27.663+02:00</updated><title type='text'>damska torebka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Poświąteczne porządki. Konieczne. Najpierw te na facebooku, potem domowe. Wywaliłem kwiaty. Najzwyczajniej w świecie pousychały. Podlewanie raz na kwartał okazało się niewystarczające. Pozbyłem się też jabłek. Nie jem ich, nie lubię. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Gdy MX wczoraj wszedł i zobaczył dwa półmetrowe stosy gazet, od razu wypalił: „Rany, ile gazet?!” No to dziś się trochę przekopałem przez tę makulaturę. Głównie Męska muzyka. Im więcej tego czytam, tym bardziej nic nie wiem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;W głowie mam za to Damską torebkę. No, w sensie, że wszystko powywalane do góry nogami. Jeden wielki bałagan i nic potrzebnego znaleźć nie można. Same śmieci, z których nie ma jak skorzystać. Trzeba to wysypać i przejrzeć. Zrobić przegląd co się jeszcze kiedyś przyda a czego można się już pozbyć. Trochę to potrwa.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8743250545466334146?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8743250545466334146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/damska-torebka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8743250545466334146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8743250545466334146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/damska-torebka.html' title='damska torebka'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1882985614821044070</id><published>2009-04-12T12:15:00.003+02:00</published><updated>2009-04-12T12:28:31.099+02:00</updated><title type='text'>ale jaja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Piątek. Dziwny to czas. Tak szybko wszystko się zmienia. Wychodząc z domu coś mnie zatrzymało. Wbiłem wzrok w kalendarz. Marzec. Zmieniłem na kwiecień już po powrocie. Miesiąc mnie nie było?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Sobota. Mycie okien. Pierwsze w życiu. Kolejna sprawność po nauczeniu się obsługiwania pralki kilka tygodni temu. Też nie trudne. Przeleciałem szmatką i spryskiwaczem. Błyskawicznie poszło. Tylko jakoś w mieszkaniu jaśniej się nie zrobiło. I nagle olśnienie. Z drugiej strony też trzeba wyszorować. Było trudniej. Balansowanie na parapecie dziewiątego piętra najłatwiejsze nie jest. Może nie są to najczystsze okna w bloku, ale jestem z siebie dumny. Aha, pralka się niedawno popsuła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Niedziela. Wesołych Świąt.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1882985614821044070?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1882985614821044070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/ale-jaja.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1882985614821044070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1882985614821044070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/ale-jaja.html' title='ale jaja'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4053716955033530060</id><published>2009-04-10T00:23:00.004+02:00</published><updated>2009-04-10T00:32:49.598+02:00</updated><title type='text'>też fajnie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ostatnio kolega z pracy opowiadał historyjkę z młodości. Gdy miał dużo mniej lat i kilogramów, to należał do warszawskiego towarzystwa narciarskiego. Czasy jakie były wszyscy wiemy. Brakowało nie tylko papieru toaletowego czy meblościanek. Nart też brakowało. Dlatego grupa zapalonych alpejczyków rozstawiała sobie kijki na górce w Królikarni. Potem pod nadzorem instruktora zbiegała między tymi kijkami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Niby też fajnie, ale jednak to nie to samo.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4053716955033530060?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4053716955033530060/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/tez-fajnie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4053716955033530060'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4053716955033530060'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/tez-fajnie.html' title='też fajnie'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1684565681486800790</id><published>2009-04-09T01:23:00.003+02:00</published><updated>2009-04-09T01:55:40.092+02:00</updated><title type='text'>You've got mail</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Bardzo lubię ten film. Nie tylko dlatego, że jest o książkach i księgarniach. Po prostu mam słabość do koleżanki Meg Ryan. W dodatku ona tam sobie pisze mejle. A to bardzo miła przypadłość. Od kilkunastu dni dzieje się coś dziwnego. Spadł mi z nieba zupełnie niezapowiedzianie towarzysz mejlowych dyskusji. A właściwie towarzyszka. Zabawna, inteligentna, i co najważniejsze: mądra. A gdy rozmawia się o życiu, takie cechy są nie do pogardzenia. Gdy jeszcze dochodzi życiowe doświadczenie, mamy komplet. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;I gdy tak się rozmawia na poważne tematy, to czasem można się zamalować do kąta. Nie wiesz czy lecisz jeszcze Coelho czy już L. Wiśniewskim. Gdy nie będę miał pomysłu na życie, napiszę powieść o szukaniu siebie i drodze do szczęścia. Sprzeda się w nakladzie 126 mln egzemplarzy na świecie i zarobię kokosy. Wtedy będę mógł cierpieć za miliony. Dolarów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Jeden fragment już mam. Oczywiście mojego autorstwa. I mam nadzieję, że moja interlokutorka nie obrazi się za jego upublicznienie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„czasem nasze problemy wydają się wielkie jak brzuch wieloryba (przepraszam nie wiem skąd mi to się wzięło), ale potem okazują się niewielkimi szprotkami. czasem wystarczy poczekać... i poobserwować co się wydarzy. nie trzeba z całych sił dmuchać w żagiel, wystarczy jednym palcem pokierować sterem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;skąd te wodne metafory? przecież ja nawet pływać nie umiem.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1684565681486800790?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1684565681486800790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/youve-got-mail.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1684565681486800790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1684565681486800790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/youve-got-mail.html' title='You&apos;ve got mail'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8043893287965205110</id><published>2009-04-05T14:56:00.003+02:00</published><updated>2009-04-05T15:11:08.555+02:00</updated><title type='text'>dzień dobry</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Wczoraj nie było mi do śmiechu. Próbowałem przełożyć ten wywiad na poniedziałek. Niestety nie było to możliwe. Postanowiłem odbębnić w piętnaście minut i spadać do domu. Wyszło grubo ponad godzinę. I dobrze, bo czasem nawet euroentuzjaści mogą działać terapeutycznie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Było wyjątkowo miło i zabawnie. Ale najlepsze zdarzyło się na koniec. Zawsze wyłączam telefony w czasie wywiadów. Wczoraj wolałem tego nie robić. I stało się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Dzień dobry! - odezwał się esemesowo telefon głosem Czesia. Na szczęście było już po wywiadzie. Wystraszyłem się, że mi interlokutorka zejdzie ze śmiechu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Dziecko? - wykrztusiła w końcu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Nie - i poczułem się staro.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Kobieta? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Nie - i poczułem się taki samotny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Czesio, bohater kreskówki dla dorosłych - wytłumaczyłem  - i poczułem się taki infantylny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8043893287965205110?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8043893287965205110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/dzien-dobry.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8043893287965205110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8043893287965205110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/dzien-dobry.html' title='dzień dobry'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4028242094342369484</id><published>2009-04-04T00:20:00.003+02:00</published><updated>2009-04-04T01:20:28.263+02:00</updated><title type='text'>teraz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Czasem coś się psuje. Także komputer. Takie właśnie nieszczęście przytrafiło się mojemu „koledze” z pracy. Piszę w cudzysłowie, bo to raczej mistrz, autorytet i światło przewodnie rzemiosła, którym się param. Otóż, mój kolega drogi, w dniu wczorajszym zaniósł do działu IT swojego laptopa:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Popsuł się. Internet nie działa - zakomunikował.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Po ośmiu godzinach znów odwiedził speców od komputerów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- No zajrzeliśmy do tego laptopa. Internet w nim nie działa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Mój kolega nie lubi jak się z niego kretyna robi, ale tym razem tak go zaskoczyło, że nie wiedział co powiedzieć i wyszedł kompletnie rozbity. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;A teraz spróbuję zrobić zgrabne nawiązanie do mojej sytuacji. Choć na szczęście nic mi się nie popsuło. Szczotkę książki otrzymałem jakieś dwa tygodnie temu. Przekartkowałem i odłożyłem na potem. Nie sądziłem tylko, że wrócę do niej tak szybko. A wszystko przez M., która się pożaliła, że ma taki popsuty humor, bo właśnie nową Drotkiewicz przeczytała. Aż mi ciarki przeszły wzdłuż pośladków. Od razu zapowiedziałem, że sięgnę po książkę. „Nie rób tego. Jest straszna.” Oczywiście za dobrze mnie zna, by nie wiedzieć, że to dla mnie najlepsza rekomendacja, by po nią sięgnąć od razu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;No i co? Żyję. Lekturę przetrwałem i miejscami mi się nawet podobało. Ok., Nike z tego nie będzie, ale poczułem się wciągnięty do intelektualnej gry przez autorkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Po pierwsze, wątek gotowania, różnych potraw, smakowania, robienia żywieniowych zakupów pojawia się niemal na każdej stronie. Przypadek? Oczywiście, że nie. Autorka jakiś czas temu tumaczyła mi, jak ważny jest to dla niej element życia. Nie tylko fizjologicznie, ale i kulturowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Po drugie, aż cztery razy w tej niewielkiej książeczce pojawia się hasło programowe S. Sierakowskiego: bądźmy sobie niepotrzebni. Autorka ani razu nie przyznaje się skąd zaczerpnęła tę „błyskotliwą” myśl. Ale może to i lepiej. Mogłoby to mocno zachwiać mit młodego zaangażowanego intelektualisty. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Po trzecie, zabawy Houellebecqiem: „Migreny dzień drugi: fanfary, frutti di mare, cząstki elementrane.”  Gdzieś to się musiało pojawić, bo Francuz dla panny D., to pisarz bardzo ważny. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Po czwarte, „dziewczyny zardzewiałe od cytatów” czy „koszulka z napisem „Jestem dziewicą... ale to stara koszulka”. Tak, jest tu kilka świetnych kawałków. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Zajrzalem do tej książki. Trochę rzeczy jednak w niej działa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4028242094342369484?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4028242094342369484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/teraz.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4028242094342369484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4028242094342369484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/teraz.html' title='teraz'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1487926217764168246</id><published>2009-04-02T23:19:00.006+02:00</published><updated>2009-04-02T23:58:33.559+02:00</updated><title type='text'>wolniej znaczy dalej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Jak ktoś ma pierdolca na punkcie sportu, to już do wszystkiego będzie przykładał tę miarkę. Język ocieka sportowymi metaforami, podpiera się sportowymi przykładami, a wyobraźnię wypełniają herosi z atletycznych aren. No i filozofia sportowa zaczyna się przekładać na życie codzienne. Choć czasem trzeba trochę czasu, by pewne jej elementy zauważyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Pierwszy sygnał pojawił się w grudniu trzy lata temu. Pytałem naszego europosła Krzysia Hołowczyca, jak jechać w Rajdzie Dakar, by zająć dobre miejsce. A on na to bez zastanowienia: „im wolniej jadę, tym wyższą pozycję zajmuję”. Eee tam, pitoli mądrala od czipsów - pomyślałem sobie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Zapomniałem o tym, aż do marca. Okopawszy się na biegowych blogach, znów natrafiłem na tę myśl. Na początku wolno, a potem finiszujemy wyprzedzając umęczonych frajerów. Nie bardzo chciało mi się w to wierzyć. Ale gdy w czasie wieczornej przebieżki, po raz kolejny musiałem się zatrzymywać, by zrobić sobie sztuczne oddychanie, postanowiłem spróbować. I to było jak odkrycie, że można się biegać długo i zdrowo. Nie dość, że przebiegłem całą 5 km trasę za jednym rozpędzeniem, to jeszcze w dobrym czasie. Stało się to powtarzalne! Wystarczy zacząć odpowiednio wolno i potem już tylko rozpędzać. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„ja jadę nie do końca odcinka, lecz rajdu. Muszę mieć w głowie ten ostatni odcinek, gdy wjeżdżam na metę z flagą biało-czerwoną. Mogę nawet na dziesięć minut dla kibiców tam się zatrzymać. Przecież w skali całego rajdu dziesięć minut to jest nic.” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Coś czuję, że w życiu też tak jest. Wystarczy jechać ciut wolniej, by dużo dalej zajechać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1487926217764168246?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1487926217764168246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/wolniej-znaczy-szybciej.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1487926217764168246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1487926217764168246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/wolniej-znaczy-szybciej.html' title='wolniej znaczy dalej'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-3049919756763927630</id><published>2009-04-01T01:15:00.002+02:00</published><updated>2009-04-01T01:31:57.962+02:00</updated><title type='text'>decyzja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Właściwie to nie wiedziałem komu pierwszemu to powiedzieć. Długo się zastanawiałem i w sercu rozważałem. Myślę, że wybrałem najlepsze rozwiązanie. Ogłoszę to publicznie, a ten kto zajrzy tu najwcześniej, dowie się pierwszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Nie była to łatwa decyzja. Pochylałem się nad nią wystarczająco długo, by uznać, że jest właściwa. Tym bardziej, że dojrzewała we mnie od lat. A takie zobowiązania nie podejmuje się z powodu kaprysu czy chandry. Dziś rozmówiłem się z moimi szefami. Byli zaskoczeni, protestowali, nie chcieli przyjąć tego do wiadomości. Ale nie szedłem do nich na rozmowę, lecz z konkretnym oświadczeniem. To nie był czas na dyskusje. Podziękowałem za współpracę, powiedziałem jak dużo dla mnie znaczyli i że to były cudowne cztery lata życia. Okres wypowiedzenia wynosi miesiąc. Do końca tygodnia jeszcze pochodzę, a potem trzy tygodnie zaległego urlopu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;To będzie 21 dni na wyciszenie siebie i swoich emocji. Potem szybkie pakowanko najważniejszych książek, trochę bielizny i nowe życie. Niedaleko. Bo w Krakowie. Na ulicy Długiej. Tam zaczynam coś nowego. Długo się wahałem czy dominikanie czy jezuici. Jednak zwyciężyli dominikanie ze swoją otwartością. Wszystko już ustalone. Krata się zamknie 1 maja. Najpierw nowicjat, potem święcenia. Oczywiście jak Bozia da i wytrzymam próbę czasu. Ci, co będą chcieli na pewno zdążą się jeszcze ze mną pożegnać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Ale nie martwcie się. Dominikanie to otwarty zakon. Można mieć komputer. Od maja będziecie czytać Bloga zza krat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Do zobaczenia i Szczęść Boże.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-3049919756763927630?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/3049919756763927630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/decyzja.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3049919756763927630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3049919756763927630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/04/decyzja.html' title='decyzja'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4117371104215764985</id><published>2009-03-30T23:05:00.006+02:00</published><updated>2009-03-31T00:17:12.977+02:00</updated><title type='text'>chłopaki nie płaczą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dziś będzie wpis dla facetów. Dziewczyny mogą iść na dłuższy spacer albo pobiegać. Co tam kto lubi. Lub na co ma siły. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Tydzień zaczął się od nowości. Mianowicie okazało się, że moja gazeta jest Kobietą. Te 40 stron, na kolana nie powala, ale zawsze jeden darmowy śmieciuch w gazecie więcej. Na tę okoliczność, MX molestował mnie pół dnia, żebym przeczytał odjechany tekst Zygmunta. No i uległem. Ruszyłem po gazetę, gdy Radwańska wychodziła do trzeciego seta z Venus Williams. W Miami była 14.30, co w przeliczeniu na nasze, daje 20.30. A co, lubię zacząć dzień od prasy, bułek i kawy. Jutrzejszy dzień. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Fakt, tekst Zygmunta ciekawy i poruszający ważki społecznie temat. W dodatku poświęconym kobietom, Zygmunt napisał o mężczyznach. To trochę tak, jak w magazynie „Moja kopalnia” pisać o trudnej sytuacji rybaków, a w fitnesowym periodyku reklamował się Wedel i masarnia Sokołów. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ale gdy spojrzeć na to chłodnym okiem, to rzeczywiście chłopina ma rację. Wszak kobitki bez facetów, to jak Coca bez Coli czy Lech bez Jarosława. Tak to już jest, że babki lubią czytać o facetach i już widzę, jak po moim pierwszym zdaniu udały się na doradzany spacer. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Chwilowo znam tylko jedną rzecz gorszą od pieprzenia o walutowym holocauście - rozważania o kryzysie męskości. Za każdym razem wyobrażam sobie oblicze, które jest połączeniem twarzy Jacka Żakowskiego i Wojciecha Eichelbergera, i pyta grzmiąco: jak my, mężczyźni, mamy dostosować się do wyzwań ponowoczesności?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Odpowiadam: nijak. Nie musimy. Jesteśmy dostosowani. Jesteśmy w najzajebistszym dla mężczyzn momencie historii, kiedy w końcu nie trzeba gołymi rękami polować na mamuta i umierać za ojczyznę, nawet nie trzeba utrzymywać samemu domu z mieszkającą tam osobą cierpiącą na migrenę, bo po latach starań zagoniliśmy je do roboty (i wmówiliśmy im, że to ich sukces: panowie, jesteśmy geniuszami!)”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ależ powiało optymizmem. Tylko Wyborcza coś fałszuje. Bo tam rządzi Męska muzyka. Projekt zapowiadał się ciekawie. Zaczęli od wywiadu z Baumanem i od dwóch listów od czytelników napisanych przez redaktorów GW. Potem już było mniej intrygująco. Ale ja wiem dlaczego. A właściwie my, bo doszedłem do tego w czasie kolejnej ogólnorozwojowej dysputy z MX. Ustaliliśmy, że ostatnio w muzyce rządzą dziewczyny. Na scenie brylują same fajne kociaki. Kat Power, Kat Copy, Kat Stevens...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4117371104215764985?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4117371104215764985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/chopaki-nie-pacza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4117371104215764985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4117371104215764985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/chopaki-nie-pacza.html' title='chłopaki nie płaczą'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4311585257199462214</id><published>2009-03-25T22:49:00.004+01:00</published><updated>2009-03-26T00:03:38.176+01:00</updated><title type='text'>bezpowrotnie utracona rewolucja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Chyba po raz trzeci w życiu obejrzałem ten dokument. I po raz trzeci wywołał we mnie żal, że urodziłem się za późno. Bardzo im zazdroszczę. Byli ostatnim pokoleniem, które załapało się na walkę z komuchami. Mogli chodzić na manifestacje, napierdalać się z ZOMO i tworzyć własną legendę. Wtedy jeszcze nie wiedzieli na kogo wyrosną. Studiowali na UW i brzydziła ich szara, beznadziejna rzeczywistość PRL. Postanowili się zorganizować i wyrazić swój sprzeciw. Potem zostali politykami, słynnymi dziennikarzami, szefami firm i agencji PR.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ale był w tym filmie też głos niezaangażowanego (delikatnie mówiąc). Nie działał w opozycji i wszystko miał w dupie. Jak mówił, dla niego komunistyczna władza i rodzice, to był ten sam aparat opresji. Niestety nie można tego kuriozum zrzucić na poglądy nieopierzonego dwudziestolatka, bo on to mówił już w latach dwutysięcznych i się z tego nie wycofywał. Z niesmakiem wspominał kolegów z historii. Tam mieli poglądy polityczne i z pasją prowadzili dysputy: piłsudczycy kontra endecy. On na polonistyce to zlewał. Horyzont mu się ograniczał do tego, jak tu się nawalić i ujarać. Tak opowiadał! A buntował się w Jarocinie. Ale oni też tam jeździli! I nie byli zapiętymi na ostatni guzik oszołomami, debatującymi nocami jak zbawić Polskę. Opowiadał mi w ubiegłym tygodniu jeden z ważnych działaczy organizacji Wolność i Pokój, jaką sensacją towrzyską w 1982 r. był ślub działaczy NZS Agnieszki Romaszewskiej i Jarosława Guzy. Oboje wzięli przepustki z obozów internowania i stawili się w urzędzie. Ot tak, normalnie. W dżinsach i zwykłych koszulach. A urzędnik stanu cywilnego „opierdalał pana młodego, by wyjął rękę z kieszeni w czasie uroczystości, bo nie uchodzi”. Mieli fantazję i odwagę. Inni mieli jointy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ale za to miał czas na przemyślenia. „Polska mnie męczy! Inne kraje tego nie mają.” Nie chcę być złośliwy, ale tak błyskotliwą myśl o swoim kraju codziennie wypowiada tysiące ludzi na całym świecie. Polska nie jest wyjątkiem. Bo to życie męczy. Ale nie dziwię się, że może męczyć, gdy okazuje się, że historia oddaje sprawiedliwość bojownikom o wolność. Wszak to jeden z nich odbił mu kobietę. Co, między Bogiem a prawdą, patrząc na podstarzałego i nieforemnie zaokrąglonego pisarza, trudne nie było. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;I wymowny obrazek z filmu. Pisarz sam spacerujący, lekko utykając na prawą nogę, deklaruje, że z tego swojego Mokotowa, to on nie bardzo chce się wyprowadzać, bo poza Polską, by się nie odnalazł. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;A oni? Po latach, przy wieczornej biesiadzie, roześmiani oglądają zdjęcia, próbując sobie przypomnieć kto na nich jest. Wtedy połączyły ich studia, dziś każdy poszedł w inną stronę. Marzyli, by mieć takie zdjęcia, jak ci z marca 68. I mieli. Choć nie wszyscy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4311585257199462214?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4311585257199462214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/bezpowrotnie-utracona-rewolucja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4311585257199462214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4311585257199462214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/bezpowrotnie-utracona-rewolucja.html' title='bezpowrotnie utracona rewolucja'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1814081637934733634</id><published>2009-03-23T20:32:00.004+01:00</published><updated>2009-03-23T22:03:57.376+01:00</updated><title type='text'>śledź w czekoladzie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;MX miał mi dziś przynieść Lektora. Zapomniał. Zresztą ja też. Przypomniał mi o tym mój kolega kierownik, który raczył był się ze mną podzielić historią zasłyszaną w porannej taksówce. Kierowca podsłuchiwał radia na zet, więc mój kierownik nie miał wyjścia i też musiał partycypować w czułym graniu. Akurat audycję prowadziła niejaka blondynka, która do rozdania miała nagrodę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Wygrała pani książkę Lektor z Kate Winslet w roli głównej, na podstawie filmu dzięki ktoremu napisano książkę... albo odwrotnie”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;A że kolega kierownik opowiada świetnie, to trzeba było iść szybko pampersa zmienić, bo wesołość zapanowała powszechna. Gdy już doszliśmy do stanu, w którym wyrzucane z gardła sylaby, zaczęły przypominać mowę jedynych ssaków chodzących na dwóch kończynach, zaczęła się analiza. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Target piłujący pazury zrozumiał - skonstatował mój redakcyjny kolega.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Jasne, kupić film i go przeczytać - zauważyłem błyskotliwie w swoim stylu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Albo kupić książkę i ją obejrzeć. Tak chyba lubią najbardziej - podsumował kolega kierownik. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Ja w przypływie dobrego humoru zabrałem się do lektury tekstu zawsze wartego uwagi Leszka Bugajskiego. Nie miałem wyjścia. Roboty było tyle, że nie wiadomo, za co było się brać. Gdy zajmiesz się jedną rzeczą, to drugiej zaraz będzie smutno, że leży odłogiem. Uznałem, że trzeba być sprawiedliwym i niczym się nie zajmować. To zupełnie odmienna postawa niż niegdysiejszego premiera Józefa Oleksego. Ten wsiadając do limuzyny na pytanie kierowcy: „dokąd jedziemy panie premierze?”, miał odpowiedzieć: „Gdziekolwiek. Wszędzie jestem potrzebny!” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Ale wracając do lektury. L.B. napisał o gotowaniu! To akurat ostatnia rzecz o jaką bym go posądzał. Ale dobry autor jest w stanie napisać o wszystkim. Ja na przykład przygotowuję się do infografiki o elektrowni na krowie placki, która powstanie w opolskiem i będzie zaopatrywać mieszkańców w ekologiczny prąd. Ale znów wróćmy do tematu, który jakoś wyjątkowo nam się rozłazi po dygresjach. „Dzisiejsze książki kucharskie to albumowe wydawnictwa z mnóstwem świetnych zdjęć przedstawiających najbardziej wymyślne potrawy. Można wręcz odnieść wrażenie, że rachityczne przepisy towarzyszące tej ilustracyjnej orgii są tylko pretekstem, by nabywca mógł do woli sycić wzrok widokiem żarcia” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Co by nie mówić, autor ma rację. Bo od gotowania jest Jamie Oliver a od orgii Nigella Lawson. Przynjamniej na mojej półce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dla tych, którzy lubią pogotować niespodzianka:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xnJhiwcdZ3I"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=xnJhiwcdZ3l&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1814081637934733634?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1814081637934733634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/sledz-w-czekoladzie.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1814081637934733634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1814081637934733634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/sledz-w-czekoladzie.html' title='śledź w czekoladzie'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2679622356472834082</id><published>2009-03-22T19:03:00.007+01:00</published><updated>2009-03-22T23:30:30.894+01:00</updated><title type='text'>samotna gra w debla</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, nie będę opisywał dziwnego zachowania Agnieszki Radwańskiej sprzed tygodnia w ćwierćfinale Indian Wells i zaskakującej porażki duetu Fyrstenberg-Matkowski z amerykańskimi bliźniakami. Sięgnę do przyszłości. Do tego, co przyniesie poniedziałkowa prasa. A przyniesie ciekawą rozmowę z trzema singielkami. Rozmowa o tyle warta zauważenia, że część z nich jest skądinąd wielce urodziwa i bardzo inteligentna. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Redaktor prowadząca rozmowę, zwierza się: „gdy zaczynam się z kimś spotykać, sama sobie narzucam ograniczenia: rozmyślam, czy to jest na dłużej, czy tylko na teraz; czy powinnam się zachowywać tak a nie inaczej, czy to, że on nie dzwoni oznacza, że coś się psuje. Uznałam, że jestem singielką, bo nie dojrzałam do związku”. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No tak, naoglądały się współczesne kobiety „Sexu w wielkim mieście”, to teraz mają kłopot. Na dłużej, „czy tylko na teraz”? A co to u licha za kategoria??? Na teraz, to na miesiąc, pół roku czy rok? I gdzie sprawdzić nalepkę „spożyć przed:...” Obejrzałem się właśnie dokładnie i nie widzę, ale za to na jogurcie jest na wieczku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak jogurt nie smakuje, można zmienić smak lub firmę. Ale to trudne. Przecież bardzo się przywiązujemy do sprawdzonych smaków i marek. Doprawdy? Udało mi się z nim przespać i nie zakochać - czyż nie taką dewizę miały słynne serialowe bohaterki? Że skoro mam nowe buty, to i czas na nowego faceta, który lepiej będzie do nich pasował? Nie twiedzę, że na drugiej randce trzeba wybierać miejsce pod Warszawą, gdzie kupi się ziemię pod dom i jaki za 10 lat kupimy samochód, gdy urodzi się drugie dziecko. Ale cóż, gdy jedzie się rowerem na przejażdżkę, nie należy mieć pretensji, że wszystkie samochody mijają nas obok ze świstem. Gdy robisz coś na pół gwizdka, nie licz na cud. Bo wtedy najłatwiej wyłgać się słowem kluczem - niedojrzałość. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale są też postawy otwarte i wyważone. „Nie wiem jak ma wyglądać i kim ma być...” Nie będę udawał. Nie wierzę. Tym bardziej, że w sukurs przychodzi mi autorka przygotowywanej właśnie do druku książki. Autorka podróżująca niegdyś z Paris przez London do Dachau, pisze „Teraz” mniej wiecej tak: „Mężczyzna to pudełko, do którego kobiety bezmyślnie wrzucają swoje marzenia. A potem mają pretensje, że wyjmują coś nieco innego niż to, co włożyły do środka. I tłuką na oślep: miałeś być inny!” &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I gdy poczytamy wywiad dalej, to się okaże, że to ja miałem rację. „...musi lubić horrory. I mieć tatuaże i kolczyki.” A drugi? „...być wyższym ode mnie brunetem, najchętniej w okularach.” Nie będę się czepiał, bo to akurat rozumiem. To wielka frajda móc w towarzystwie pochwalić się swoją drugą połówką. Czyż koleżanki nie będą zazdrościć, gdy im powiem, że mój chłopak jest intelektualistą? Że przeczytał już tyle książek i obejrzał tyle filmów, że prawie oślepł. I że teraz ja mu będę Lektorką. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Przecieram okulary i czytam dalej. „Jesteście silniejsze przez to, że jesteście same? Ja zdecydowanie tak.” Brawo. A gdyby tak nigdzie nie wychodzić, zamawiać pizzę do domu a zakupy robić przez internet? Toż to prawdziwy strongman by wyrósł. Taaaaaki silny! Ech, te wszystkie próby udowodnienia sobie i światu, że samemu też można być. I - uwaga to już prawdziwe szaleństwo! - że można być przy tym szczęśliwym. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Choć z drugiej strony, można być Niezależnym i Samorządnym, niczym związek zawodowy w sierpniu 1980 r. Ale gdy przyjdzie choroba, to kto poda szkalnkę gorącej herbaty z miodem i cytryną lub poleci po gripex. Bo żeby być singlem, trzeba mieć końskie zdrowie. Jak ja.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2679622356472834082?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2679622356472834082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/samotna-gra-w-debla.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2679622356472834082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2679622356472834082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/samotna-gra-w-debla.html' title='samotna gra w debla'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8002396566186479888</id><published>2009-03-21T20:18:00.004+01:00</published><updated>2009-03-22T19:03:11.532+01:00</updated><title type='text'>wrestler</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie tak, a nie żaden zapaśnik. Bo zapasy to szlachetna dyscyplina, która narodziła się na Peloponezie. Tam usmarowani oliwą gladiatorzy, walczyli o wieniec laurowy. OK., wrestlerzy również opaleni, tyle że nie śródziemnomorskim słońcem a promieniami solaryjnej kapsuły. Odziani w wytworne rajtuzy z cekinami, z wymyślnymi fryzurami i stekiem obelg i straszydeł wobec przeciwnika na ustach. Takich ich zapamiętałem i takich ich przypomniał Aronofsky.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Nie, nie piszę tego z ironią czy sarkazmem. Mam dla nich tyle samo szacunku, co dla zawodników występujących w stylu klasycznym czy wolnym. Przemawia przeze mnie nostalgia i wspomnienia czasów dziecięctwa. To wtedy, na początku lat 90., przyklejony do DSF-u, docierającego za pomocą anteny satelitarnej, wpatrywałem się z otwartą buzią w zmagania tych amerykańskich spadkobierców pankratiońskich wojowinków. I oglądając wczoraj Rurka (nie tego od stołu!), te wszystkie wspomnienia z dzieciństwa powróciły. Kapitalny Tatanka, w swoim indiańskim stroju, pozujący na potomka Siuxów; Yokozuna - Japończyk, który wyglądał jakby połknął dwóch Kaliszów i przypominał małego vana z upadających fabryk Detroit; Wystylizowany Bret Heart, w różowych rajtuzach, ulubieniec żeńskiej części widowni. No i ten gigant. Najsłynniejszy, któremu kibicowałem najgoręcej: Hulk Hogan, który wąsami przywodził na myśl naszego elektryka z barykad. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Z mojej pasji nie wszyscy w domu się cieszyli. Najmniej siostra, która stawała się pierwszym obiektem sprawdzania chwytów i sposobów unieruchamiania, podpatrzonych przed chwilą w telewizji. Dlatego ciężko ją potem było namówić na wspólne granie w piłę w domu. Trzeba było sięgać po dwie sprawdzone metody: przekupstwa bądź szantażu. Zależnie od sytuacji. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Oczywiście wiedziałem. Ale co z tego, że to wszystko udawane, umówione wcześniej, wyreżyserowane. Hale i tak zawsze były pełne. Przecież nikt tam nie idzie po emocje sportowe. Liczy się show. A kto jak kto, ale Amerykanie potrafią je robić znakomicie. I tylko gwiazdy tańczące na lodzie mogą pomarzyć o takiej publiczności.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8002396566186479888?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8002396566186479888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/wrestler.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8002396566186479888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8002396566186479888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/wrestler.html' title='wrestler'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-6276794511046489907</id><published>2009-03-13T23:47:00.004+01:00</published><updated>2009-03-14T02:38:31.050+01:00</updated><title type='text'>czarno to widzę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Moi drodzy, dwie sprawy. Jedna miła, druga wprost przeciwnie. Zacznijmy od tej przyjemniejszej. Muzyka afrykańska zawsze była mi bliska. A dwójkę niewidomych muzyków z Mali pokochałem miłością najszczerszą, gdy parę lat temu zabrali nas w muzyczną podróż pojazdem taxi Bamako.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Nie mogłem odpuścić koncertu. Do końca życia bym sobie nie darował. Oj, było warto. Dwie panie z chórku udowadniały, że tak fantastycznie potrafi wyginać się nie tylko trawa na malijskiej sawannie. A duet artystów to klasa sama w sobie. Stojący bliziutko siebie, ramię w ramię, w ciemnych okularach, nie mogli widzieć publiczności, ale publiczność widziała ich. Nawzajem prowadzących konferansjerkę, ani razu nie wchodzących sobie w słowo. Idealne dopełnienie, którego nigdy nie osiągną Orzechy z Mołkami na opolskiej scenie. No i ten gest, gdy Mariam przytulona do Amadou, gładziła niezdarnie po czubku głowy swego muzycznego (chyba nie tylko) partnera. Powiało ciepłem, koniec zimy w moim mieście. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Wychodząc z koncertu przemiłe spotkanie. Nie, źle kombinujecie, bo wreszcie udało się pójść na koncert, na którym nie ma Dunia i jego lamp wystających z plecaka. Niemal zderzyłem się z panią ADz-M. Ku mojemu zaskoczeniu poznała mnie. Nawet przedstawiła mężowi! Uściskałem prawicę pana Playboy'a. Ba, można chyba nawet powiedzieć, że się zaprzyjaźniliśmy. Więc dziewczyny, jak chcecie, to nie ma problemu, pomogę spełnić marzenia. Podobno każda marzy o rozkładówce. Jeden mejl do mnie i sprawa załatwiona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ale żeby nie było tak słodko, druga sprawa. Też będzie o miłości, choć tym razem niestety. Jestem zły, zirytowany i zazdrosny. Tak, bo jestem posiadaczem plotki, która ma mocne umocowanie w faktach a bohaterami są dwie bliskie mi osoby. Najpierw ona: najpiękniejsza posłanka tego sejmu, pełna wdzięku, elegancji i inteligencji. Nie dziwota, że się można w niej zakochać. Nie mnie jednemu złamała serce. Nawet moja mami, jak obejrzała wywiad robiony z posłanką, to wypaliła: „Ty synek, ale ty ją podrywasz.” Ech, mi się nie udało, sytuację wykorzystał ktoś inny. Ale kto?! To jest dopiero cymesik. Gdybym wam powiedział, to byście padli z wrażenia. Ja tam tej dwójce źle nie życzę, ale mam nadzieję, że oni ten romans za pomocą in vitro robić nie będą. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Panie pośle, życie to nie bajka. Komiks zresztą też nie. Szczęść wam Boże na nowej drodze życia. Zapisuje się do fanklubu Palikota.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-6276794511046489907?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/6276794511046489907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/czarno-to-widze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6276794511046489907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6276794511046489907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/czarno-to-widze.html' title='czarno to widzę'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-6302876212028130009</id><published>2009-03-11T23:43:00.002+01:00</published><updated>2009-03-12T00:12:51.928+01:00</updated><title type='text'>olej to!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Z taką pewną dozą nieśmiałości podchodzę do tego posta. Czuję się bowiem dwuznacznie. Z jednej strony radość, że mogłem uśmiechnąć moich kochanych czytelników poprzednim wpisem, z drugiej zaś strony, spoczywa na mnie ogromna odpowiedzialność, by trzymać poziom. Domyślam się, jak mogą się czuć debiutanci, którzy wydali swą książkę i teraz wszyscy z zapartym tchem oczekują, co wysmażą następnego lub innymi słowy - jak mocno powinie im się noga. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Uff, nie zazdroszczę. Wszak nie każdy jest Masłowską, by dostawać ważną nagrodę od Gazety Wyborczej za dramatycznie słabszą drugą książkę. Dlatego teraz każda literka jest oglądana przeze mnie po dwakroć. Sprawdzana, dopasowywana, testowana - na szczęście nie na zawierzętach. Postanowiłem nie bawić się w młodego zdolnego debiutanta, bo ani ja młody, ani tym bardziej z jakimikolwiek aspiracjami. Ot, polecę Palikotem. Zrobię na tyle zamieszania, że wszyscy przestaną się zastanawiać czy udało mi się nie dać plamy. Czas na happening. Zainteresowani niech czekają na wiadomość. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;I jeszcze kilka słów komentarza do sobotnich wydarzeń, w których okazało się, że życie pisze nie gorsze scenariusze niż filmowcy. Skoro wszyscy w tym kraju jesteśmy Chrystusami, to co się dziwić Andrzejkowi Chyrze. Ten po imprezie w Kulturalnej wyglądał jak zdjęty z krzyża. Powód? Jak zawsze kobitki! Gdy jego całkiem niczego sobie była przyjaciółka przychodzi na imprezę z jegomościem przypominającym NIC, każdego mógłby trafić szlag. Ten, nie dość, że gówniarz, to jeszcze taki roznamiętniony siedział o dobre 47 cm od swej wybranki, wpatrzony w ścianę na przeciw i co kwadrans włączał się do dyskusji, wrzucając jakąś błyskotliwą konstatację w stylu: „Hehe, dobre!” Oj, piękna z nich para była. Jakby Cielecka z młodszym bratem na salony przyszła, by pokazać mu kilku zacnych redaktorów Lampy czy Dziennika. Jakoś się nie dziwię, że Andrzejkowi puściły nerwy w metrze. Wygląda na to, że definitywnie olał już Cielecką. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-6302876212028130009?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/6302876212028130009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/olej-to.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6302876212028130009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6302876212028130009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/olej-to.html' title='olej to!'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8099292280688255776</id><published>2009-03-09T00:30:00.005+01:00</published><updated>2009-03-09T11:48:19.008+01:00</updated><title type='text'>abrakadabra</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Nie będę czarował. Napiszę od razu. Trochę się wystraszyłem. Zaczęło się niewinnie. Od długiej i inspirującej rozmowy (akurat moja zasługa w tym niewielka) z moim autorytetem od Obamy, biegania i samochodów. Gdy podzieliłem się wątpliwościami czy zakładać na nowy kibel nową białą deskę czy może tą charakterystyczną, starą i bardzo tytoniową. Autorytet jak to autorytet nawet w najbłahszej sprawie potrafi mądrze doradzić. „To postaw sobie pasjansa!” Eureka! - pomyślałem niczym Pitagoras w swej słynnej jaskini. Tyle tylko, że mój komputer Odra nie ma łindołsa. Będę musiał sobie poradzić inaczej. I wiem jak! Sięgnę po pomoc fachowca. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Wszystko dzięki Krzysiowi. (Ale to nie on jest tym fachowcem.) Zawsze nam się chwalił, że ma wzrok jak Winetou. Nawet kiedyś robiliśmy zawody, kto lepiej widzi. Ja nie wygrałem, bo widzę tylko to, co chcę zobaczyć. Oczywiście wygrał Krzyś. Ale wczoraj nas naprawdę zaskoczył. Nie dość, że obrzydliwie późno, to jeszcze byliśmy mocno zrobieni. (MX był już po trzech colach!) I tak sobie idziemy, Krzyś coś gada, patrzy w inną stronę, ale nagle robi gwałtowny zwrot o 360 stopni i leci do lampy. „Zobaczcie, ale jaja! Znam jak schudnąć nie przyjmując nic do środka”. Małośmy się nie pokładli na Chmielnej ze śmiechu. Byłoby to tym bardziej zasadne, że Krzyś nam przerwał analizę tandetnego położenia płytek na Pasażu Wiecha. Zostawiliśmy płytki, zabraliśmy się za wróżkę. Próbowaliśmy robić foty, ale nie wychodziły. Ot, kolejne polskie przysłowie sprawdziło się w 100 proc. Naprawdę najciemniej było pod latarnią. I gdy już odchodziliśmy zasmuceni, znów wykazałem się szaleńczą brawurą. Skoro Mahomet nie może do góry, to góra niech zasuwa do Mahometa (to akurat perskie przysłowie). Postanowiłem zabrać ze sobą. Nie, nie lampę! Samą wróżkę. Oto i ona:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/SbRZr6loh8I/AAAAAAAAACw/5upXjoER-Yo/s1600-h/wrozka.jpg"&gt;&lt;img style="text-align: justify;display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px; " src="http://2.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/SbRZr6loh8I/AAAAAAAAACw/5upXjoER-Yo/s400/wrozka.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310968471573006274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„Wróżenie z kart, kulą i z Tarota”. Pasjans przy takim zestawie to mały miki. „Porady zdrowotne, życiowe, miłosne, finansowe, dam naukę magii” czyli usługa kompleksowa. Tylko nie wiadomo, ile za godzinę. Tym bardziej, że trzecia na pewno nie jest gratis: „Ofert towarzyskich proszę nie składać”. A co się dziwicie: „Znam jak schudnąć nie przyjmując nic do środka.” No, nie ma nic za darmo. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Postanowiłem, że zadzwonię do fachowca wieczorem. W sprawach wróżb rzecz jasna. Najpierw napuściłem dużo wody do wanny. Miała się przydać na za pół godziny. Ponieważ z własnej i nieprzymuszonej woli poszedłem śmignąć piątala. Śmignąć wbrew pozorom, w kontekście wydarzeń ostatnich tygodni, świetnie pasuje, bo bieganie zakończyło się ogólną katastrofą. Mimo, że żaden helikopter na łeb mi nie spadł. Piszę z premedytacją łeb, choć pani Ania Dziewit-Meller uznałaby to wyrażenie „za nazbyt kolokwialne”. Ale cóż, jam chłopak prosty i nie takie kolokwialne słowa znam i używam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Od dziś uważam, że o bieganiu to się najlepiej gada. Najpierw zesztywniała mi jedna noga, potem stałem się cholernie ociężały, być może przez to, że pierwej wrzuciłem w siebie wiaderko makaronu. (wątek dla upomianających się o życie wewnętrzne) Następnie dołączył ból drugiej nogi i kapitulacja płuc. Po dwudziestu minutach katorgi sam sobie zazdrościłem supermodnej rozrywki. Jakoś się doczłapałem do windy, marząc już o letniej wodzie z wanny. Pozbywszy się uprzednio zbędnych części garderoby, wparowałem do łazienki. Aż mnie cofnęło. Im bardziej patrzyłem, tym bardziej tej wody nie było!!! Zostały jeno ślady piany na ściankach wanny! Sprawdziłem korek - szczelny. Sprawdziłem zegarek - pół godziny - woda tak szybko nie paruje. Sprawdziłem resztę - z domu nic innego nie zginęło - znaczy się - wychodząc, drzwi dobrze zamknąłem. Jednym słowem: CZARY.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Napuściłem wodę raz jeszcze i szybko wskoczyłem do wanny. Postanowiłem do niej lepiej nie dzwonić. Kibel będzie bez deski.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8099292280688255776?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8099292280688255776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/abrakadabra.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8099292280688255776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8099292280688255776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/abrakadabra.html' title='abrakadabra'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/SbRZr6loh8I/AAAAAAAAACw/5upXjoER-Yo/s72-c/wrozka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7134686783811808501</id><published>2009-03-08T03:45:00.003+01:00</published><updated>2009-03-08T03:50:54.260+01:00</updated><title type='text'>womanki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Międzynarodowy Dzień Kobiet. Wszystkim paniom wszystkiego najlepszego. Oj, babeczki fajne są! Choć czasem z nimi jest masa problemów. Czasem? Zawsze! Ale i tak są fajne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;A feministkom udającym się na Manifę,  życzę, by udały się po drodze po rozum do głowy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7134686783811808501?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7134686783811808501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/womenki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7134686783811808501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7134686783811808501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/womenki.html' title='womanki'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2193420398514673412</id><published>2009-03-05T22:38:00.007+01:00</published><updated>2009-03-06T02:16:09.000+01:00</updated><title type='text'>Ich 14.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Korzystam z uroków mojego zawodu. Od wczoraj przeglądam książkę, która pojawi się na półkach księgarni za miesiąc. Dwie panie rozmawiają z trzynastoma panami. O mężczyznach, kobietach i życiu. Da się czytać. Choć raczej dzięki panom. Zaremba, Jarzębski, Chyra, Makłowicz, Sierakowski, Chwin, Leder, Spięty, Meller, Żulczyk, Kuczok, Cegielski, Houellebecq. Ciekawie mówią:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Dziś, kiedy mam powiedzieć kim jestem, mówię o sobie, że jestem dziennikarzem i opisuję świat, który widzę.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Za Schulzem interesował mnie - bardzo dziś niemodny - uniwersalistyczny model świata, za Gombrowiczem znowu uważam, że wartości tworzą się między ludźmi i wszystko powstaje w międzyludzkiej grze.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„nie czuję się natchnionym fotografem, raczej dokumentalistą.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„wychodzą z mody wina zmysłowe, eleganckie, pojawia się moda na wina chłopskie, zapachy stajenne, szorstkie smaki. Ci dziwacy piją na przykład horrendalnie drogiego burgunda w miękkich fotelach zimowych rezydencji i wyobrażają sobie, że krowa właśnie wysrała gorącego placka i siknęła na wiwat. I zaczynają wspominać wakacje u babci Helenki, panie dziejku. Intelektualne konsumowanie wina bywa czymś niebywale pretensjonalnym i śmiesznym.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Cóż, nigdy nie byłem pracoholikiem i świetnie się czuję, nic nie robiąc.” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Kiedyś rzeczywiście mi się wydawało, że mam prawo mówić ludziom, jak mają żyć, bo ja wiem, co jest dobre, a co złe.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Ja bym bez kobiet zmarniał. I fizycznie, i intelektualnie.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Podróżuję, bardzo lubię podróże. Myślę, że za mało jeździłem jako student.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Nie lubię ani zniewieściałych mężczyzn, ani męskich kobiet.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Wielokrotnie w swoim życiu się nad tym zastanawiałem i ja chyba potrzebuję samotności. Dochodzę często do wniosku, że wręcz szukam sytuacji, w których świat mi daje spokój, chcę mieć luz, chcę mieć swobodę.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Morze mnie nudzi. Nie umiem pływać, morze mnie interesuje, jeśli w jakiś ciekawy sposób uformowało wybrzeże.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„nie mam mentalności zdobywcy. Jestem w stanie się wycofać pięćdziesiąt metrów spod szczytu i pięćdziesiąt metrów znad dna jaskini, jeżeli stwierdzę, że ten wydatek energii może spowodować, że nie wyjdę. A sportowiec poszedłby za wszelką cenę do końca.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„W ogóle drugi człowiek jest nam potrzebny, żeby siebie samego móc zrozumieć. Dom to miejsce, gdzie są co najmniej dwie osoby, trudno stworzyć dom w pojedynkę.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Ze mną jest tak, że muszę mieć nad sobą jakiś bicz, który mnie zmusza do pracy.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„I zdecydowanie uważam, że gotowanie dla drugiego człowieka - zupełnie niezależnie od tego, czy robi to mężczyzna, czy kobieta - tworzy cudowną więź. Ja akurat bardzo lubię gotować i robię to dość chętnie.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Zdecydowanie &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Szkice piórkiem &lt;/span&gt;Andrzeja Bobkowskiego - absolutne Himalaje frazy i sposobu widzenia świata. Bezsprzecznie Bobkowski.” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Kiedy lecę samolotem, zaczynam się bać dopiero, kiedy jestem nad jakąś wodą. Śmierć przez rozbicie się i jego konsekwencje, na przykład spalenie, jest dla mnie mniej straszne niż utopienie. Woda to żywioł, który mnie przeraża.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Do wielkiej uciechy potrzebuję małych radości dnia codziennego.” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Po każdym akapicie powstaje pytanie - no dobrze, ale dlaczego ten człowiek ma to dalej czytać? Czym ja go muszę teraz uwieść? Czytelnicy nie są opłacani za czytanie. To wszystko można ująć szlachetniej: że trzeba ciągle czytelnikowi okazywać szacunek.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2193420398514673412?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2193420398514673412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/13-ich-byo.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2193420398514673412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2193420398514673412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/13-ich-byo.html' title='Ich 14.'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-5797675122812889236</id><published>2009-03-04T00:18:00.004+01:00</published><updated>2009-03-04T01:04:31.599+01:00</updated><title type='text'>jakbyś mleko wylała</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Mgła zawładnęła Warszawą. Spadła na nią niespodziewanie i bezdyskusyjnie. Lubię mgłę. Jest trochę tajemnicza i chyba miękka w dotyku. Chyba, bo niby jest wszędzie a ciężko ją złapać. Dzięki niej samoloty nie latają i mam cicho nad głową. Postanowiłem więc wykorzystać okazję i pobiegać w niecodziennych warunkach. Trochę ryzykowna decyzja, gdy widoczność ogranicza się do koncówki nosa (Bogu dzięki, że nosek niczego sobie). Ale i tak łatwo skończyć na drzewie, murze, w rowie. Nic to. Jest ryzyko, jest zabawa - jak mówi popularne chińskie przysłowie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;No i wystartował. Trasa 5 km - kółeczko wokół osiedla - przebiegnięta w czasie: Cechomor - Vojak, Chambao - Mi Primo Juan, The Clash - London Calling, The Clash - Hateful, Coldpaly - Don't Panic, Counting Crows - American Girls, CSS, CSS, The Cure - Lullaby, David Bowie - Ashes to Ashes. W sumie jakieś 30 minut. Dramat. Katastrofa. Porażka. W takim czasie to baby biegają. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Siostra z niedowierzaniem zapytała:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- I co biegałeś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- No tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- I jak?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Na początku fajnie. Potem przeklinasz chwilę, gdy się na to zdecydowałeś. Ale gdy leżysz w wannie, to znów jest fajnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Co, chcesz być jak Tomasz Lis? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- yyyyy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- To może ja jutro rano też pobiegam?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Cholera jasna! To wszystko już się wymyka spod kontroli. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-5797675122812889236?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/5797675122812889236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/jakbys-mleko-wylaa.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5797675122812889236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5797675122812889236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/jakbys-mleko-wylaa.html' title='jakbyś mleko wylała'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2807604027491823632</id><published>2009-03-03T16:28:00.003+01:00</published><updated>2009-03-03T17:12:00.685+01:00</updated><title type='text'>wszystko już było</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Właśnie przeczytałem:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;„Wiedz, że ludzi nie wiąże tylko słowo, ślub czy obietnica, ba, nawet uczucia, namiętności nie decydują o prawdziwych związkach. Jest jeszcze coś innego, jakieś prawo twarde i surowe, które rozstrzyga, że ten a nie inny człowiek ma coś wspólnego z tamtym, a nie inym... To jak ze spiskowcami. To prawo postanowiło, że ja mam coś wspólnego z tobą. (...) A jednak ja, chwiejny, niewierny, notoryczny uciekinier, ja jestem tym, który z głębi duszy, siłą własnej woli potrafił dochować wierności owemu innemu prawu, o którym nie ma słowa w książkach ni kodeksach, a jednak to prawo jest prawem prawdziwym. To twarde prawo... Przyjrzyj mi się uważnie. Prawo wszędzie na świecie głosi, iż to, co zostało zaczęte, powinno być dokończone. Niewielka z tego pociecha. Nic nie przychodzi w porę; świat nie daje nam niczego, gdy jesteśmy na to przygotowani. Długo nas boli ten brak ładu, to opóźnienie. Myślimy, że ktoś bawi się nami. Ale pewnego dnia spostrzegamy, że we wszystkim był cudowny ład i porządek... dwoje ludzi nie może się spotkać ani o jeden dzień wcześniej niźli wtedy, gdy dojrzeli do tego spotkania. (...) Nie wierzę w przypadkowe spotkania. Jestem mężczyzną, znałem wiele kobiet... znałem piękności i entuzjastki, znałem też takie, w których jakby żarzyło się diabelskie tchnienie, poznałem kobiety bohaterskie, które potrafiły wlec się za mężczyzną przez syberyjskie śniegi, znałem wspaniałe kobiety, które umiały pomóc i na krótki czas dzieliły ze mną bezdenną samotność.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Nie wystarczy kochać kogoś. Trzeba kochać odważnie. Trzeba tak kochać, aby nic nie mogło zabić tej miłości, ani złoczyńca, ani niecny zamysł, ani prawo - boskie czy ziemskie, nic. Nie kochaliśmy się dość odważnie... i w tym cała bieda. A to już jest twoja wina, bo odwaga mężczyzny jest czymś śmiesznym w miłości. Miłość - to wasze dzieło... Tylko w tym jednym jesteście wielkie. (...) To nie prawda, że za miłość odpowiedzialni są mężczyźni. Musicie kochać heroicznie.”  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Niektórzy mówią, że nie ma przypadków. Ale czy to nie przypadek, że właśnie teraz natrafiam na taki fragment? Sam widzisz. Nic nowego. Już stary, dobry Marai wiedział co jest grane. Ba, od kiedy człowiek z drzewa zlazł, tłucze te same schematy przez pokolenia. Jeśli Ci to poprawi humor, to spuentuję, że następni będą mieli tak samo przerąbane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2807604027491823632?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2807604027491823632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/wasnie-przeczytaem-wiedz-ze-ludzi-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2807604027491823632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2807604027491823632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/wasnie-przeczytaem-wiedz-ze-ludzi-nie.html' title='wszystko już było'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-5189504484325351509</id><published>2009-03-02T20:00:00.004+01:00</published><updated>2009-03-02T21:11:40.924+01:00</updated><title type='text'>w poszukiwaniu Harmonii</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Syn swego ojczulka przeczytał książkę. Dostał ją w prezencie. W dodatku od niewiasty. I ona piękna była. (syn swego ojczulka nie precyzował o co konkretnie mu chodziło). &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Zagłębiał się w nią wieczorami. Z dużą przyjemnością. Mimo, że syn swego ojczulka umysł miał niezbyt lotny, to utrzymywany w dość dobrym porządku. Jednak absorbcja treści zajęła mu sporo czasu. Od razu natrafił na zdanie: „Diabelnie trudno kłamać, gdy człowiek nie zna prawdy.” Potem było jeszcze dużo tak mądrych zdań. Syn swego ojczulka czytał je powolutku, gromadził w pamięci i z lekka przemyśliwał. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;”Mój ojczulek, powołując się na amerykański (USA) system prawny, wytoczył podobno proces Panu Bogu z powodu wielkiej suszy, pszenica się wypaliła i tak dalej. W pierwszej instancji proces wygrał, bo oskrażony nie stawił się na rozprawę. W drugiej - ”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„To jest fajna babka, powiedział mój ojczulek i trzymał się tego przez całe życie. Tak zapoznał się z moją mateczką.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Ale o czym ta książka? - mogą zapytać nieznający ojczulka. Niech sam odpowie. „Zapisał jedynie to, co zachowała jego pamięć. Znajdzie się więc czytelnik, który czytając tę książkę jako kronikę, odkryje tysiące braków. Choć stworzono ją z rzeczywistości, czytać ją jednak należy jako powieść, i nie żądać od niej ani mniej, ani więcej niż powieść może dać (wszystko).”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Syn swego ojczulka w książce najbardziej lubił puenty. W księdze pierwszej znalazł ich 371. W księdze drugiej 201. Mimo, że nie znosił postmodernizmu, spojrzał na niego przychylniejszym okiem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Syn swego ojczulka na razie nie będzie czytał więcej książek. Został wezwany na szafot. Chwilowo stracił dla tego głowę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Peter Esterhazy, Harmonia caelestis, Czytelnik 2008 &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-5189504484325351509?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/5189504484325351509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/w-poszukiwaniu-harmonii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5189504484325351509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5189504484325351509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/03/w-poszukiwaniu-harmonii.html' title='w poszukiwaniu Harmonii'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8863212242586820981</id><published>2009-02-28T18:20:00.003+01:00</published><updated>2009-02-28T19:19:03.645+01:00</updated><title type='text'>łapki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Wczoraj w nocy zostałem wyróżniony. Otrzymałem opowiadanie. Pierwszy czytelnik! Odpowiedzialna funkcja. Nie będę pisał o czym traktowało, bo nie dostałem jeszcze pozwolenia. Z autorem podzieliłem się uwagami. Nie będę ściemniał, sporo ich było. Jedna dotyczyła zbytniego minimalizmu w formie. Na moje oko za mało opisów. Tego swoistego oddechu i zwieracza wątków. Szybko popełniłem przykład czego zabrakło mi w opowiadaniu. W odpowiedzi usłyszałem: „o paznokciach pisać nie będę”. Dobra. To sobie wrzucę mój opis na bloga, co się będzie marnował.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Paznokcie miała krótko przycięte i pociągnięte bezbarwnym lakierem. Po tym ją zawsze poznawał. Takie u kobiet lubił najbardziej. Zdradzały naturę osoby dbającej o siebie, lecz nie obnoszącej się ze swoją urodą. Tak, elegancki minimalizm zawsze poruszał go do głębi.” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Naprawdę uważam, że takie fragmenty w opowiadaniu są konieczne. Musimy poznać bohaterów, utożsamiać się z nimi lub ich znielubić. Tak żeby to nie był felieton, a historia żywych ludzi. Wszak opowiadanie ma o czymś opowiadać. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;A skądinąd na felieton nadaje się temat: kobiece dłonie. Owszem, faceci zawsze na pytanie na co zwracają uwagę, gdy poznają kobietę, odpowiadają: „na oczy!”. Baju, baju. Zawsze zwracają uwagę na trzeciorzędowe cechy płciowe. I tylko jedni wolą mniejsze, inni większe. Te cechy rzecz jasna. Potem mogą dopowiedzieć zgodnie z prawdą, że jeszcze ważne są: nogi, włosy, niech będzie - oczy, uśmiech, głos, długo można by wymieniać z czego składa się kobieta. Ja tam chętnie dorzucę od siebie właśnie dłonie. Tak, w nich coś jest. Jakaś siła i magnetyzm. Mogą pogłaskać lub dać w gębę. Czasem upstrzone pierścionkami do granic możliwości, a czasem zupełnie golutkie. Wyciągnięte w naszą stronę z prośbą, by odkręcić butelkę mineralnej czy słoik z korniszonami. Kurczę, lubię babskie łapki. Nie jest to łatwe, ale zawsze z wakacji staram się przywieźć choć sztukę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8863212242586820981?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8863212242586820981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/apki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8863212242586820981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8863212242586820981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/apki.html' title='łapki'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1078491269328206783</id><published>2009-02-27T19:02:00.003+01:00</published><updated>2009-02-27T19:26:23.623+01:00</updated><title type='text'>dysonans</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Ja rozumiem, że można się różnić, ale aż tak?! Nie mogę pozostać obojętnym, gdy rzecz dotyczy zespołu z mojej pierwszej trójki. Dzisiejsza prasa spowodowała spory zamęt w moim małym rozumku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Podobnie jak The Unforgettable Fire nowy album U2 to kapitalne podsumowanie tego, co zdziałali do tej pory - muzycznie, brzemieniowo i tekstowo. (...) Artystyczne eskapady irlandzkiej formacji skończyły się w połowie lat 90., od tego czasu zespół nie ma wiele nowego do powiedzenia. Raczej dyskretnie poleruje na połysk dopracowaną już wcześniej stylistykę, niż pozwala sobie na jakieś estetyczne harce. „No Line On The Horizon” jest tego potwierdzeniem. Ale to potwierdzenie najwyższej klasy. (...) U2 z przeglądu własnego dorobku na NLOTH zrobili sztukę. (...) Już po otwierającym płytę utworze tytułowym wiemy, że tak brzmi zespół w wysokiej formie. (...) U2 nabrało wiatru w żagle także dzięki Bono.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Drugi głos:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„No Line On The Horizon” to bajaderka z okruchów starych płyt U2 przyprawiona nieznośnym popowym lukrem, który nawet nie jest słodki - co najwyżej mdły. Tak naprawdę tego albumu najlepiej słuchać od końca, bo tylko zamykający płytę numer Cedars of Lebanon jest jako tako strawny, a idąc od początku, nie sposób do niego dotrwać. (...) Z kolei na Moment of Surrender Bono próbuje naśladować Bruce'a Springsteena. Ta ballada to ostatni gwóźdź do artystycznej trumny zespołu. (...) Brak jakiejkolwiek dramaturgii i choćby cienia pomysłu na płytę.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;I co teraz zrobić? Co myśleć? Iść po trzecią gazetę?   &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1078491269328206783?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1078491269328206783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/dysonans.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1078491269328206783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1078491269328206783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/dysonans.html' title='dysonans'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4249999794440162542</id><published>2009-02-25T21:57:00.002+01:00</published><updated>2009-02-25T22:08:24.879+01:00</updated><title type='text'>popiół i diament</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Środa popielcowa. Początek Wielkiego Postu. Przede mną czterdzieści dni o chlebie i wodzie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Jak byłem mały, to zawsze myślałem, że ten popiół to księża biorą ze spalonych trupków. Trochę mnie intrygowało, trochę przerażało. Ale z drugiej strony, teza za bardzo mi się nie kleiła, bo nie znałem żadnego, którego by wzięto na podpałkę. Jak już byłem duży, to się dowiedziałem skąd biorą posypkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Ja wiem, a Wy? No to konkurs! Kto pierwszy zgadnie, dostanie nagrodę. Dla zainteresowanych podpowiedź: nie chodzi o spalone choinki, które zostały po Bożym Narodzeniu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Nagroda zostanie wręczona w obecności Komisji Gier i Zakładów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4249999794440162542?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4249999794440162542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/popio-i-diament.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4249999794440162542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4249999794440162542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/popio-i-diament.html' title='popiół i diament'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8109338052018859202</id><published>2009-02-22T06:50:00.005+01:00</published><updated>2009-02-22T07:04:04.798+01:00</updated><title type='text'>przez okulary</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Wpisu nie będzie. Jestem w zbyt wielkim szoku. Oto jakiś praski autochton w autobusie nocnym linii 64 wziął naszą trójkę za gejów. I to tylko dlatego, że wszyscy mieliśmy okulary. Dzięki Bogu, wybroniły nas zapoznane w autobusie lesbijki. Cóź, nie wszystkie na takowe w tym towarzystwie wyglądały, ale MX i tak podsumował je jednoznacznie: „Wyglądają na studentki z politechniki.” Ta jedna, co akurat nie wyglądała, w czasie imprezy zaczęła spać. Ale co się dziwić, my Cluneje to też nie jesteśmy, co by laski z nas wzroku nie spuszczały.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Co ciekawe, praski dres miał gest, patrząc na nas odrzekł naszym lesbijkom: „A niech sobie jadą, gdzie chcą”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;No to się porobiło. Nawet dresy na Pradze są tolerancyjne. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8109338052018859202?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8109338052018859202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/przez-okulary.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8109338052018859202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8109338052018859202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/przez-okulary.html' title='przez okulary'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2002604823238106498</id><published>2009-02-21T00:43:00.002+01:00</published><updated>2009-02-21T01:25:16.865+01:00</updated><title type='text'>telefon do przyjaciela</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Dziś wpisu nie będzie. Depresja. Chyba u wszystkich. - Tak jeszcze przed południem miał wyglądać krótki post na piątek. Przez te kilka godzin trochę się jednak zmieniło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms'; "&gt;Miałem nie pisać o wydarzeniach sprzed dwóch dni. Przez lutra z Wisły zmieniłem zdanie. W „Kulturze” Pilch wreszcie napisał ciekawy txt. Ale nie to jest powodem mojego porusznia. Trafił z tematem. W tej sytuacji nie mogę milczeć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Kloszardzi - tak jest - ewidentnie podnieśli stawki, ale czy jest to skok spowodowany światowym kryzysem, pewności nie ma. Od lat koczujący kloszard o imieniu Stasiu dawniej kwotę wysokości dwu złotych przyjmował nie tylko bez szemrania, ale i z wdzięcznością. Teraz marudzi. Wyciąga łapę po staremu, ale nawet po przyjęciu datku niespieszno mu z jej chowaniem. Gapi się na leżącą na jego umiarkowanie spracowanej dłoni monetę, jakby niedowidział, gapi się z tak żarłocznym zdumieniem, jakby faktycznie pieniądz z sekundy na sekundę topniał, jakby jego wartość widzialnie spadała; następnie podnosi głowę i dając mową ciała do zrozumienia, że nie lubi być traktowany niepoważnie - cedzi chłodno: - Za dwa złote piwa nie kupię.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Kloszardzi, bezdomni, oberwańcy wszelakiej maści to temat drażliwy. Nie raz, nie dwa, miałem z niektórymi Czytelnikami ostre dyskusje na ten temat. Jak zwykle nikt nikogo nie przekonał. Cały czas uważam ich za bandę darmozjadów, którą trzeba wyrzucić z Dworca Centralnego i okolic Pałacu Kultury. Moja dusza liberała łka, gdy widzi bezprizornych, bezczelnie zawłaszczających dla siebie przestrzeń publiczną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Pilch ma rację. Im się w dupach ostatnio poprzewracało. Przykład? Proszę bardzo. Jadę tramwajem i wchodzi rumunka, ciągnąc za sobą gówniarza. Zaczyna zawodzić i błagać o parę groszy na mleko dla dziecka. Bachor na znak-sygnał, równeż pojękuje, robiąc minę jakby mu powiedzieli, że Jola Rutowicz to jego siostra. No, aktorstwo tej dwójki na miarę niedzielnej gali oscarowej. Nic, tylko podziwiać. Ale grę zakłóca jedna ze starszych pasażerek wręczając aktorce 20 gr. Ta z obrzydzeniem rzuca je na puste siedzenie. Można dosłyszeć, że coś tam burczy pod nosem - Co ja za to kupię?! Na chuj mi te 20 gr.   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Wychodząc z trmawaju jęki niezadowolonia ciągnie jescze długo za sobą. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Niewiele godzinę potem idę Miodową i przy Kościele, naprzeciw Bliklego, jest stały punkt dożywiania bezdomnych. Kolejka dłuższa niż po pączki. Jedni sobie gadają, inni spokojnie czekają. Mnie zaintrygowało dwóch osobników. Lekko z boku, pochyleni ku sobie, wyrywali nawzajem jakiś przedmiot z ręki. Po bliższym przyjrzeniu się, wyszło, że jeden z nich jest szczęśliwym posiadaczem telefonu komórkowego. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Cóż, jak się tak mocniej zastanowić, to nie pownno dziwić. Do bezdomnego na stacjonarny nie zadzwonisz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2002604823238106498?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2002604823238106498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/telefon-do-przyjaciela.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2002604823238106498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2002604823238106498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/telefon-do-przyjaciela.html' title='telefon do przyjaciela'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-1038610089389560881</id><published>2009-02-20T00:31:00.003+01:00</published><updated>2009-02-20T00:56:56.052+01:00</updated><title type='text'>raj</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Jako, że zakaz prowadzenia własnej refleksji nie został jeszcze cofnięty, przygotowałem kolejny cytat na dziś. A właściwie na wczoraj. Bo piłkarze przy Bułgarskiej znów zafundowali kibicom horror. Z piekła wydostali się na razie do czyśćca. Na raj musimy jeszcze poczekać do rewanżu. Ktoś się może obruszyć, że to nadmiernie wyszukana poetyka, ale nic to. Stary, mądry Węgier ma rację:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Klasyczna ikona ojciec-syn, chodziłem z ojcem na mecze. (...) Robiliśmy wszystko jak trzeba, jak się robi. Przed meczem kupowaliśmy pestki słonecznika i dyni. Albo w osobnej papierowej tutce, albo człowiek obracając się bokiem, pokazywał, gdzie sypać, ewentualnie nawet odchylał odpowiednią kieszeń. (...) Zakupione w przerwie parówki i pieczoną kiełbaskę z wielkim plackiem musztardy nieśliśmy na miejsce. Z przyjemnością spoglądaliśmy na puste boisko. Było piękne. Dobrze pamiętam smaki, pestki słonecznika między zębami, końską ślinę, tłustą paprykową kiełbasę z musztardą, dym papierosowy i bliski zapach piwa! A w dole ten cudowy zielony prostokąt, na nim białe linie i koła. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Tak musi wyglądać raj, ojciec, pyszne jedzenie, piękno, myślałem.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Tak właśnie było. Prawie zawsze. Ale jest i smutna wiadomość. Każda Harmonia się kiedyś kończy. Moja zbliża się właśnie do ostatnich stron. Czas rozejrzeć się za wydaniem drugim. Najlepiej już poprawionym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-1038610089389560881?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/1038610089389560881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/lechu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1038610089389560881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/1038610089389560881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/lechu.html' title='raj'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-2053322606223623996</id><published>2009-02-19T00:19:00.005+01:00</published><updated>2009-02-19T01:27:36.818+01:00</updated><title type='text'>dzieci śmieci</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Czas na dzisiejszą przygarść cytatów. Jeszcze ciepły Tygodnik Powszechny przypomniał mi, że już od kilku ładnych dni prof. Jan Błoński gada osobiście o literaturze z Miłoszem, Herbertem, Szymborską. Oj, wróć. Z Szymborską jeszcze nie, choć noblistka jakoś ostatnio niepokojąco pokasłuje. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Póki co, Wojtek Bonowicz  w swoim felietonie wspomina profesora w te słowy: „Pamiętam jak podczas wykładu zapomniał daty śmierci Słowackigo. 'Ale to nie jest ważne', uśmiechnął się, 'bo to zawsze można sprawdzić'.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Sięgnąłem na półkę, by sprawdzić co tam u Błońskiego. Ledwie 88 stron w Niedużym Formacie. „Poeci bowiem, jeśli wierzyć tym, którzy ich dobrze znają, pełni są zwykle ambicji, łakomstwa i wszelkiego rodzaju pychy, rzadko niestety usprawiedliwionej... Niczego podobnego w wierszach księdza Twardowskiego nie uświadczymy. Czy jednak sam dar poetycki nie wyróżnia i wbija w pychę wierszopisów? Oto dopiero pokuszenie i trudność! Czyżby poeta winien trzymać Muzę krótko?”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„Gombrowicz nie chciał nikogo zbawić ani pouczać. Nie miał recepty na społeczne współżycie i nie oczekiwał żadnych wielkich wstrząsów i rewolucji. Nie wpisywał się także w jakikolwiek prąd literacki czy filozoficzny. Owszem, znał je dobrze, ale po to, aby się od nich odróżnić. Nie ukrywał, że jego celem jest on sam: takie ukształtowanie siebie, aby podobać się i sobie,  i czytelnikom...”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;„W roku 1997 pojawiła się nie znana dotąd forma literacka, dość niespodziewanie nazwana „pieskiem”, niekiedy zaś - w poszerzonej postaci - „pieskiem przydrożnym”. Wbrew pozorom, różniła się istotnie od anegdot, wspomnień, przykładów, gawęd czy nawet 'mieszanin'.      &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Świat - rzeczywistość?  - jest niewyczerpalny w swoich wyglądach. Co więcej, nie przestaje się zmieniać. Daremnie byłoby szukać jego esencji czy ostatecznego kształtu. Jak więc sobie z jego bogactwem poradzić? Chyba tak, jak czyni to piesek, biegnący żwawo przy drodze: nie przestaje obwąchiwać świata, zachwycać się i zapominać, wciąż także na nowo dziwić, bo przecież to, co odkrył, już zdążyło się zmienić... Piesek cieszy się zmianą, ale pamięta o przeszłości, stara się nawet zostawić w świecie swój ślad...”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;PS. Wizyta u ulubionego prof. Ż. Jak zwykle kłębowisko myśli, idei, spostrzeżeń, lektur, które latają z prędkością światła nad głowami interlokutorów. Na pożegnanie: „Przydałoby się wreszcie za jakieś dzieci zabrać, co?” Zdębiałem. Nigdy nie rozmawialiśmy o tak intymnych rzeczach. Pękła między nami kolejna granica. Co będzie następne?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;PS2. Dzwonię na uczelnię, na której w sobotę rusza Uniwersytet Dziecięcy. Takie tam wykłady raz w miesiącu przez godzinę dla 7-12 latków. Słyszę, że po drugiej stronie słuchawki młoda pani, no to sobie próbuję żartować. Wychodzi średnio. Lekko poirytowany pytam, czy dzieciaki będą miały indeksy i legitymacje jak dorośli studenci. Pani odpowiada, że tak, że będą indeksy, które jednocześnie staną się symbolicznymi legitymacjami. To ja już śmiertelnie poważnie:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Rzecz jasna będą upoważniały do wszelkich zniżek?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- yyy... jakich zniżek?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Takich jak mają studenci: na przejazdy na przykład.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Nie! Absolutnie! To nie ma nic do rzeczy. To jest symboliczny indeks, który nie ma nic wspólnego z prawdziwym i prawdziwą legitymacją...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Przeszedłem do innego tematu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Aha, ten uniwerek, to na Politechnice Koszalińskiej rusza. Podaję, gdyby ktoś chciał dziecko zapisać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-2053322606223623996?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/2053322606223623996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/dzieci-smieci.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2053322606223623996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/2053322606223623996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/dzieci-smieci.html' title='dzieci śmieci'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-709042517134583047</id><published>2009-02-18T01:01:00.004+01:00</published><updated>2009-02-18T01:41:20.575+01:00</updated><title type='text'>leci cytacik</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Cholera, trochę narozrabiałem na zaprzyjaźnionym blogu. Dostałem nawet za to mały opieprz. No i wskazówkę: żebym powściągnął swoje literackie zapędy na jakiś czas. Że wcale codziennie nie muszę pisać. Hm, może i racja. Lepiej nie pisać nic, niż mają to być głupoty. Do rady się zastosowuję od dziś. Koniec z przemyśleniami. Ale nie poddam się bez walki. Choć cytacik z lektur najaktualniejszych zamieszczę. Ot, taka radość ciućkania cukierka przez papierek. Ale cóż, dobre i to.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Dopóki będziemy mogli z ufnością wspierać się na sobie, nigdy nie będziemy słabi, a jeśli jeden z nas upadnie, to przynajmniej zostanie zaraz podniesiony. W okresie naszego dzieciństwa mogłeś u mnie zauważyć osobliwy skutek fałszywego doświadczenia, jakie zbyt wcześnie zdobywamy dzięki książkom. Nie ufałem żadnym szlachetnym uczuciom, oddawałem się im jedynie z pewnego rodzaju żalem, jak czemuś wspaniałemu, wszelako z natury nietrwałemu. Tak właśnie bylo z owym pięknym uczuciem przyjaźni, wydawało mi się bowiem, że jej ideał może się zrodzić jedynie w egzaltowanej wyobraźni pierwszej młodości. Tymczasem im dłużej żyję, tym mocniej wierzę, iż taka przyjaźń, jak sobie roiłem, może naprawdę istnieć i nigdy się nie zmieniać, niewątpliwie nie u wszystkich ludzi, ale u niektórych. Nie w każdym wieku może się zrodzić. Kiedy jednak już zaistniała, nie wiem, dlaczego wiek miałby ją osłabiać lub sprawiać, by zmieniała się jej natura, zwłaszcza u ludzi, którzy znając całą jej wartość, nieustannie ją pielęgnują i nie dopuszczają, by zmieniło się jedynie, co ją podtrzymuje - zaufanie w sprawach zarówno wielkich, jak małych.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;„Pozwoli Pan, drogi Przyjacielu, że nie złożę Mu gratulacji z okazji tego, co się stało. Prawdę mówiąc Pańskie szczęście kosztuje mnie tak drogo, że nie potrafię się silić na wesołość. Zrobiłbym wszystko co w ludzkiej mocy, by do tego wydarzenia* doprowadzić, ale nie mogę szczerze się nim cieszyć.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;To z Listów Tocqueville'a. Kto nie wie kto to taki, niech sobie wygugla. Nie chce mi się tłumaczyć kim był mój ulubiony pisarz polityczny. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;* Akurat w tym przypadku, nie chodzi o to, co chodzi Wam po głowach. T. pisze o awansie  zawodowym swego Przyjaciela.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;PS. Jak długo potrwa kwarantanna? Bóg raczy wiedzieć. To nie ode mnie zależy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;PS.2. Wystarczy zajrzeć na zaprzyjaźniony blog, by się przekonać, że cholera niesubordynacja opłacała się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-709042517134583047?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/709042517134583047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/leci-cytacik.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/709042517134583047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/709042517134583047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/leci-cytacik.html' title='leci cytacik'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7083006870347279614</id><published>2009-02-16T18:13:00.003+01:00</published><updated>2009-02-16T18:55:02.840+01:00</updated><title type='text'>Khrasnal</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Pozwólcie, że wrócę jeszcze do weekendu. Jak wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Kurde, nie do końca. A właściwie nie. Już tak mam, że dużo rzeczy robię na odwrót i lubię powiedzieć „nie”, gdy wszyscy mówią „tak”. W dodatku fajnie jest się bawić pozą dyletanta, ignoranta, ba - sympatycznego głupka. Gdy w czasie dyskusji z artystami powiedziałem, że fotografia to nie sztuka - mało ze stołków nie pospadali. Żeby było śmieszniej, powiedziałem jeszcze, że wolę fotoreportaż, który stara się pokazać element skomplikowanej rzeczywistości i mimo, że to tylko rzemiosło, to jest w tym coś fascynującego i zmuszającego do myślenia. Tak, wolę zdjęcia, które coś mówią, niż skomplikowane i wydumane mazy, które nie wiadomo co znaczą, choć rzeczywiście ładnie się nazywają - fotografia konceptualna.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;I jak ten stygmatyk wytykany pacami wracałem do domu z podkulonym ogonem. Aż tu przyszła odsiecz bratniego Dziennika. Nieoceniony Mazurek zrobił wywiad z Whielkim Krasnalem - artystą malarzem. Okazało, się że niekoniecznie wielką sztuką jest to, co nam oświeceni wmawiają. „...o istnieniu Sasnala dowiedziałem się jakieś dwa lata temu. Usłyszałem, że to szczytowe osiągnięcie malarstwa w ogóle, a zdaniem dyrektorki Zachęty obowiązkiem narodowym jest obejrzenie wystawy Sasnala. Poszedłem, zobaczyłem i myślałem, że się zes...m. Większej tragedii w życiu nie widziałem! Na domiar wszystkiego kupiłem sobie „Przewodnik Krytyki Politycznej” o Sasnalu i ze...m się podwójnie.” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;To tylko moda, moda, moda... na malarzy, intelektualistów, pisarzy, muzyków, tolerancję, rewolucję.... Największy bełkot zyskuje status prawdy objawionej. „To dokładnie tak jak ich działalność, ktora jest na maksa banalna i trywialna. To tak proste, że aż prostackie, więc jak z nimi walczyć? Tylko ich własną bronią. Zresztą my nawet w tej kpinie z ideologicznej sztuki jesteśmy bardziej wysublimowani i inteligentniejsi niż oni, ktorzy robią to serio i angażują się bezgranicznie. My mamy do siebie i tego, co robimy, większy dystans.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Panie Khrasnal, to, że król jest nagi wiemy od dawna. Ale co z królową?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7083006870347279614?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7083006870347279614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/khrasnal.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7083006870347279614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7083006870347279614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/khrasnal.html' title='Khrasnal'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-9131748676138427882</id><published>2009-02-15T18:54:00.004+01:00</published><updated>2009-02-15T20:00:11.133+01:00</updated><title type='text'>parówka Palikota</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widziałem wacka Palikota, a potem postawiłem mu śniadanie. Hm, proszę nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Wszystko wyjaśnię. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piątek trzynastego. Lepiej siedzieć w domu i nic nie robić. Ale nie tym razem. Zaczęło się od wzruszającego poranka, potem napięcie systematycznie rosło. Życie nabrało tempa. Dwa tygodnie umawiania wywiadu to dość czasu, by się pochylić nad pytaniami. No i pokarało. Wywiad nie będzie po południu, a za 40 min. Pytania się ułoży w taksówce. Ale może to i dobrze, bo jak się nie znosi gadania z taksówkarzami, fryzjerami, współpasażerami, to jest przynajmniej alibi na milczenie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Niestety, jak się jest inteligentnym trzeba cierpieć. Pytania ułożone, a my dopiero na Niepodległości. Do Bristolu kupa czasu. No i się zaczęło. Najpierw poleciała historia ze szpiegującą sąsiadką, która musi wszystko o wszystkich wiedzieć. Gdy pan taxi miał Syrenkę i naprawiał na podwórku, ona dzielnie statystowała na progu domu, łapiąc świeże powietrze. Bardzo świeże, bo to październik był, a ona w przewiewnym sweterku. Podsunąłem myśl panu taxi, że mógł jej powiedzieć, aby poszła założyć coś cieplejszego, a on na ten czas wstrzyma reperowanie samochodu. Obiecał, że następnym razem tak zrobi. Nie mam powodów, by mu nie wierzyć. To inteligentny i wyszktałcony pan taxi. Dokładnie po technikum żeglugi śródlądowej. Pływał po Wiśle. Miał dziwnego kapitana. Facet po pięćdziesiątce i kawaler. W dodatku zadurzony „w pani nazbyt lekko prowadzącej się” jak zgrabnie ujął to pan taxi. Stale mieli z nim problemy. A to pokład kazał czyścić, a to wiadro zardzewiałych śrub wyszlifować. Oddech pojawiał się w jednym momencie: kapitan dostał na mieście w oko, to znak że będzie dwa tygodnie spokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dojechaliśmy. Wpadam do Bristolu, a tu Kazik Marcinkiewicz. Szczuplutki, opalony, uśmiechnięty. Proszę jak kłopoty rozwodowe mogą sponiewierać człowieka. Wyjątkowo byłem wcześniej, więc poszedłem zrobić jeszcze siku. Wpadam do tojlet, a tu nad pisuarem Palikot się buja. A to znaczy jedno: Palikot ma wacka! Przecież nie będziemy się witać z wackami na wierzchu, poszedłem do kabiny. Poznaliśmy się dopiero przy stoliku. Janusz poprosił panią kelnerkę „o jakąś małą paróweczkę i bułkę”. Dostał dwie parówy i dwa frankfurterki. Parówki mu niesmakowały, ale kiełbaski wtrynił. Wywiad jak wywiad. Chciał płacić, ale powiedziałem, że ja ureguluję. Dobrze, że się nie opieral, bo bym stracił jedyną okazję w życiu stawiania milionerowi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;W wywiadach najciekawsze następuje zawsze w momencie, gdy naciśnie się przycisk stop. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- A pan poseł to tak spokojnie pewnie długo nie wytrzyma?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Nie, teraz muszę być spokojny, bo mi obiecali, że jak będę cicho przez najbliższe trzy miesiące, to wrócę na szefa komisji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- Ale jak pan wróci, to pewnie coś pan tam wymyśli Kaczyńskim?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;- No pewnie, już kombinuję jaki numer im wykręcić. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Kapitan jak dostał w ryj, siedział cicho dwa tygodnie. Palikot jak da w ryj, to też siedzi cicho przez jakiś czas. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-9131748676138427882?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/9131748676138427882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/parowka-palikota.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/9131748676138427882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/9131748676138427882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/parowka-palikota.html' title='parówka Palikota'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7414489268480509887</id><published>2009-02-14T05:39:00.002+01:00</published><updated>2009-02-14T14:47:00.316+01:00</updated><title type='text'>13+1</title><content type='html'>Walentynki. Zaraz po Sylwestrze najbardziej przereklamowany dzień w roku.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Myśl dnia: Zakochałeś się od pierwszego wejrzenia? Spójrz potem po raz drugi.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7414489268480509887?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7414489268480509887/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/dzien-jak-codzien.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7414489268480509887'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7414489268480509887'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/dzien-jak-codzien.html' title='13+1'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-4342826632217716187</id><published>2009-02-10T00:33:00.004+01:00</published><updated>2009-02-10T00:44:34.431+01:00</updated><title type='text'>bieda</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Podobno przyjaciół poznaje się w biedzie. Ale jak ich poznać, gdy bieda nie doskwiera?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Kiedyś w Polsce to była Bieda! Na imię miała Jarosława. Skakała wzwyż. Na IO w Rzymie w 1960 zdobyła nawet srebro. Ale nie to było najważniejsze. Sukcesy sportowe przyćmiewała nietuzinkowa uroda pani Jarosławy. Ulegali jej wszyscy. Nawet czołowi łamacze serc niewieścich tamtych czasów. I tak, podczas zawodów lekkoatletycznych na Stadionie Dziesięciolecia Gucio Holoubek odwraca się do siedzącego kilka rzędów wyżej Adama Hanuszkiewicza i próbuje przekrzyczeć tłum kibiców:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;- Adaś, taką Biedę to ja mógłbym klepać codziennie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-4342826632217716187?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/4342826632217716187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/bieda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4342826632217716187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/4342826632217716187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/bieda.html' title='bieda'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8699231672260631221</id><published>2009-02-09T00:13:00.005+01:00</published><updated>2009-02-09T01:35:30.577+01:00</updated><title type='text'>'89</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-family:'trebuchet ms';"&gt;Zawsze chciałem wziąć udział w debacie o pokoleniach. „Dziennik” taką okazję właśnie stworzył. - Więc jeśli nie teraz, to kiedy? Jak nie kiedy, to gdzie? - jak mawia mój szef. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Pokolenie roku '89. Jakie jest, co je ukształtowało, czym się różni od poprzednich. Dyskusja o pokoleniach zawsze jest płodna i ciekawa. Każdą bzdurę i każde uogólnienie da się przepchnąć, bo w takiej masie zainteresowanych zawsze znajdzie się kilku dewiantów, którzy będą potwierdzeniem najbardziej karkołomnej tezy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;I tak, było już pokolenie Y, pokolenie Nic, pokolenie MP3 oraz to naważniejsze - Pokolenie JPII. Moje ulubione. Idealnie podsumowujące wszelkie takie dyskusje. W nim zmieści się każdy - od tych urodzonych w 1920 roku (tak jak Karol Wojtyła) do tych z 2005 r. (śmierć JPII). Wszyscy się w tym pokoleniu odnajdują i świetnie czują. Najdłuższe pokolenie w historii świata. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Z pokoleniem '89 nie pójdzie już tak łatwo. Oni są Inni!!! Nie pamiętają komuny, ich ukształtowała demokracja. Szok! Jeszcze niedawno nie wiedzieliśmy, że te dzieci chodzą po świecie, że są obok nas. A dziś? Nawet z nimi gadamy, ba z niektórymi można się zaprzyjaźnić. Ale czy tak naprawdę jest możliwa nić porozumienia? Czy to nie są dwa światy, które patrzą na siebie jeśli nie ze zdziwieniem, to chociaż z taką lekką nutką nieufności? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Tak, nie pamiętają komuny. Kibicowali starszym podczas referendum unijnego, ale to my musieliśmy podjąć tę obrzydliwą decyzję czy się sprzedać zachodowi za parę miedziaków czy zostać w polskim bagnie sam na sam z bohaterską historią. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dla nas Pewex to sezam, w którym ukryte były skarby do szczęśliwego dzieciństwa. Klocki Lego, dżinsy, dezodorant Old Spice, który z sentymentem do dziś nosimy pod pachą. Dla nich Pewex to kultowa knajpa, w której antyglobaliści przez dwie doby knują jak zmienić świat nie za swoje pieniądze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Gdy my z patykami udającymi supernowoczesne karabiny, uganialiśmy się po piaskownicach i krzakach, oni siedzą samotnie przed komputerem i rozkminiają jak przejść do drugiego levela w Counter-Striku. W ogóle od komputera nie odchodzą, bo znajomych mają tylko w wirtualu. Ścigają się w ilości znajomych na Facebooku i Gronie, jak my ścigaliśmy się kto zdobędzie więcej skalpów w czasie zabawy w indian i kowbojów. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dla nas idolem był Michael Jordan. To on zmuszał do wstawania o 3 w nocy, by oglądać pasjonujące finałowe pojedynki z Los Angeles Lakers, Houston Rockets czy Utah Jazz. Oni wstają o tej samej godzinie, by oglądać debaty z czarnoskórym kandydatem na prezydenta. My nosiliśmy koszulki Chicago Bulls oni Baracka Obamy. Skądinąd też z Chicago.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Gdy nasza wycieczka szkolna nie mogła się obyć bez kanapek w sreberku, walkmena na uszach i reklamówki ulubionych kaset. Oni uzbrojeni w różnokolorowe iPody od razu walą do Maca na kawę i cziza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Gdy my otrzymywaliśmy telefony komórkowe jako znak pełnoletności, oni komórkami ustawiali się na lepienie babek w piaskownicy. Czytania uczyli się nie na elementarzach, ale na esemesach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Nasze pierwsze piłkarskie wspomnienia sięgają finałowego meczu Holandia-ZSRR, gdy coś podskórnie kazało nam kibicować pomarańczowym. I te emocje odżywają po dwudziestu latach na Euro 2008. W tym samym meczu, dwie dekady później wygrywają Rosjanie. A oni? Przygodę z piłką zaczynają pewnie gdzieś na mundialu we Francji w 1998 r., gdzie dominuje i zachwyca reprezentacja trójkolorowych ze swym generałem Zizou.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Jeśli jeszcze nie wierzycie, że oni są naprawdę inni, cytacik z „Dziennika”. Monika pisze o swoich rówieśnikach: Mamy wspólne marzenia: chcemy mieć rodzinę i dzieci, tęsknimy za miłością i przyjaźnią, stawiamy na wiedzę i wykształcenie. Mało?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Dużo jak cholera. I jakże odmienne marzenia od poprzednich pokoleń...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8699231672260631221?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8699231672260631221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/89.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8699231672260631221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8699231672260631221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/89.html' title='&apos;89'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-7517535443492907231</id><published>2009-02-05T15:22:00.006+01:00</published><updated>2009-02-05T15:30:11.979+01:00</updated><title type='text'>nowy dwutygodnik</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;Tego nikt się nie spodziewał. Pojawia się nowy gracz na rynku prasowym. Z połączenia Zwierciadła i Tygodnika Powszechnego, ma powstać  nowy dwutygodnik. Nowopowstającą redakcję ma zasilić spory zaciąg dziennikarzy N., włącznie z niżej podpisanym. Siedziba redakcji ma być w Alejach Jerozolimskich 181. Dawnej redakcji N. Więcej szczegółów ma się pojawić w poniedziałek. Jeszcze miałem dostać informację, kto będzie naczelnym, ale nie udało się. Budzik zadzwonił. Godzina 6.05.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-7517535443492907231?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/7517535443492907231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/nowy-dwutygodnik.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7517535443492907231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/7517535443492907231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/nowy-dwutygodnik.html' title='nowy dwutygodnik'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-3234738974893391038</id><published>2009-02-05T01:14:00.008+01:00</published><updated>2009-02-05T15:31:07.536+01:00</updated><title type='text'>bezdroża</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'trebuchet ms';"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;„Droga do szczęścia”. Długa i prosta, niby autostrada, po której można gnać bez opamiętania. Wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku. Spełnienie i beztroska. Rozleniwienie. Nuda normalności. Czyżby? Niech zabraknie gestu, spojrzenia, pocałunku, słowa. Potem już tylko oszukiwanie samego siebie i innych. Albo inaczej. Niech będzie o jeden gest za dużo, o jedno słowo za wiele, o sporzenie zbyt puste. Wystarczy niewłaściwy ruch i wszystko wali się jak domek z kart. Teraz droga do zatracenia. Długa i prosta, niby autostrada. Znajoma? Tak, to ta sama droga, tyle że w odwrotną stronę. I tylko czasem nie wiadomo, w którym kierunku ten pojazd jedzie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-3234738974893391038?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/3234738974893391038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/bezdroza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3234738974893391038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3234738974893391038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/bezdroza.html' title='bezdroża'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-176485108708919652</id><published>2009-02-03T20:21:00.006+01:00</published><updated>2009-02-03T21:32:27.038+01:00</updated><title type='text'>Zamek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Liczba wpisów rośnie niczym ilość działaczy piłkarskich we wrocławskim areszcie.  I dziwne, że dopiero teraz pojawia się post o tytule nawiązującym do blogowego szyldu. Oj, żeby się nie skończyło jakimś procesem. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem powrót do przeszłości. Miesiąc temu właśnie na zamku. Daleko. Szukając na siłę powiązań z duchowym patronem bloga, można powiedzieć, że tuż przy granicy z Czechami. Miejsce niezwykłe. Kilkusetmetrowa góra, a na niej zamek. XIX-wieczny. Mieszkańcy też nietuzinkowi. Wychowankowie ośrodka dla niepełnosprawnych intelektualnie. A wśród nich gwiazda. Stary chłopina o intelekcie kilkulatka, ale z życiową pasją: zbieractwo oraz śmieci. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako typowy przedstawiciel cywilizacji koczowniczej wszystko zbiera. Gdy konserwatorom zginie młotek, kombinerki, paczka gwoździ wiedzą do kogo uderzać. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Słuchaj, nie widziałeś gdzieś może młotka? Przed chwilą tu jeszcze leżał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No. Schowałem sobie, żeby nie zginął - odpowiada za każdym razem wielce zadowolony, że może pomóc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale nasz bohater najbardziej uwielbia grzebać w kubłach, co rusz wynajdując nowe skarby. Gdy zdezorientowani wychowawcy pytają: „Ale po co ci to?” On śmiertelnie poważnie odpowiada: „Przyda mi się”. I tak od lat. Zdesperowany dyrektor musi oddać nieużywaną komórkę w sąsiedztwie śmietnika, na przechowywane zdobycze. Co kilka miesięcy komórka jest gruntownie opróżniana, bo nawet pudełka zapałek nie da się już wcisnąć. Częściej, bo raz w tygodniu, można dzięki niemu regulować zegarki. Wystarczy spojrzeć przez okno. Jeśli już czuwa przy śmietniku, to znak, że zaraz przyjedzie ekipa śmieciarzy. Już dawno zdążył się z nimi zaprzyjaźnić. Raz na urodziny dostał od nich prawdziwy strój śmieciarza. To był najszczęśliwszy dzień w życiu. Trudno go było nakłonić, by potem założył coś innego. Mało tego, poprzyczepiał sobie z jednej strony medale, plakietki, odznaczenia jakie wychowankowie pozdobywali na zawodach sportowych. Rozbawieni wychowawcy tłumaczyli turystom trafiającym na zamek: „To stary radziecki generał, który zotał na zamku po wojnie.” Tak stał się jedną z największych atrakcji okolicy.  &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pisanie bloga też jest takim grzebaniem w śmieciach w poszukiwaniu błyskotek. Gromadzeniem słów, zdań, wyrażeń. Wszystko się może przydać, wszystko sią nada. Podsłuchiwanie, zapisywanie, zapamiętywanie. W pracy, w sklepie, tramwaju, u znajomych, obcych i w radiu. To już obsesja. Pod ręką musi być notes i ołówek, bo nigdy nie wiadomo kiedy do głowy wpadnie coś interesującego lub zasłyszanego. Już nawet zwykłe „dzień dobry” nie jest tak proste i czyste jak było dawniej. A nuż przyda się do bloga?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-176485108708919652?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/176485108708919652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/zamek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/176485108708919652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/176485108708919652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/zamek.html' title='Zamek'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-8943100971541847794</id><published>2009-02-01T23:23:00.004+01:00</published><updated>2009-02-02T01:08:18.763+01:00</updated><title type='text'>Biegać, jak to łatwo powiedzieć</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odkrycie godne małego poszukiwacza skarbów. Ze stosu butwiejących gazet wyłonił się w miarę świeży Tygodnik Powszechny. Strony jeszcze niepożółkłe, gazeta w jednym kawałku, a i korniki dopiero poczynały się zastanawiać, który tekst zacząć rąbać od deski do deski. A wybór całkiem zacny: „Miękki twardziel”, „Wybór Zofii”, „Katolickie No logo”, „Niepoważny problem”. Jednak ten tydzień należał do jednego autora. Gdy wszyscy zastanwiają się czy nasz kołowy odpowiednio współpracuje z rozgrywającymi i czy Marcin Lijewski jest najprzystojniejszym polskim sportowcem, Marek Bieńczyk pochylił się nad bieganiem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiadomo, Bieńczyk pisze o sporcie, czas wstrzymać oddech i ogłosić święto. Znów będzie pieścił słowa z taką samą czułością z jaką Cristiano Ronaldo traktuje futbolówkę, będzie gromadził najpiękniejsze metafory jak Phelps olimpijskie medale, będzie się wspinał na szczyt swej elokwencji jak Lance Armstrong na najwyższe górskie premie, będzie szedł zapamiętale i wytrwale między akapitami jak Robert Korzeniowski za najlepszych lat, w końcu będzie lądował, hen za granicami naszej wyobraźni, jak czynił to przelatujący wszystkich pan Adam z Wisły. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Posłuchajmy mistrza, który portretuje jednego z najwybitniejszych biegaczy świata: „To połączenie królika i karpia wyjętego nagle z wody. Tak jakby Zatopek biegł, aby Zatopka zniszczyć. Tak jakby inni pędzili, a on tylko umierał. Szlachetniej: tak jakby był Laokoonem, któremu udało się ruszyć z miejsca, lecz nie udało strząsnąć węży i w swym biegu rozpaczliwie się z nimi rozprawiał, to z lewiej, to z prawej strony. Tak jakby biegnąc, chciał wyzwolić się ze strasznej opresji, wyrwać z siebie demona, który siedzi mu w brzuchu, w nogach, w głowie. Skojarzenia można mnożyć bez końca, jeszcze wiele przychodzi mi do głowy.” Och, czyż właśnie nie za to kochamy pana Marka? Niech pan mnoży, dzieli i dodaje. Sługa twój słucha.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto jak tłumaczy fenomen biegacza, który wyprzedził swoją epokę o lata świetlne.  „Zatopek biegnąc przypomina niekiedy boksera walczącego z własnym cieniem, a całe jego ciało przywodzi na myśl zepsuty, porozbijany, bolesny mechanizm - jedynie nogi poruszają się harmonijnie i żarłocznie połykają dystans. Zatopek nie robi niczego, co robić się powinno i co robią inni biegacze”. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idźmy dalej. A w zasadzie biegnijmy, bo Bieńczyk narzucił szalone tempo. „Zatopek przybiega zawsze skądinąd; wygląda na człowieka bez właściwości, Kafkowskiego urzędnika, everymana. Ale zarazem, właśnie jako 'pan nikt', nie przestrzega sportowej 'normy', co kreuje go na samotnego geniusza, który się skumał z jakąs niewygodną dla wszystkich prawdą.”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I na koniec, bo to ostatnia prosta i meta już na horyzoncie: „Zatopek jest bardziej ludzki, bardziej nasz niż zdecydowana większość sportowców i zarazem bardziej inny, odwrócony spodem do góry. Reprezentuje nas wszystkich, tyle że karykaturalnie, skupia to, co w człowieku jest najsmutniejsze, najkomiczniejsze i najdzielniejsze zarazem. Chciałoby się przede wszystkim pochichotać, osadzić Zatopka w kliszy: w śmiesznej, komedianckiej naturze czeskości; wyobrazić sobie, że Syzyf jest Czechem, to na przykład już niezły powód do zgrywy. Ale nie, gdy śmiech targa brzuchem, po plecach przelatują ciarki.”    &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, gdy czyta się Bieńczyka oczy cierpną, a na języku pojawia się gęsia skórka. Aż samemu chce się chwycić za klawiaturę i bębnić w nią zapamiętale, tworząc najpiękniejszą symfonię złożoną ze słów, w której swoje role mają do odegrania oksymoron z przydawką, i górująca nad nimi parabola wyniesiona do granic aburdu przez hipostazę. Gdy pisze Bieńczyk przezroczystość swą jaskrawością bije po oczach.  Nie pozostaje nam nic innego jak tylko czekać na kolejny tekst Bieńczyka, będący komunią, tym swoistym zespoleniem sztuki pisania i czytania. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle od Bieńczyka. Starczy baroku, czas na pozytywizm. Trenującym pod rozwagę. Brać przykład z Zatopka. W przydomowym ogrodzie, rodzina Zatopków trzymała gęsi. Młody Emil je uwielbiał. Co ciekawe, one jego też. „Po kryjomu uchylałem im furtkę, aby zaznały nieco swobody, i biegłem drogą jak szalony, wołając je za sobą. Ptaki radośnie podążały za mną, tak że słyszałem ich tupot, jak również prawdziwie ogłuszający łopot skrzydeł unoszący się nad moją głową kiedy nagle z wyciągniętymi szyjami wzbijały się w powietrze. W ten sposób bawiliśmy się setki tysięcy razy, aż do końca ulicy. Musiało się to im podobać, tak samo jak i mnie, ponieważ czekały na mój powrót ze szkoły przy furtce. Mamę jednak niepokoiło to, że tak wolno przybierały na wadze. Kiedy dowiedziała się o naszej zabawie, szybko położyła jej kres, mówiąc: „Gęsi są po to, aby je tuczyć i aby znosiły jaja, a nie brały udział w zawodach sportowych.”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy na IO w Helsinkach w 1952 roku zdobył złoto w swej koronnej konkurencji na 10 tys. metrów, było mu mało. Jego żona mogła się pochwalić złotem w rzucie oszczepem. Zmotywowany Zatopek podjął decyzję, że przywróci porządek w rodzinie i męską w niej dominację. Postanowił wystartować w maratonie. Rzecz jasna wygrał. W małżeńskim pojedynku Zatopek vs. Zatopkowa było 2:1 dla głowy rodziny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;OK., starczy tego dobrego. Idę pobiegać. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-8943100971541847794?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/8943100971541847794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/biegac-jak-to-atwo-powiedziec.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8943100971541847794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/8943100971541847794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/02/biegac-jak-to-atwo-powiedziec.html' title='Biegać, jak to łatwo powiedzieć'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-694597471871269077</id><published>2009-01-28T13:58:00.003+01:00</published><updated>2009-01-28T15:24:27.919+01:00</updated><title type='text'>nieGazeta</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wigilia w Wyborczej. Po nudnym i przewidywalnym przemówieniu redaktora naczelnego głos zabiera Jarosław Kurski. Wszyscy przecierają oczy ze zdumienia. Takiego Kurskiego jeszcze nie znali. Pełna bojowego zapału, mowa o oblężonej twierdzy, która się obroni, o tym, że trzeba zwierać szeregi i brać się ostro do pracy, bo wróg czyha u bram. Swoją płomienną mowę Kurski kończy: „Gazeta odniesie sukces, gdy będzie czytana w kościołach na ogłoszeniach. Uda nam się!”  &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uff, mocne słowa. Jest się czego bać. Drodzy Bracia i Siostry, dziś w ogłoszenich parafialnych komentarz red. Pacewicza o nieksiężach niepatriotach, którzy nie chcą dawać ślubów gejom, przedruki najlepszych tekstów Maleszki, wzywające do chrześcijańskiego miłosierdzia, wobec tych którzy upadli, ale skruszeni zdołali się podnieść oraz kazania najbardziej znanych czerwonych książy - fanów teologii wyzwolenia w tłumaczeniu z hiszpańskiego kolegi Domosławskiego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Walkę o czytelnika gazeta potraktowała niezmiernie poważnie. Niech mówią, mówią nie. Że to nie jest prawda nie. Ale jednak. Przecierałem oczy ze zdumienia w ubiegłym tygodniu, gdy zobaczyłem zapowiedź: płyta Rubika z Gazetą! Szok. Aż tak zabrali się do roboty? Przecież teraz przez najbliższe kilka tygodni po Gazetę sięgną już wszyscy. Papieru zabraknie, nakład się wyczerpie. Ta biblia intelektualistów już nie tylko będzie nas udukować politycznie i społecznie. Michnik postanowił zadbać też o wychowanie muzyczne. I tak, obok sześciostronicowego eseju albańskiego filozofa, dostaniemy najlepsze oratoria tego świata. (a może Michnik też klaskał u Rubika?). Bo w Wyborczej to zawsze była pełna kultura i zpał do wychowywania niedouczonego ciemnogrodu. Fajnie jest być kagankiem oświaty i oknem na świat dla swoich wyznawców. No bo jak inaczej taktować słowa jednego z publicystów Wyborczej: „Muzyka poważna została zredukowana do kiczu Rubika”. Inny dodawał z zapałem: „Najprostszym przykładem są oczywiście celebryci, jak Doda, Piotr Rubik czy Michał Wiśniewski. (...) Mimo to w hipotetycznych wyborach „króla i królowej obciachu” powyższa trójka miałaby ogromne szanse”. I jeszcze jeden cytacik z kolegów z Wyborczej: „To, że jego propozycja artystyczna to bardzo przeciętna plątanina słów i dźwięków, nie ma tu żadnego znaczenia. (...) Jaki rynek muzyczny, takie jego gwiazdy.”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaka Gazeta, taki Rubik. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-694597471871269077?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/694597471871269077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/niegazeta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/694597471871269077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/694597471871269077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/niegazeta.html' title='nieGazeta'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-764537290183984506</id><published>2009-01-26T03:16:00.005+01:00</published><updated>2009-01-26T18:02:48.665+01:00</updated><title type='text'>a to ci  Historia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Człowiek nawet nie wie z jakimi cudeńkami obcuje na codzień. M. jak zwykle zrobiła przegląd książek na moich półkach. Większość chyba skwitowła machnięciem ręki i komentarzem, że dobre dla gimnazjalistów, a nie starego chłopa. O dziwo uwagę przykuła „Historia miłości”. Niezwykłe o tyle, że sam tytuł każe uciekać tam gdzie L. Wiśniewski rośnie. Ale historia autorki Nicole Krauss i jej męża, także pisarza, zasiała ziarno niepokoju w mym płochym sercu. Skoro ściągnąłem ją z najwyższej półki po trzech latach od wydania, trzeba było do niej zajrzeć. No i ta złość. Dlaczego dopiero teraz! Niektórzy w książce odkryją powinowactwo z „Cieniem wiatru”, co bardziej wytrawni i wysublimowani znawcy literatury, od razu poznają borgesowską grę z czytelnikiem w labirynty. Książka o książce o miłości, to to, co czytać lubimy chyba najbardziej. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dowcipna: „Postanowiłem sprawić, by mnie pokochała, bez względu na koszty. Ale. Znałem już życie na tyle, by wiedzieć, że nie należy atakować od razu. Przez następne kilka tygodni obserwowałem każdy jej ruch. Cierpliwość zawsze była moją mocną stroną. Pewnego dnia przez całe cztery godziny ukrywałem się pod wychodkiem domu rabina, by sprawdzić, czy sławny cadyk, który przyjechał z Baranowicz, wypróżnia się jak każdy z nas. Odpowiedź brzmiała: tak. Przepełniony entuzjazmem z powodu odkrycia tego niewielkiego cudu, wyczołgałem się spod wychodka, wrzeszcząc „Tak” na całe gardlo. Kosztowało mnie to pięć razów w dłonie i godziny klęczenia na kolbach kukurydzy, aż kolana spłynęly krwią. Ale. Warto było. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uważałem siebie za szpiega badającego obcy świat: świat kobiet. Tłumacząc się koniecznością zdobycia dowodów, ukradłem ze sznura olbrzymie majtki pani Stanisławskiej. Siedząc w wychodku, wąchałem je do upojenia. Schowałem twarz w kroczu. Włożyłem je na głowę. Uniosłem je w górę, by powiewały na wietrze niczym flaga nowego narodu. Kiedy matka otworzyła drzwi, właśnie je przymierzałem. Mogłoby się w nie zmieścić trzech takich chłopców jak ja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednym morderczym spojrzeniem - i poniżającą karą, którą była konieczność zwrócenia pani Stanisławskiej skradzionych majtek - matka zakończyła ogólną część moich badań.”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem krawa: „Przypomniała sobie o nim [swoim nosie - przyp. mch]  ułamek sekundy później, kiedy zderzył się z nosem Litvinoffa, w chwili gdy jego usta dotknęły jej ust, i tak podczas swego pierwszego pocałunku zawarli też braterstwo krwi.”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilami poruszająca: „Piłem wodę z kałuż. Jadłem śnieg. Wszystko, co wpadło mi w ręce. Czasami zakradałem się do kopców z kartoflami na obrzeżach wsi. Stanowiły dobrą kryjówkę, bo w zimie było tam trochę cieplej. Ale było pełno gryzoni. Tak, jadłem surowe szczury. Najwyraźniej bardzo chciałem żyć. A był tylko jeden powód: ona.”     &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mądra, zabawna, intrygująca, sprawnie napisana książka. Kurczę, czasem warto posłuchać kogoś mądrzejszego. A co zrobić, by przestać przegapiać takie okazje i czekać na takie emocje tyle lat? Coż, albo M. musi częściej przychodzić, albo ja więcej czytać. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-764537290183984506?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/764537290183984506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/historia-miloci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/764537290183984506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/764537290183984506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/historia-miloci.html' title='a to ci  Historia'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-883504381445884360</id><published>2009-01-25T00:28:00.004+01:00</published><updated>2009-01-25T00:46:15.154+01:00</updated><title type='text'>stary piernik</title><content type='html'>Gotować dla siebie, to obowiązek.&lt;div&gt;Gotować dla kogoś, to przyjemność.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gotować dla wielu, to restauracja.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ps. Nie przejmuj się. Wiek nie jest najważniejszy. Liczy się samopoczucie. Ale życie przyspieszy teraz jak dobry sprinter. Dlatego należy się delektować każdym krokiem jak maratończyk. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-883504381445884360?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/883504381445884360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/stary-piernik.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/883504381445884360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/883504381445884360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/stary-piernik.html' title='stary piernik'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-5412512694447627266</id><published>2009-01-24T19:47:00.003+01:00</published><updated>2009-01-26T18:03:41.557+01:00</updated><title type='text'>Zsiadły Milk</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obywatel Milk zaliczony. Dupa bolała okropnie. Bo długi był strasznie. Ale nic, trzeba było się przemęczyć, by zobaczyć homoseksualną agitkę Geya van Santa. Film nazbyt demagogiczny, miejscami kiczowaty i trochę nudny. No i normalnemu widzowi cięko się utożsamiać z głównym bohaterem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A chciałoby się pokibicować uciskanej i napiętnowanej klasie społecznej. Ale jak się patrzy na to z perspektywy ostatnich lat trzydziestu, to zapał mija. Niby na początku chcieli walczyć o wolnośc bzykania na legalu. Były marsze, przmowy, sam Milk wycierał sobie gębę Deklaracją Niepodległości, w której akurat nic o gejach nie było. Ale nikomu to jednak nie przeszkadzało. Milk wrzeszczał: „Gejów muszą reprezentować geje!” Bomba. Też jestem za tym. Bardzo bym tego chciał. W końcu w USA jest ich niecałe 4 proc. Gdyby taki był ich udział w życiu publicznym byłoby cudownie. Niestety, miłośnicy tolerancji sterroryzowali resztę społeczeństwa, uzyskując niewspółmierne  wpływy do swej liczebności. Przeszliśmy daleką drogę, od tolerancji, do obowiązku kochania kochających inaczej. Wystarczy dziś powiedzieć, że homoseksualizm to grzech i już lądujesz przed sądem, jak to miało miejsce w Szwecji. Mało tego, awangardowa na wskroś lewica szwedzka twardo żąda, by karać pastorów, którzy nie godzą się na dawanie tzw. „ślubów” gejom i lesbijkom i którzy nie wierzą, że z tych związków będą dzieci. Znając siłę szwedzkiej lewicy, niepokorni pastorzy będą lądować za kratami. Dlatego bardzo się cieszę z ocieplenia klimatu. Dni Skandynawii są już policzone.   &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W filmie parę razy pojawia się sztandarowe hasło: „Nazywam się Harvey Milk i chcę was zwerbować”. Dziękuję, postoję. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-5412512694447627266?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/5412512694447627266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/zsiady-milk.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5412512694447627266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5412512694447627266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/zsiady-milk.html' title='Zsiadły Milk'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-5270226829587413915</id><published>2009-01-23T00:40:00.005+01:00</published><updated>2009-01-23T01:30:49.783+01:00</updated><title type='text'>Bóg jest czarny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świat wstał już z kolan i otrzepał spodnie. Można spokojnie zająć się Hussainem Obamą. Dziś złożył po raz drugi przysięgę, bo coś im tam się pokićkało na tym mrozie i chyba powiedział zamiast „tak mi dopomóż Bóg” „Allah akbar” czy jakoś tak, a w Ameryce podobno tak nie można czy coś. Nie wiem za dokładnie. No, ale dwie przysięgi, znaczy się, rządzić będzie osiem lat. Wszyscy się cieszą, bo nowy prezydent uwiódł cały glob. Starych, młodych, białych, czarnych i zielonych. Fascynują się nim i inteligenci i robotnicy z Huty Warszawa. 44-ty ma u swych stóp cały świat i może z nim zrobić wszystko. Właśnie się zabrał. Niestety. Rozumiem, że można być niedoświadczonym i słabo orientować się w polityce międzynarodowej, ale to nie powód, by pierwszego dnia prezydentury strzelać sobie w kolano i zaczynać od kompromitacji. A Baraczek jak zapowiedział, tak zrobił. Podjął decyzję, że zamknie więzienie w Guantanamo. Co z więźniami-terrorystami zrobi, nie powiedział. Ale to lewak jest, miękkie serce ma, więc wynajmie się dla nich pokoje w Hiltonach, Mariottach czy innych Sheratonach. Kryzys jest, to pokoje pewnie świecą pustkami. Barack zdobędzie uznanie na lewackich salonach, a terroryści jakoś specjalnie zmartwieni też chyba nie będą. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale żeby nie było, że się nabijam, że Barack to miękiszon jest. Nieprawda. Przecież już w kampanii zapowiadał, że do rozmów z Iranem zasiądzie bez warunków wstępnych. No normalnie drugi John Wayne. Oj, zrobić porządek z tymi łapserdakami to on będzie potrafił. To do kompletu niech jeszcze Ruskim Alaskę odda. A co? Niech Putin czuje respekt! Się dowie, że w Białym Domu nie siedzi mięczak. No i niech sam cwaniaczek z Moskwy wozi się z Sarą Palin. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Barack to ma jeszcze pomysł jak wyciągnąć z kryzysu Amerykę. Jak to lewak kuty na cztery łapy już wymyślił co zbawi kraj. Wpompuje w gospodarkę jakiś bilion dolarów. Ot, najprostsza metoda stosowana w czas kryzysu przez czerwonych. Siłą napędową gospodarki będą roboty publiczne. I tak, w poniedziałek stu chłopa będzie kopało rów, a we wtorek innych stu chłopa będzie go zasypywało. Wszyscy zadowoleni, bo mają pracę, ziemia spulchniona, będzie na niej można posadzić dorodną koniczynę. I tylko jedna niesprawiedliwość. Ogromne dotacje ma dostać m.in. system bankowy i motoryzacyjny, a jak branża porno wystapiła o podobną, to Barack milczy. A przecież to raczej jego wyborcy i zwolennicy. To jak? Czym się różni składanie ciężarówek od produkcji zdjęć dla kierowców tychże? Eee, niesprawiedliwy jest ten Barack. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale publicystom to akurat nie przeszkadza. Wyborcza swój komentarz tytułuje: „Trzymamy za pana kciuki, panie prezydencie” a Dziennik jeszcze ostrzej: „Polityczny mesjasz na ziemskim tronie”. Gdyby ktoś wątpił w nadprzyrodzone zdolności Obamy i w to, że jest urodzony z matki człowieka i ducha świętego przez niepokalne poczęcie, rozwiewa religia.tv, która także płynie z prądem i puszcza film dokumentalny o prezydencie. No naprawdę,  Barack nasz zbawiciel!  &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Boże, a ja jestem Matka Teresa z Kalkuty. Miłosierdzia we mnie tyle, że już przestanę się pastwić nad panem prezydentem. Oj, Ameryko czarno to widzę. I tylko zastanawiam się jak ten kraj mógł funkcjonować przez 220 lat bez Obamy?! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A tak naprawdę, to jak byłem młody to też byłem czarny i grałem w koszykówkę. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-5270226829587413915?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/5270226829587413915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/bg-jest-czarny.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5270226829587413915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/5270226829587413915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/bg-jest-czarny.html' title='Bóg jest czarny'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-6679298926826347860</id><published>2009-01-20T15:00:00.002+01:00</published><updated>2009-01-20T15:07:17.445+01:00</updated><title type='text'>californizacja</title><content type='html'>Wtorek, czyli być jak Frank Moody! Mieszka w Los Angeles, wciąga koks, dyma panienki, jest pisarzem i prowadzi bloga. Ja też tak chcę!!! Bloga już mam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-6679298926826347860?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/6679298926826347860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/californizacja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6679298926826347860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/6679298926826347860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/californizacja.html' title='californizacja'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-3086304266473466876</id><published>2009-01-18T15:20:00.004+01:00</published><updated>2009-01-18T17:21:54.365+01:00</updated><title type='text'>masz wiadomość</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzą w nowojorskiej kawiarnii. Ona właścicielka małej księgarni, on felietonista poważnej gazety. Atmosfera nerwowego napięcia. W końcu on wypala: &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Już cię nie kocham!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ja ciebie też - radośnie odpowiada ona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale tak świetnie pasujemy do siebie - dopowiada któreś. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To nie jest typowy dialog komedii romantycznych. Przeważnie jest odwrotnie. Ja cię kocham, ty mnie kochasz, a tak bardzo nie pasujemy do siebie. Schemat jest prosty. Mijają się na ulicy, nie wiedząc o swoim istnieniu. A potem przez przypadek spotkanie i bach! Wielka miłość. Jednak złośliwy los cały czas rzuca zakochanym kłody pod nogi. Choć przeważnie kończy się happy endem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po co to piszę? Po pierwsze, moja idolka domagała się, żebym zaczął pisać o życiu wewnętrznym. Po drugie, oglądałem wczoraj „Serce nie sługa” i znów się spłakałem jak głupi. Po trzecie, ku przestrodze. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie owijając w bawełnę: lubię komedie romantyczne. Wiem, jak na dorosłego i poważnego faceta, który uwielbia prozę Coelho i ma wszystkie płyty zespołu Feel, to dość odważne stwierdzenie. Ale za to wątek życia wewnętrznego chyba załatwiony.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz do przestrogi: jak donoszą brytyjscy psycholodzy, oglądanie rzewnych produkcji może zniszczyć życie intymne. Mało tego, fani takich filmów jak „Notting Hill” czy „Uciekająca panna młoda” częściej mają problemy z porozumiewaniem się z partnerami!   Dziwi?  A dlaczego? Po takim senasie każdy chce mieć przy swoim boku Hugh Granta czy koleżankę Meg Rayan. O ile Grant średnio mnie elektryzuje, to dla Meg mógłbym niejedną księgarnię zamknąć, tak by ona mogła prowadzić swoją. No i oni w tych filmach, wszystko o sobie wiedzą, świetnie się dogadują, udowadniają, że stan zakochania jest jednoznaczny z umejętnością czytania w myślach. Ale po wyjściu z kina okazuje się, że nasz parnter wcale nie jest rozczulająco naiwny jak Meg, albo nie nosi tweedowych marynarek i nie ma rozbrajającego uśmiechu Granta. No i kłopoty gotowe, bo okazuje się, że pasujemy do siebie idealnie jak dwie połówki jabłka i gruszki. Dlatego jest rozwiązanie! Oglądajmy komedie romantyczne bez happy endu. Wiem, to trochę jak kryminał bez morderstwa, ale można. Udowadnia to film wczorajszy, a także mój ulubiony „W pogoni za Amy”. Bo tak to już jest, że jak mówił jeden z bohaterów wczorajszego filmu - Czasem kochamy i uczymy się. Ale idziemy dalej. I to jest w porządku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawet jeśli „To właśnie miłość”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-3086304266473466876?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/3086304266473466876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/masz-wiadomo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3086304266473466876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3086304266473466876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/masz-wiadomo.html' title='masz wiadomość'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-3540987223438975327</id><published>2009-01-17T14:47:00.003+01:00</published><updated>2009-01-17T15:12:49.755+01:00</updated><title type='text'>Baśka miała fajny... akcent</title><content type='html'>Barbara Morgenstern jest boska. I jak sama nazwa wskazuje pochodzi z Berlina. Jest gwiazdą elektropopu. Na koncercie w CDQ istne szaleństwo.  Tyle niemieckiego nie słyszałem od czasów Czterech pancernych. I choć sama artystka jest raczej w typie Gustlika niż Marusi, kompletnie to nie przeszkadzało. Tyle pasji, energii i radości dawno nie widziałem. Dlatego od razu pod scenę i ekstatyczne tańce. I tylko X. szturchał w bok, kręcac nosem, dlaczego śpiewam cały czas. W dodatku ciągle to samo: „Deutschland, Deutschland uber alles...” Ale koleżanka Masłowska też śpiewała. Chyba zbierała materiał do książki „Wojna polsko-niemiecka pod flagą biało-tęczową”. Ależ wyszliśmy naładowani energią. Aż się chciało najechać na Polskę.&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-3540987223438975327?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/3540987223438975327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/baka-miaa-fajny-akcent.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3540987223438975327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/3540987223438975327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/baka-miaa-fajny-akcent.html' title='Baśka miała fajny... akcent'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8872234851080317031.post-640069644892513169</id><published>2009-01-15T00:44:00.000+01:00</published><updated>2009-01-15T00:48:27.380+01:00</updated><title type='text'>niby nic...</title><content type='html'>czwartek, 15 stycznia&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pisać dla siebie czy dla czytelnika? Odwieczny dylemat autorów dzienników. Przemyśleć. Następnie wrócić do pisania za kilka miesięcy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8872234851080317031-640069644892513169?l=karafkakafki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://karafkakafki.blogspot.com/feeds/640069644892513169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/niby-nic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/640069644892513169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8872234851080317031/posts/default/640069644892513169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://karafkakafki.blogspot.com/2009/01/niby-nic.html' title='niby nic...'/><author><name>mch</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_Ht6BS0Hd0aY/S2yk4EucjZI/AAAAAAAAAHA/vZvF9dE9JSo/S220/kacz.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
